Czego się boisz? [słowo na niedzielę]

Świadomość żywej relacji z Jezusem daje wewnętrzną wolność od opinii ludzkiej. To Jezusowe „Nie bójcie się ludzi” jest zaproszeniem do pielęgnowania w sobie świadomości bycia Bożym dzieckiem, którego los nie zależy od opinii innych. Jeżeli Bóg jest fundamentem poczucia własnej wartości, nie trzeba jej ciągle na nowo karmić pochwałami i uznaniem otoczenia; również bardzo kąśliwa krytyka ze strony ludzi tak ukształtowanego poczucia własnej wartości nie jest w stanie zniszczyć.

Człowiek świadczący o Chrystusie musi w dzisiejszym świecie liczyć się również z bardzo negatywną reakcją otoczenia. Długotrwały nacisk, kpiny, albo nawet groźby mogą odbierać odwagę i wytwarzać poczucie zagrożenia i lęku. Ogarnięty lękiem chrześcijanin, ktoś, kto za wszelką cenę unika konfrontacji ze złem, staje się jego największym sprzymierzeńcem. Jednak, kiedy Jezus mówi „Nie bójcie się”, nie chce nas zachęcać ani do duchowego nadęcia czy do lekkomyślności. Ktoś, kto się nie boi, gdy nadchodzi rzeczywiste niebezpieczeństwo, nie jest odważny, ale głupi. I dlatego obok zachęty do pozbycia się lęku, jest w słowach Jezusa także mocne „bójcie się”. Bać się tego, kto człowieka może ostatecznie zatracić w piekle, nie oznacza irracjonalnego lęku przed szatanem, ale świadomość wyrafinowania zła. Chodzi o głęboką świadomość powagi sytuacji, podobną do tej, jaką doświadczeni żeglarze odczuwają wobec wzburzonego oceanu, a roztropni alpiniści ‒ wobec szczególnie przepaścistych szlaków.

ks. Marian Machinek MSF

Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top