Do Krzysztofa. Komentarz, który pierwotnie nie został opublikowany na bogucin.net

Pan Krzysztof na serwisie bogucin.net napisał komentarz, który był skierowany bezpośrednio do mnie. Napisałem panu Krzysztofowi swoją odpowiedź ponieważ mam nieco odmienne zdanie od tego jakie przedstawił. Niestety treść mojego komentarza nie została opublikowana i wygląda to tak jakby brakowało reakcji z mojej strony. Poniżej publikuję całość mojego komentarza. Niezorientowanych informuję, że całą dyskusję spowodował komentarz innego użytkownika na naszym serwisie, który „ośmielił się” wyrazić swoją opinię na temat pewnych procesów, które mają miejsce w lokalnej społeczności. Zapraszam do lektury. Przepraszam za „komentarzowy” lekko koślawy styl.

Krzysztofie, a powiedz gdzie ja Cię zaatakowałem? Nic takiego nie miało miejsca. Nie wiem skąd nagle ten temat. Że na serwisie naszgarbow.pl jakiś użytkownik napisał jak to wszystko widzi? Nie miałem podstaw, aby ten komentarz odrzucić. Tak Cię to uraziło, że mścisz się tutaj na mnie? Ale po kolei.

Cała ta rozmowa jest potrzebna nam i lokalnej społeczności. Nie mam nic do ukrycia mogę otwarcie o wszystkim rozmawiać. Nie mam też problemu z przyznawaniem się do błędów, które każdy popełnia. To z czym mam trudności to z nazywaniem czarnego białym i z lekceważeniem zasad, które nie mogą żadną miarą być lekceważone. Pozwól, że spokojnie odniosę się do tego, co napisałeś, gdyż moim zdaniem trochę inaczej mają się sprawy, o których piszesz. Przeczytaj cierpliwie i bez emocji, które bywają złym doradcą. Spróbuj otworzyć się na inne spojrzenie bo przecież, ci którzy tu przyjeżdżają nie tracą prawa do widzenia spraw po swojemu.

Nie wyznaję zasady „oko za oko ząb za ząb”. Próbujesz mnie błędnie zaszufladkować i zdezawuować w oczach ludzi, gdy tak piszesz. Wyjaśniam. W sprawach prywatnych generalnie odpuszczam wszystko i wszystkim. Jeżeli znasz kogoś kogo prywatnie skrzywdziłem to niech się zgłosi. Tutaj panuje miłosierdzie. W sprawach jednak wspólnotowych i samorządowych jest całkiem inaczej. Życie publiczne kieruje się sprawiedliwością (Benedykt XVI). Nie unikniemy tego. Kierujemy się sprawiedliwością i musimy wzajemnie od siebie wymagać, bo dobro, którym obracamy nie należy jedynie do nas. Wiem, że wielu z Was tego nie czuje czy nie rozumie – tu jest miejsce na wzajemne poznanie racji, a nie na wykluczanie kogoś. Podobnie jest z „pokorą, cierpliwością i spokojem”, o których piszesz. Rozumiem, że mówimy o relacjach samorządowych, a nie o życiu prywatnym. Zapytam. Co żeś takiego uzyskał dzięki praktykowaniu tych postaw. Nic, jedynie lekceważenie ze strony władz, które trochę pozornie się ugięły przed wyborami. Teraz widzisz co jest. Moim zdaniem mieszasz znaczenia słów, których używasz. To, co nazywasz tutaj pokorą jest zwykłym poniżeniem, żeby coś do miseczki nakapało, to co nazywasz cierpliwością jest rezygnacją z osiągnięcia słusznego dobra, o które trzeba się starać, a to co nazywasz spokojem jest zwyczajnym bezruchem, który do niczego do tej pory w relacjach z wrogim wam samorządem nie doprowadził i zapewniam Was, że niczego od tych ludzi w ten sposób nie uzyskacie. To nie ten typ. Ale to Twój/Wasz wybór. Nie rozumiecie, że cały konflikt ma charakter strukturalny i polega na tym, że Wasz rozwój to ich zmierzch. Dlatego właśnie nie chcą pomagać, a nie z powodu takiego czy innego zachowania. Jako mieszkańcy i obywatele musie stanowczo wymagać i nazywać sprawy po imieniu. Nie ma to nic wspólnego z arogancją, pychą czy wrogością. Rozliczanie urzędników jest dla części ludzi czymś normalnym. Inni jakby tego nie rozumieją. Tu znowu jest miejsce na szukanie wzajemnego zrozumienia. Trzeba zrobić rozwojowy krok do przodu w tej materii, którego Ty wydajesz się Krzysztofie nie chcieć zrobić. Dlaczego jednak powstrzymujesz innych.

Wytaczasz argument „z czasu zamieszkania czy zasiedzenia”. Ja widzę to inaczej. Nie wyjechałem z Polski przyjeżdżając do Bogucina. Kocham polską wieś, ale nie wszystko, co jest tu zastane jest dobre. Są również rzeczy, które wymagają społecznej zmiany i rozwoju. To normalne. Część ludzi, których poznałem, chociaż również mieszka tutaj od pokoleń, twierdzi tak samo jak ja. Więc nie jest tak, że zasiedzenie ma absolutną moc. Nie możesz oczekiwać, że każdy nowy osadnik będzie się w 100% dostosowywał do Twojej linijki, albo siedział cicho. To nie jest sposób. Absolutną moc ma jedynie wspólne szukanie drogi rozwoju opartej na słuszności, sprawiedliwości, przyzwoitości czyli na uniwersalnych zasadach, do których wszyscy muszą się ciągle dostosowywać bez względu na czas zasiedzenia… Ja widzę Bogucin w perspektywie przyszłego pokolenia, a Ty wydajesz się widzieć go w perspektywie przeszłego. To jest zasadnicza różnica w podejściu, ale wcale postawy te nie muszą się wzajemnie wykluczać. Bogucin za 15 lat będzie wioską, która będzie miała drugie tyle mieszkańców i coraz mniej będzie  ważne, kto jak długo mieszka. Długość mieszkania w danym miejscu nie jest absolutną wartością. To oczywiste. Czasem „przybłędy” wnoszą wiele wartościowych rzeczy, które nigdy by bez nich nie powstały. Żeby to przyjąć trzeba otworzyć się na zmianę, a nie absolutyzować zdanie: „mieszkamy tu o wiele dłużej”. Kto rezygnuje ze spojrzenia z zewnątrz rezygnuje z drogi rozwoju.

Piszesz Krzysztofie „nie chcemy twoich rad, nie jesteś dla nas żadnym autorytetem”. W tym zdaniu przemawia przez Ciebie personalna niechęć do mnie. Nie zależy Ci na słuszności, ale na wykluczeniu mnie. Nie martw się. Nie mam ambicji na zdobywanie „listków chwały”. W ogóle mnie to nie interesuje. Nie jestem w tym sensie żadnym zagrożeniem. Ta osądzająca mnie niechęć objawiła się już na historycznym spotkaniu w sierpniu. Odpowiem tak. Każdego warto posłuchać. Ja Ciebie i wielu innych osób też słucham próbując uczyć się tego konkretnego kawałka Polski. Rezygnacja z cudzej rady i spojrzenia to właśnie „lokalna wyniosłość” z której wynika nierozumna chęć kurczowego trzymania się tego co „było zawsze” – to droga powtarzania ciągle tych samych błędów, tych samych „nierozwiązywalnych” problemów w kontaktach z władzą, droga wiecznego poniżania i rozgrywania lokalnej społeczności. Jak możesz tego nie widzieć? Powtarza się brednie o jakimś dzieleniu, jątrzeniu itp… A przecież sam doskonale wiesz, że podziały istniały zanim tutaj zamieszkałem. Sami o nich opowiadaliście, a my z żoną nie znając jeszcze ponad 2 lata temu lokalnych realiów, bardzo się temu dziwiliśmy i nie rozumieliśmy dlaczego tak jest.

Zobacz co zrobiłeś. Ktoś wyraził swoją opinię w ważnej sprawie. Trzeba było mu spokojnie odpowiedzieć, a nie przechodzić do ataku na mnie. Wiesz ile przeżyłem bez większych emocji takich opinii na swój temat w ciągu ostatnich 2 lat? I to wszystko tylko dlatego, że w styczniu 2013 zabrałem głos na sesji rady gminy jako mieszkaniec. Od razu rozpętało się gminne szaleństwo bo przyszedł ktoś i powiedział coś, co naruszało plany i interesy lokalnej grupy. Znoszę to z cierpliwością i nie obrażam się. Prawda i dobro publiczne kosztują.  A ty przez jeden komentarz, który jakoś Cię dotknął, którego nie ja jestem autorem, co musisz przyjąć do wiadomości, atakujesz mnie personalnie na serwisie internetowym, który stworzyłem i który z dobrym sercem oddałem stowarzyszeniu – choć przecież nie musiałem tego robić. Oddając Wam bogucin.net chciałem, abyście się rozwijali i aby to wszystko służyło  dobru wspólnoty – dobru opartemu na zasadzie słuszności i prawdzie, a nie na tym, że ktoś dłużej czy krócej tutaj mieszka i że są takie czy inne frakcje czy jakieś zupełnie dla mnie kiedyś  niezrozumiałe lokalne interesy i ambicje. To, co piszę w żadnym sensie nie jest atakiem, ale zwykłą rozmową. Ty, który tak troszczysz się o „styl” nie czujesz tego, że atakowanie darczyńcy jest czymś niesmacznym.  

Ta cała dyskusja z pewnością lokalnej społeczności jest bardzo potrzebna i w żadnym razie nie wolno jej blokować.  Wielu chce się na nią zamknąć, zamiatać całe tony spraw pod dywan, wykluczać z obiegu tych, którzy mają odwagę niezależnie myśleć i mówić jak jest. Muszą oni wiedzieć, że samoświadomość i wychodzenie niejako poza siebie przez daną społeczność jest warunkiem twórczego przejścia kulturowego w przyszłość, która może dzięki temu być czymś więcej niż odnoszeniem się do wspomnień z przeszłości – choć to też cenne. Ludność napływowa również potrzebuje otwartości i zrozumienia ze strony świata lokalnego. Część ludzi to przyjmuje, a część traktuje jako zagrożenie dla zachowania jakiegoś tam status quo. A przecież nikomu nie wolno blokować naturalnych procesów. Mamy obowiązek je uszlachetniać i rozwijać. Osobiście mam nadzieję, że to stopniowo będzie się to działo i że żaden hamulcowy, bez względu na to czy długo czy krótko tutaj mieszka, nie będzie w stanie tego rozwoju zatrzymać. Mówię tak, bo dla mnie Bogucin to bardziej Polska niż część gminnego „ekosystemu”, który nie jest przecież wieczny.

Robert

Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Komentarze do: “Do Krzysztofa. Komentarz, który pierwotnie nie został opublikowany na bogucin.net

  1. do redkcji

    Ludzie to jednak straszni niewdzięcznicy, trzeba było im ten serwis zamknąć, a nie oddawać. To był największy błąd. Co za tupet i bezczelność. Szok.

    Reply
  2. brawo

    Wpisuje się swój zamykający usta komentarz i zamyka się forum, żeby nikt już nie naruszył autorytetu
    Odwaga cywilna…

    Reply
  3. Do Konrada

    Pnie Konradzie, Pana tata krzywdzi ludzi od kilkunastu lat, poniżając ich i lekceważąc, więc niestety ta krzywda musiała się odbić na Panu. Przykro nam. Choć i Pan nie jest bez winy, bo z tego co wiemy nazywa Pan redaktora szatanem. Jest Pan młody i może, jeśli pycha Pana nie zaślepi zrozumie Pan to kiedyś, że styl rządzenia Pana taty jest bardzo zły i totalitarny. Ale to trzeba lat.

    Reply
  4. moja ocena

    Pan Konrad pomylił życie prywatne z publicznym, a posada tatusia to nie prywata. To tatuś Pana prywatnie krzywdzi, jeśli postępuje nieuczciwie i naraża się na sądy i kontrole, które stwierdzają, że łamie prawo. A uśmieszki i kpiny na sesji też nie przysparzają mu dobrego imienia, bo coraz więcej ludzi zaczyna widzieć ten teatr.

    Reply
  5. Robert

    Chciałem podziękować redakcji Bogucin.net, że opublikowała jednak u siebie mój komentarz. Wysłałem tam również odpowiedź do pana Konrada, który zgłosił się jako „pokrzywdzony”. Czeka ona na publikację. Nie wiedząc czy zostanie opublikowana zamieszczam kopię poniżej:

    A jeżeli chodzi o „zgłoszenie” pana Konrada to powiem tak. Osobiście nigdy Pana nie skrzywdziłem, chyba, że ma pan na myśli pewne koszty bycia synem osoby publicznej. Cóż moja rodzina też nosi ten ciężar. My się sprawami prywatnymi nie zajmujemy – nawet w stosunku do osób publicznych. Pisałem o tym nie raz. Trzymamy się tego, co widzimy na sesjach, komisjach i w dokumentach. Pragnę przypomnieć, że to Pana tato zaczął wchodzić na grunt spraw prywatnych w stosunku do mojej osoby i zaczął o nich opowiadać, zresztą kłamstwa i insynuacje, na forum publicznym i to ja mogę się czuć bardziej od Pana skrzywdzony w tej materii – nie wspominając o osobistych „szatańskich” wyzwiskach, jakie z Pana ust wyszły. To tyle tytułem wyjaśnienia.

    Reply
  6. skąd napięcia gminne

    Słyszałem kiedyś taką opowieść, która miała miejsce w pewnej gminie. Przed wyborami matka „panującego” burmistrza czy wójta, który ubiegał się po raz kolejny o reelekcję poszła do jego kontrkandydata z pretensjami, że startując w wyborach chce zabrać pracę jej synowi. Zdarzenie kuriozalne, ale odkrywające źródła wielu problemów lokalnych. Część rządzących mimowolnie w sensie psychologicznym uwłaszczyła się na gminnych posadach i wydaje im się że urzędy to jakby trochę ich prywatny folwark a nie rzecz publiczna. Stąd powstają niepotrzebne napięcia.

    Reply
  7. Robert

    Dla zainteresowanych bogucinskimi klimatami publikuję kolejny komentarz, który napisałem w odpowiedzi na nowy komentarz pana Krzysztofa na serwisie Bogucin.net. Mój komentarz oczekuje tam teraz na moderację. Gdy pisałem mój, jego w międzyczasie gdzieś zaginął. Nie wiem o co chodzi, ale odpowiedź jest myślę warta przeczytania.
    =============================================================

    Do Krzysztofa,

    Mijasz temat nie mówiąc, że część ludzi widzi sprawy tak jak Ty to opisujesz, a część widzi to w zupełnie inny sposób. Na mojej kolonii np. mój kandydat osiągnął tylko 2 głosy mniej niż zwycięzca. Można powiedzieć, że wynik był remisowy. Nie mów więc tak jakby cały Pekin był za Tobą, bo to nieprawda.
    To normalne, że ludzie różnie widzą. Problem w tym, że serwis społecznościowy, który miał służyć całej wsi stał się tubą kilku osób. Kim są Ci twoi „My” – rozumiem, że z góry wykluczasz wszystkich, którzy jednak mnie lubią i ze mną się przyjaźnią. Kto stworzył tą tzw. redakcję? To tylko takie pytania do rozważenia. Ale nie o tym chciałem pisać.

    Jak to było?
    Użytkownik Bea wyraził na naszgarbow.pl swoją opinię na temat Twojego sposobu działania czyli jakby braku determinacji w rozpoczętych sprawach lokalnych. Szczególnie wyraził swój zawód, że po Twoim dobrym wystąpieniu kiedyś na sesji rady gminy w obronie BKS potem nagle się ze wszystkiego wycofałeś. Ja też byłem zszokowany Twoim nagłym odwrotem. Bea, która/który jak sądzę obserwuje co się dzieje, ale raczej nie jest z Bogucina liczył na nasze środowisko, że się zbierze i będzie w stanie działać w podobnym duchu jak Twoje bardzo dobre i słuszne wystąpienie na sesji. Powiedziałeś wtedy panu Firlejowi jak jest i była to prawda. W gruncie rzeczy Bea w swojej wypowiedzi, nikogo tak bardzo nie obraził. Może za bardzo bierzesz to do siebie. „Chowanie ogona pod siebie” to nie jest jakieś strasznie obraźliwe wyrażenie. Bea napisał „było się trzymać razem a nie część poleciała za wójtem i przyklaskiwała mu!.” – dobrze napisał. Coś takiego w jakiś sposób nastąpiło. Co w tym obraźliwego? Albo coś takiego: „Było stać po stronie prawdy i zwykłych ludzi a nie tam gdzie układy i kasa…” Bea wyraził swoje widzenie i rozumienie tej rzeczywistości, którą obserwuje i zapewniam Cię, że wiele osób widzi to podobnie. Widać, że jego komentarz nie służył obrażeniu kogoś, ale wypływał z troski o utracone dobro. Przecież Bea też Cię pochwalił i żałował, że nie poszedłeś spokojnie dalej tą drogą – jak zresztą żałowało wielu z nas – bo była to naturalna droga. Przez chwilę powiedziałeś prawdę na sesji, a potem zaraz wycofałeś się. To niezrozumiałe. Zadziałeś jak hamulcowy w dobrej sprawie.

    Pisząc o układach Bea, jak wynika z treści jego wpisu, nikogo nie chciał obrazić, ale po prostu określił w specyficznym stylu niechęć do pewnej formy układów jakie panują w gminie, ale też do sposobu układania się ludzi z urzędnikami – nie jak partnerzy, ale jak wieczni petenci, co jest przecież chore i na razie nie widać tego końca. Tak rozumiem jego całą wypowiedź i powtarzam jeszcze raz Twoja reakcja jest nadmierna.

    A to, że niejako w zemście na czyjś komentarz napisałeś tutaj komentarz sączący jedynie wrogość do mnie, w którym nie ma w sumie niczego innego niż atak na mnie i próba dyskredytowania mojej osoby jest zaprzeczeniem tego co sam tutaj w niby pokojowych sloganach wypisujesz. Zobacz ja nie wypowiadam się o tym, czy jesteś moim autorytetem czy nie, nie potarzam oderwanych i wyświechtanych do granic możliwości sloganów o „dzieleniu”, „wykopywaniu rowów” itp… Wywijanie takimi określeniami w oderwaniu od konkretu spraw robi najwięcej zamętu, z którym nie ma jak dyskutować. Tak samo jak powtarzanie, że jeden się brzydzi tym, a drugi tamtym. Trzeba więcej czytać, a potem formułować opinie – w oparciu o konkretne teksty i wiedzę, a nie w oparciu o ploty – to uwaga do niektórych osób.

    Nie jest też prawdą, że pojawiają się u nas „haniebne posty” – to wyrażenia w stylu propagandy obecnego wójta, to jest właśnie rzucanie na nas kalumnii. Wiele osób tak robi, którzy nigdy nawet nie przeczytali jednego artykułu od początku do końca i w sumie nie mają pojęcia o co chodzi. Wystarczy im powtarzanie kłamstw wypowiadanych przez innych. Prawda ich nie interesuje. Nie przeszkadzają im krętactwa. Krążą po gminie takie szwadrony powtarzaczy i plotkarzy, których jedynym zadaniem jest oczerniać naszagarbow.pl. Jest u nas wyrazista, ale kulturalna i rzeczowa wymiana myśli, w której każdy może uczestniczyć. Mówiąc o „haniebnych postach” zwyczajnie nas oczerniasz i pobudzasz do nienawiści w stosunku do nas. W moim odczuciu, nie gniewaj się, to taka platformiana „polityka miłości” jaką od 7 lat serwuje się w Polsce, gdzie straszy się 65 procent społeczeństwa pozostałymi 35 procentami.

    Wiemy, że jesteśmy jako lokalny ruch myślowy, największym zagrożeniem dla obecnej władzy, którą zwyczajnie uważamy za złą i nieuczciwą w stosunku do ludzi. Taka jest nasza ocena. Z tego tytułu spadają na nas całe tony napaści, rozpuszczanych plotek i dezinformacji – wszystko za plecami, tak że nawet nie ma się jak obronić. Czy sobie z tego zdajesz sprawę czy nie Twoje komentarze idą po tej samej linii przez co stajesz się narzędziem tych ataków, co z pewnością podoba się władzy. Jak sądzę nie masz prawa tego robić w imieniu całego stowarzyszenia, gdyż wiem, że są w nim osoby, które się na to nie godzą.

    Uwaga ogólniejsza jest taka, że warto rozmawiać i korzystać z dostępnych środków komunikacji. To czy w danym momencie się jest większością czy mniejszością nie ma tu nic do rzeczy. Wiadomo, że prawda nie zależy od ilości podniesionych rąk. Ludzie jak to ludzie, dzisiaj służą temu jutro innemu. Kultura i publiczny dyskurs ludzi rozumnych musi toczyć się poza głosowaniami. Podobnie jest z rządzącymi. Zwycięstwo wyborcze nie daje mandatu do robienia czego się chce, ale jest zobowiązaniem do służenia wszystkim uczciwie i sprawiedliwie. Choćby ktoś uzyskał 100% poparcia przy frekwencji 103% – jak to podobno kiedyś miało miejsce w jednej z komisji – to i tak nie ma prawa lekceważyć kogokolwiek i postępować nieuczciwie. To ważny temat na oddzielną dyskusję.

    Odnośnie jakiegoś nieopublikowanego Twojego komentarza na naszgarbow.pl, to nie przypominam sobie nic takiego. Przypomnij mi bo nic takiego nie widzę. Prześlij ewentualnie na adres e-mail, albo podaj datę. Czy ja mam powód, aby cokolwiek ukrywać? Cieszę się, że rozmawiamy, bo to właśnie jest jakaś forma dochodzenia do wzajemnego zrozumienia. Proszę Cię jedynie, abyś ograniczył napaści na mnie, a skupił się na konkretnych tematach – a jest ich wiele. Nie trzeba się cofać, ale spokojnie iść do przodu.

    Pamiętasz? 3 dni przed sierpniowym spotkaniem wysłałem do Ciebie list, na który nie odpowiedziałeś. Twoją odpowiedzią było niestety to, co było i było to przeprowadzone w okropnym stylu.
    Przeczytaj jeszcze raz treść tamtego listu i powiedz uczciwie czy to nie była droga wspólnego budowania ? Jeżeli rzeczywiście zależy Ci na otwartości i wzajemnym rozumieniu, a nie jedynie na zdyskredytowaniu mnie w oczach innych, to spróbuj jeszcze raz się wczytać w tamtą treść. Możesz nawet ją opublikować jeżeli chcesz. Niech ludzie widzą i rozumieją jak się sprawy mają.

    Reply
  8. ocenzurowany Stefan Żeromski

    „Ileż mocy widoki te wlewać powinny w serca nasze, w serca istot młodych, które nie ciągną ze sobą ciężkich wozów złej doli, w serca tych, co duszę swoją cenią nade wszystko, kochać bardzo głęboko umieją i nie sprzedali jeszcze siły płynącej z czystego
    serca ani męstwa ciskającego rękawicę wszelkiej podłości!..”

    Ludzie bezdomni – S. Żeromski

    Czy jesteśmy wciąż młodzi czy też się już zestarzeliśmy?

    Reply
  9. wschodnia granica Polski bezbronna

    http://wpolityce.pl/swiat/233406-the-guardian-putin-zeruje-na-slabosci-wschodnia-granica-polski-jest-bezbronna

    My tu sobie gadamy i naszych sprawach a tutaj szykuje się tragedia. Już cały świat widzi, że jesteśmy bezbronni i że rząd nie zadbał o nasze bezpieczeństwo tylko Polacy jeszcze o tym nie wiedzą i nadal bezrozumnie popierają hałastrę. Niestety cena za popieranie obecnej koalicji rządowej i Komorowskiego jako ich kandydata na prezydenta może dla Polski okazać bardzo wysoka. Naród jakby tracił instynkt. Tony manipulacji w programach telewizyjnych zrobiły swoje. Straszne.

    Reply
  10. Ktoś -

    To aż tak daleko to zaszło?
    Był list i nie było odpowiedzi//można tak? można ale czy wypada//
    czepianie się wpisu ,że ktoś obserwuje poczynania i pisze jak to widzi to aż dziwi
    też zanoszę się swoją opinię,obserwacje zamieścić ale jak mnie zaatakujecie za co czuje patrząc na ”garbowskie życie naszej gminy”======

    Reply
  11. Andrej -

    Może jeszcze raz zjednoczcie się, chcemy by BKS prężnie działał.
    Chcemy grać,rozwijać się. Zawsze wspieraliśmy a jak trzeba to byli tacy którzy też pojechali na sesje.
    Też poczuliśmy radość po wystąpieniu które było głośne nie tylko dla zainteresowanych sportem .
    Nie pisze czyim wystąpieniu by nie urazić.
    Serio.
    Zależało nam, jednak my tylko pionki w grze.
    Nadzieja nasza szybko się rozwiała.
    Został tylko posmak,albo niesmak.

    Reply
  12. rene

    Tam trzeba takiego prezesa jak byl Krzysio Flisiak. Moze ktos z młodych zechce się tym zająć bo szkoda takich pięknych tradycji.

    Reply
  13. CANON

    Nawiąże jeszcze do wypowiedzi dwóch rozmówców” Roberta „oraz” Krzysztofa ” skomentuję to tak – jeden i drugi idą po to samo tylko innymi ścieżkami .Jeden myśli bardzo prostolinijnie o ograniczonym stopniu wiedzy na różne poglądy i zaistniałe fakty , po prosu ich nie widzi (nikt nie jest alfą i omegą ) i ma prawo do własnego zdania a drugi widzi to bardzo horyzontalnie z perspektywą przyszłości próbując pokazać społeczeństwu że można problemy i różne sprawy widzieć inaczej – widzę że nie wszyscy to doceniają i rozumieją , z tym też trzeba się pogodzić , co nie znaczy że nie trzeba próbować zmieniać standardy lokalne i nie tylko lokalne .
    Piszę bardzo rzadko ale obserwuje co się dzieje -trzeba słuchać , trzeba obserwować , nie oceniam że stare jest zawsze złe , ale ludzie na miłość Boską nie potępiajcie nowego tylko dlatego że jest nie stąd ( w każdej bajce jest coś z prawdy , spytajcie waszych dzieci i wnuków np. bajki o Szewczyku Dratewce ile wniósł pomocy dla ludzi ) a nie był rodzimym mieszkańcem .” Ludzie myślcie to nie boli” to cytat który już kiedyś przytoczyłem . Pozdrawiam wszystkich tych zwaśnionych i nie zdecydowanych oraz tych którzy nie czytają tego portalu a może powinni to zacząć to robić by zrozumieć schematy działania lokalnej społeczności na czele z władzą.

    Reply
    • co zrobić z plotkarzami

      Ale jaka jest droga porozumienia? Jeżeli dialog jest niemożliwy bo za plecami się tylko oczernia i rozpowszechnia kłamstwa na temat Wydawcy w czym szczególnie celuje jedna pani to co można zrobić?
      Może zacząć publikować zdjęcia tych plotkarzy. Chyba nie będzie wyjścia…

      Reply
  14. Plotkarstwo to grzech

    Tak, ta pani robi wiele zła i to jest kopanie rowów między ludźmi i jak tu myśleć o porozumieniu i dialogu?

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top