Nie chcieli przyjść. [słowo na niedzielę]

Różne zaproszenia z którymi się człowiek w życiu spotyka, uczą mądrości chcenia, wyborów tego, co powinienem w danej chwili mojego życia chcieć, a czego powinienem nie chcieć. Nie przyjąć zaproszenia, to odrzucić tego, który zaprasza. Zlekceważyli króla. Lekceważyć, to nie okazać należnego szacunku osobie, źle potraktować, zachować się nieodpowiedzialnie, poniżyć osobę, która uczyniła „wszystko gotowym”. Zaproszeni nie tylko nie przyszli na ucztę, lecz posłańców znieważyli i pozabijali.

To była uczta na cześć Syna Króla. Zlekceważyli zatem swoją odmową Ojca i Syna. Odczuwam niekiedy niechęć do kogoś, kto zamierza zmienić moje plany. Moje „pole, kupiectwo” stawiam wyżej, są one dla mnie cenniejsze niż zaproszenie Boga. Są chwile w życiu, kiedy tracę orientację w odniesieniu do tego, co naprawdę jest godne uwagi, starania, wielkiej troski. Moje „pole, kupiectwo to mój kapitał wokół którego chodzę, tańczę, by je powiększyć. Nie dostrzegam wartości proponowanej mi przyjaźni przez fakt „zaproszenia na ucztę. Dramat pojawia się tam, gdzie zaproszony nie ma więzi z królem i jego synem, lecz „pole i kupiectwo” zaczęło go posiadać.

Bałem się kiedyś obojętności na to, co święte, a ona jednak przyszła. Obojętność na króla, a tym samym, obojętność na jego „zwołanie”. Można żyć nie wiedząc, że jest się człowiekiem obojętnym, nieczułym, zdolnym zabić w sobie słowo, które jak posłaniec od Króla, Pana mojego, dotarło do mnie.

„Król uniósł się gniewem”. Nie było Mu obojętne to, że nie przyjdę. Szczególnie boli odmowa osoby bliskiej, kochanej, na którą liczymy, którą do swoich szczególnych przyjaciół zaliczamy. Gniew na zabójców, którzy przestali chcieć być przyjaciółmi, być wyróżnionymi. Gniew nie dotyczył przede wszystkim tego, że nie przyszli na ucztę, lecz był on związany z zabójstwem sług, posłańców.

Nie chcę być nie wrażliwym, a także pozbawionym świadomości tego wszystkiego, co nazywa się „zaproszeniem Króla”. Gniew Króla jest innym wołaniem do człowieka, lecz ciągle wołaniem. Jak dobry Ojciec: pociesza, zapraszając na ucztę, a także gniew okazuje, karcąc za krótkowzroczność, brak rozeznania „czasu Jego nawiedzenia”.

Odrzucenie zaproszenia Króla, spowodowane zostało brakiem osobistego poczucia godności przez tych, którzy zostali zaproszeni. Oni „nie byli godni tej uczty”, nie posiadali poczucia osobistej godności. Potrzebna jest zatem świadomość własnej godności, wielkiego szacunku do siebie, aby zobaczyć i uszanować wielki szacunek osoby, która mnie zaprasza. Taka godność człowieka, jakie jego staranie o sprawy Boże. W „poczuciu godności człowieka”, jest świadomość wielkiego wyróżnienia, jakie Król czyni, zapraszając mnie na ucztę.

Doświadczam potrzeby uczestniczenia w radości Króla, który raduje się swoim Synem. Poczucie własnej godności, sprowadza człowieka do umiejętności udziału w radości „Ojca i Syna”. Brak poczucia własnej godności sprawia, że człowiek szuka radości tam, gdzie krótkowzroczność pozwala mu zobaczyć: w „polu i kupiectwie”. Gniew Króla, jest bólem Króla z powodu mojego braku rozeznania tego, co jest „radością niewymowną i pełną chwały”.

„Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. „Rozstajne drogi”, są między innymi dla ludzi noszących w sobie różne dylematy, problemy związane z wahaniem się co do tego: jakiego dokonać wyboru? Król zaprasza osoby zagubione w sobie. Jest otwarty na tych, którzy już błądzili, już dokonali złych wyborów w życiu, lecz kolejny raz mają przed sobą „szansę rozstajnych dróg”. Bolesne doświadczenia wspierają mądre wybory człowieka. W sytuacji pierwszych zaproszonych dostrzegamy, że mieli oni jedną, jasną propozycję od Króla: uczta z Nim i Jego Synem w radości. Sami jednak uczynili sobie „rozstajne drogi”, idąc na swoje „pole i do kupiectwa”. Człowiek niekiedy wybiera w życiu to, co go w konsekwencji „wytraci i spali”, czyli zniszczy. Złe wybory, niszczą życie emocjonalne i duchowe człowieka.

Teraz Król idzie do tych, którzy mają przed sobą rozstajne drogi i tam szuka człowieka, na swoją ucztę radości. Taki jest Ojciec, Bóg. Tylko On ma wielkie pragnienia dzielenia radości „ze wszystkimi”: „zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Wszyscy są zaproszeni do radości Ojca i Syna. Nie ma wykluczania, nie ma pomijania, nie ma niegodnych. Jest miejsce dla tych, których nazwano: „złych i dobrych”. Prawdziwa radość jest zawsze wypełniona wielką potrzebą udzielania się innym.

Warunek zasadniczy, jaki stawia Król swoim sługom jest ten: „których spotkacie”. Tych, których zapraszał, a oni odrzucili Jego życzliwe otwarcie do dzielenia radości, On ich nie spotkał. Żeby zostało wyrażone zaproszenie, człowiek musi się spotkać z człowiekiem, a także, człowiek winien się spotkać z Bogiem. Powinna zaistnieć w człowieku potrzeba spotkania z Tym, który chce mówić ze mną. Ludzie niekiedy się wzajemnie nie słuchają, nie spotykają tym samym, nie dotykają duchowo, nie są wolni od podejrzliwości. Spotkanie, umożliwia zaproszenie. Spotkanie, jest znakiem potrzeby poznania się, odkrywania tajemnic serca, odsłaniania tego, co można powiedzieć osobie, która darzy mnie minimalnym zaufaniem. Nie istnieje zatem spotkanie drugiego, bez podstawowego kryterium, jakim jest zaufanie: że to, co mówi, jest prawdą, oraz że nie mówi czegoś, czego należałoby się domyślać.

Ks. Józef Pierzchalski SAC

Źródło: przemiana.biblia.pl

Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top