Wiatrakowy lobbing

Czy w Polsce istnieje lobby wiatrakowe? Wiele jest dowodów na to, że tak. Ostatnie mamy z poprzedniego tygodnia, gdy najpierw posłowie – głównie koalicji rządowej – wykreślili z projektu ustawy o elektrowniach wiatrowych zapis, że można je budować w odległości nie bliższej niż 3 kilometry od zabudowań gospodarskich. Jeśli nawet te 3 kilometry to za dużo, to dlaczego posłowie nie zaproponowali, aby wiatraki były stawiane od domów np. 1 czy 2 kilometry? Teraz nie ma żadnych obostrzeń, teoretycznie więc elektrownię wiatrową można zbudować tuż za płotem czyjegoś domu.

Koalicja przegłosowała nowelizację ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych, gdzie jest zapis, że odrolnienie gruntów rolnych najwyższych klas bonitacyjnych (I-III) może być dokonane przez wójta, jeśli dotyczy działki nie większej niż pół hektara. Teraz taką zgodę musi wydać minister rolnictwa. I powszechna jest opinia, że skorzystają z tego najbardziej właśnie inwestorzy zainteresowani budową wiatraków, bo pod taką inwestycję większej działki nie potrzeba. A łatwiej jest załatwić sobie zgodę wójta niż ministra.

Nikt nikogo za rękę nie złapał, nie ma dowodów na uleganie przez posłów lobbystom, ale z drugiej strony za dużo jest dziwnych zbiegów okoliczności nie tylko przy sprawie wspomnianych wcześniej dwóch projektów ustaw. Bo w przeszłości, tej bliższej i dalszej, też często byliśmy świadkami skutecznej działalności lobbystów. Padały nawet oskarżenia, że niektóre poprawki do ustaw były wręcz pisane przez prawników zatrudnianych przez różne firmy i instytucje zainteresowane konkretnymi regulacjami, korzystnymi dla nich lub ich klientów.

Problemem nie jest lobbing jako taki. Lobbyści działają praktycznie w każdym kraju, przy każdym parlamencie. W Polsce też. Ich działalność jest teoretycznie dobrze uregulowana w prawie: mogą pracować w parlamencie, zgłaszać uwagi, zastrzeżenia do aktów prawnych, ale muszą to robić jawnie, informując, kogo reprezentują. Tyle teoria. A praktyka? W Sejmie zarejestrowanych jest około 30 osób zaliczanych do kategorii lobbystów. Ci rzeczywiście działają jawnie. A ilu jest lobbystów niezarejestrowanych? Nie wiadomo, ale wielu uzyskuje dostęp do urzędników czy parlamentarzystów w sposób nieformalny. I niestety, to ci właśnie mają często większy wpływ na stanowione w kraju prawo niż ludzie działający przy otwartej kurtynie. Bo przejrzystość działań władz publicznych w Polsce pozostawia nadal wiele do życzenia.

 

Krzysztof Losz

źródło: naszdziennik.pl

 

Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top