Piątek, 6 września 2013. Minęła godzina 12. 00. W rozmowie telefonicznej, pani wice wójt Małgorzata Sanaluta potwierdziła, że wójt gminy nie wyraża zgody na organizację festynu rekreacyjno-sportowego z okazji 330 rocznicy Odsieczy Wiedeńskiej, w którego programie zostały zaplanowane, rzekomo ekstremalne konkurencje, takie jak ścianka wspinaczkowa, strzelanie z kulek z farbą oraz z wiatrówek do celu oraz zjazd na linie. Wysiłek ludzi, którzy własnym kosztem przygotowali tak bogatą i świetnie zapowiadającą się imprezę dla mieszkańców gminy został jedną nieodpowiedzialną urzędniczą decyzją bezpowrotnie zmarnowany. Szkoda nam organizatorów, z których niektórzy, gdy z nimi rozmawialiśmy, z trudem powstrzymywali łzy. Brawo panie wójcie! Udało się panu dopiec tym, do których swojej niechęci, nigdy pan nie ukrywał. To dla nas smutne dni. Zmarnował pan ogromną energię społeczną, która została włożona w przygotowania. Dziękujemy.
To, co było od lat dozwolone i legalne, nagle stało się zabronione
W między czasie organizatorzy otrzymali wysłane jeszcze dwa dni wcześniej pismo potwierdzające odmowę wydania zgody na przeprowadzenie festynu zgodnie z ustalonym programem. Jak dowiedzieliśmy się od przedstawicieli Wspólnoty Garbowskiej takie elementy programu były realizowane już od czterech lat i nigdy nie było mówione, że to „nielegalne” czy niewłaściwe. W tym czasie nigdy nie było żadnych wypadków, ani incydentów. To normalne sportowe atrakcje, które są obecne w setkach wakacyjnych miejscowości w Polsce oraz na wielu imprezach o charakterze rekreacyjnym. Wszelkie tego typu atrakcje świetnie promują rozwój kultury fizycznej i podnoszą ducha sportowego wśród dzieci i młodzieży. Kto jak kto, ale człowiek, który od ponad 10 lat pełni obowiązki wójta i który w przeszłości, sam był nauczycielem wychowania fizycznego, powinien to rozumieć. Niestety nie rozumie.
Troska o bezpieczeństwo to tylko pretekst. Decyzja na potrzeby walki politycznej
Zdaniem organizatorów cała „argumentacja” wójta jest wyssana z palca i stanowi jedynie wydumany przez niego (i być może przez naszego gminnego „geniusza” myśli prawnej ) pretekst, aby storpedować imprezę Stowarzyszenia, które ośmieliło się działać niezależnie od władz gminy i ma swoich przedstawicieli w Radzie gminy Garbów i, o zgrozo (!) śmie mieć innego kandydata na nowego wójta niż obecnie nam panujący. Dla większości obserwatorów, a zwłaszcza dla tych, którzy osobiście od lat znają pana Firleja, taka właśnie interpretacja decyzji wójta jest oczywista. Zresztą od dawna nie ukrywał on swojej, kompromitującej go jako osobę zaufania publicznego, nienawiści do Stowarzyszenia „Wspólnota Garbowska” i jego poszczególnych członków. Wiele razy publicznie mówił i pisał, w sposób obraźliwy i niegodny dla urzędnika publicznego, o osobach zaangażowanych w działalność tego prawdziwie niezależnego, a nie tylko z formalnie, Stowarzyszenia mieszkańców. W świetle tych napaści z przeszłości oraz wobec braku merytorycznego uzasadnienia przez wójta swojej odmowy udostępnienia terenu pod festyn trudno jego decyzję ocenić inaczej niż jako motywowaną względami walki politycznej i partyjnej. Wszak już kilka dni wcześniej podobne upartyjnienie zupełnie apolitycznej imprezy miało miejsce podczas dożynek w Garbowie. Wójt, zupełnie nie na miejscu, i bez żadnej miary czy wyczucia stosowności, sprofanował to dziękczynne i radosne zarówno według tradycji jak i serca święto, wygłaszając swoją agresywną i skrajnie stronniczą tyradę przeciwko jakimś swoim wrogom, których jednak nie ośmielił się nazwać.
Brak uzasadnienia prawnego decyzji wójta. „Widzi mi się” stanowi o tym, co można, a czego nie
W swoim pisemnym potwierdzeniu odmowy zatwierdzenia zorganizowanego już festynu, choć kilka dni wcześniej wydał na tą imprezę zgodę bez pytania o szczegóły programu, pan wójt nie podał żadnej podstawy prawnej swojej decyzji. Wynika z tego, że wójt stosuje starą bizantyjską i absolutystyczną zasadę stanowienia prawa, która brzmi: „To ma moc prawa, co się podoba władcy” czyli przekładając na rzeczywistość gminną: „To można w gminie, co się podoba włodarzynie”. Nota bene, zupełnie podobnie to rozumieli, i co gorsza realizowali w praktyce, komuniści a nadal stosują współczesne azjatyckie i środkowoamerykańskie bolszewickie reżimy . Znowu nieszczęśliwa analogia z tamtymi czasami.
W trzech kolejnych akapitach swojego pisma pan wójt trzy razy użył słowa „ekstremalny”, w różnych odmianach, jakby chcąc epatować czytelników, jego grozą. Tak jakby ta rzekoma ekstremalność miała wyjść z terenu gminy i atakować przypadkowych mieszkańców, siać niczym nieograniczone spustoszenie. Niestety, mimo budowania atmosfery zagrożenia, list jest żałośnie nie merytoryczny a w głębszej warstwie wręcz groteskowy. Innymi słowy, list ten jest pustą urzędniczą, papierową wydmuszką, która niczego nie dowodzi i niczemu pożytecznemu nie służy i byłby nawet może śmieszny, gdyby bezlitośnie nie niszczył owoców trudów i poświęceń wielu ludzi. List wójta przypomina mi swoim oderwaniem od rzeczywistości, kafkowskich bohaterów, którzy zamknięci w swoim urojonym świecie, z dala, umysłem i sercem, od realnych ludzi i ich spraw, próbują decydować o ich losie, o tym co wolno, a co nie, co jest dla nich dobre, a co złe i co ma być poważane, a co należy napiętnować. To kolejny przykład myślenia totalitarnego, które chce za wszystkich o wszystkim decydować. Przepraszam panie wójcie, ale to ja decyduję o tym, czy chcę się wspinać, zresztą z pełnym zabezpieczeniem, na ściance czy nie chcę; to ja decyduję czy chcę postrzelać do celu z wiatrówki czy z paintball’a, czy nie chcę; to ja decyduję, co dla mnie i mojego dziecka jest bezpieczne, a co takie nie jest. Gdyby stosować pana rozumowanie, należałoby zabronić wszystkich imprez masowych, gdzie przecież z natury rzeczy jest niebezpiecznie, zwłaszcza, gdy urzędnik odpowiedzialny za bezpieczeństwo nie zabezpieczy i nie oświetli właściwie terenu, jak to było w przypadku dożynek w Garbowie A.D. 2013 i co pośrednio prawie doprowadziłoby do śmierci jednego z uczestników.
Całkowicie niewiarygodna troska wójta o bezpieczeństwo, to tylko pretekst, aby wykluczyć tych, których się nie lubi
Wobec powyższego, osobiście nie wierzę w kontekście storpedowanej imprezy, w szczerość troski pana wójta o bezpieczeństwo. Nie wiem czy znalazłbym 10 osób w gminie, które pod przysięgą by potwierdziły, że w nią wierzą. Uzasadnię mój brak zaufania.
Po pierwsze, skoro ścianka, czy inne atrakcje zapewniane przez Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” są takie niebezpieczne czy wręcz „nielegalne”, to czemu pozwalał na te „ekstrema”, podczas których zresztą nikomu nic się nie stało, w poprzednich latach? Czy to oznacza, że przez ostatnie 4 lata wójt w ogóle nie troszczył się o bezpieczeństwo? Po drugie, jak już było powiedziane, troska wójta o rzeczywiste bezpieczeństwo w ogóle nie była widoczna podczas ostatnich dożynek – monitoring imprezy, właściwe doświetlenie terenu oraz odgrodzenie i oznaczenie niebezpiecznych miejsc, to zupełne ABC bezpieczeństwa imprez masowych – a tego wszystkiego właśnie zabrakło podczas dożynek w Garbowie. Po trzecie, wójt pierwotnie wydał zgodę na ten festyn nie pytając w ogóle o szczegóły i program. Zresztą tak też było w poprzednich latach. Oznacza to w takim razie, że wydał pierwotną zgodę, która okazała się w efekcie fikcją, nie dbając o bezpieczeństwo. Chyba że przyjmiemy, że wydał ją z premedytacją dla pozoru, wiedząc od razu, że storpeduje całe wydarzenie, a przynajmniej samego „Sokoła”, na etapie podpisania umowy, której sam nigdy by nie podpisał. To podpisanie umowy w poprzednich latach było jedynie formalnością. Po czwarte, troski o bezpieczeństwo i zdrowie mieszkańców nie widzieliśmy, gdy wójt, wbrew opinii Ministerstwa Zdrowia, bagatelizował potwierdzone naukowo zagrożenia dla zdrowia ludzi płynące ze strony zlokalizowanych zbyt blisko domów turbin wiatrowych. Jak sam mówił: „Mi nie przeszkadzają wiatraki blisko domu…” (jest nagranie podobnej wypowiedzi)
Już choćby te cztery przytoczone fakty są wystarczające, aby nikt nie uwierzył w szczerość wójtowej troski o bezpieczeństwo. Mi wystarczają.
Teraz oczekujmy wymówek i samousprawiedliwień wójta
Oczywiście, spodziewamy się teraz, całego ciągu usprawiedliwień i pseudo-uzasadnień, rzekomo „jedynie słusznej” decyzji, do której dojrzał po 11 latach bycia wójtem i akurat teraz musiał zablokować festyn znienawidzonego przez siebie Stowarzyszenia. Czego możemy się spodziewać na najbliższej sesji Rady Gminy lub najbliższym numerze Głosu Garbowa? Ułatwię panu wójtowi i pomogę mu to wypowiedzieć. Otóż pan wójt powie, że na jakiejś tam imprezie, w której było strzelanie z wiatrówek, stał się jakiś tam wypadek. Nieważne kto winny i jakie były okoliczności, każdy pretekst jest dobry, aby ustrzelić Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” w Garbowie. Panie wójcie, gdyby tak rozumować, to już nigdy nie powinny się odbyć pokazy lotnicze, albo zawody w skokach spadochronowych, ani rekreacyjne loty balonowe, ani ludzie w ogóle nie powinni wychodzić z domów i wsiadać do samochodu.
Cena polityczna za zwalczanie oddolnie działającej społeczności mieszkańców, którą uznaje się za osobistego wroga.
Za zwalczanie aktywności mieszkańców płaci się konkretną cenę. Płaci się swoją twarzą, płaci wiarygodnością, płaci się utratą poparcia społecznego, płaci się moralnie. Takie rzeczy społeczność pamięta i nawet, gdy okresowo uda się tych czy owych udobruchać i oszukać, nie da się tego robić w nieskończoność i w stosunku do wszystkich ludzi. Ludzie nie chcą, aby im zakładać kaganiec, trzymać ich w ciemnocie i mówić co mają robić. Nawet ci, którzy jeszcze wierzą w mit o dobrym człowieku czy wielkim budowniczym dróg, na co wiele światła rzuca nam kontrola NIK przeprowadzona w gminie Garbów, nawet ci nie pochwalą tej nieszczęśliwej dla mieszkańców decyzji o zablokowaniu festynu z okazji 330 rocznicy Odsieczy Wiedeńskiej. Za tego typu decyzje, w demokratycznych państwach płaci się konkretną cenę. Tą ceną jest utrata mandatu zaufania społecznego w kolejnych wyborach, do czego sam pan wójt się tą bezzasadną, antyspołeczną i nieugruntowaną prawnie decyzją przyłożył.
Małe dopowiedzenia natury szerszej
Tutaj małe dopowiedzenie, które niech się odnosi do wszystkich moich tekstów publikowanych na naszgarbow.pl i gdziekolwiek indziej. Mam wielki szacunek do urzędu wójta jako takiego. Mam też wielki szacunek i respekt dla samej osoby pana wójta, jak też wszystkich innych osób. Do pana wójta nie żywię osobistej urazy i codziennie się za pana wójta modlę i proszę Boga o opamiętanie dla niego. Według mojego rozeznania, a sprawy społeczne obserwuję i uczestniczę w nich od wielu lat, w istocie rzeczy popadł on jako człowiek w pewne wieloletnie zawikłanie, z którego trudno mu się teraz samemu wyplątać i wycofać z twarzą przed społecznością. To sytuacja wymagająca wielkiej odwagi moralnej i stanięcia w prawdzie przed własnym sumieniem, panem Bogiem i przed innymi ludźmi. W pewnym momencie trzeba sobie w końcu uświadomić, że nie można w nieskończoność budować mitów, nie można budować swojego życia na piasku. Ostatecznie każdy z nas musi, jeżeli chce się ocalić jako człowiek, z ciałem i duszą, która przecież będzie żyć wiecznie, musi się zdecydować na rozpoczęcie budowania na Bogu, który jest Prawdą, który jest Sprawiedliwością, który jest Miłością. On jest Miłością i daje nam prawą miłość. A miłość „nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą” (1 Kor 13,6) czego sobie i panu, Panie Wójcie życzę. Jest pan osobą publiczną i mamy prawo pana osądzać jako obywatele, tak jak pan nas osądza jako mieszkańców, choć powinien się pan od tego powstrzymać, gdyż władza nie ma prawa osądu moralnego mieszkańców, lecz sama musi się poddawać osądowi ludzi. Taka jest natura demokracji i każdy, kto rozpoczyna urzędowanie musi to akceptować albo od razu odejść.
Tak czy inaczej, jeżeli pana czymś niesłusznie uraziłem czy uraziłbym w przyszłości, z góry przepraszam i proszę o wybaczenie. Jednak droga do prawdy i publicznej sprawiedliwości musi być kontynuowana. Bez urazy.
autor: Robert Fiutek









czy posiadają państwo skan tej umowy?
Dysponowaliśmy kopią w wersji papierowej.
O. Czyli możecie państwo ją zeskanować i pokazać światu, prawda?
Pewnie uczynią to władze Wspólnoty Garbowskiej jeżeli wydadzą oświadczenie. Prosimy o cierpliwość.
Doradzam złożenie zawiadomienia do prokuratury , a także zażalenie do wojewody na zachowanie wójta czyli utrudnianie festynu
Skarga do wojewody byłaby jak najbardziej na miejscu. Odnośnie prokuratury nie mam zdania. Jaki paragraf pan/pani ma na myśli?