Najświętsza Eucharystia tajemnicą wiary [słowo na niedzielę]

„W Eucharystii zawiera się w jakiejś niezwykłej pełni i różnorodności cudów to wszystko, co wznosi się ponad naturę”. (Słowa papieża Leona XIII)

Jeżeli wszechświat i otaczająca nas przyroda kryje w sobie tajemnice, to tym bardziej wiara. Już samo wyrażenie „człowiek wierzący” wskazuje, że pewne prawdy religii katolickiej nie da się poznać rozumem. Innymi słowy trzeba je przyjąć jako fakt przekazywany człowiekowi przez Boga. Do takich tajemnic należy Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny, Narodzenie Jezusa, Trójca Święta. Należy także tajemnica Eucharystyczna, ta wielka prawda, że pod postacią chleba i wina kryje się prawdziwy Bóg z  całym swoim Bóstwem i Człowieczeństwem.

Musimy zatem do tej szczególnej tajemnicy podchodzić z pokorną uległością, kierując się nie ludzkimi pojęciami, lecz Objawieniem Bożym.

Zwracali na to uwagę wielcy święci i doktorzy Kościoła.

I tak święty Jan Złotousty pouczając swoich wiernych o tajemnicy Eucharystycznej, posłużył się bardzo trafnymi słowami. „Bądźmy zawsze ulegli Bogu, nie sprzeciwiajmy się Jemu, choćby to, co ON mówi, wydawało się sprzeczne z naszym rozumem i naszymi pojęciami. Niech Jego mowa przeważy nad naszym rozumem i pojęciami. Postępujmy tak również gdy chodzi o tajemnicę Eucharystyczną, uwzględniając nie tylko to, co podpada pod zmysły, lecz trzymając się mocno Jego słów. Wszak słowo Jego może mylić”.

Podobną wypowiedź znajdujemy u innych doktorów Kościoła. Obecność prawdziwego Ciała Chrystusowego i prawdziwej Krwi w Sakramencie Eucharystii, jak mówi święty Tomasz „można pojąć nie zmysłami, lecz jedynie przez wiarę, która opiera się na prawdzie Bożej”.

Ą święty Bonawentura twierdzi: „To, że Chrystus jest obecny w Sakramencie jako znaku, nie stanowi żadnej trudności, ale to, że jest w Sakramencie prawdziwie, tak jak w niebie, przedstawia największą trudność, a więc wierzyć w to jest rzeczą najbardziej zasługującą’.

Święci dobrze rozumieli, że ludzkim umysłem nie jesteśmy w stanie pojąć tajemnicy Eucharystycznej. Wczuwali się w te trudności jakie może przechodzić każdy wierzący człowiek i dlatego zachęcali do przyjęcia tej prawdy z pokorą, z wiarą i z głębokim wewnętrznym przeświadczeniem. Wystarczy, że pochodzi ona od Boga, który nigdy nikogo nie może i nie chce wprowadzić w błąd.

Może i oni przeżywali wewnętrzne trudności. Może i do ich serca wkradła się pokusa niewiary. A jednak ją przezwyciężyli. Przełamali wszelkie wewnętrzne opory. Z głęboką skruchą w poczuciu własnej bezradności, prosili Boga o pomnożenie wiary, pracowali nad jej wzmocnieniem, a Bóg dokonał reszty. Nie załamali się. Wprost przeciwnie osiągnęli wielką świętość.

Nie zmarnowali życia. Nie zaprzepaścili łask Bożych. Dlatego mogli, stojąc przed Bogiem, wyznać ze świętym Pawłem: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu da Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego” (2 Tm 4, 7-8).

Przykład świętych, to dla nas wzór do naśladowania. Może i na nas przyjdą chwile, przyjdą momenty, kiedy mrok niewiary przesłoni nasze sumienie i serce. Może staniemy bezradni, co dalej. Ty Jezu milczysz, a nam jest tak bardzo ciężko. Może nadejść moment kiedy tan biały, mały opłatek, będzie tylko maleńką cząstką chleba i nie zobaczymy w nim Boga.

Pamiętajmy, że każdy z nas jest narażony na pokusę niewiary. Każdy z nas może wątpić w istnienie żywego i prawdziwego Boga w Najświętszym Sakramencie Ołtarza.

Niech w takich momentach nie ogarnie nas zniechęcenie, niech zwłaszcza wtedy nasza współpraca z łaską Boża będzie bardzo intensywna, a Bóg nam pomoże, wzmocni naszą wiarę. Sprawi, że nie rozsypie się ona w proch, ale zespoli jak materiał budulca, wyprodukowany z cementowej zaprawy.

We Francji żył w zeszłym stuleciu kapłan Segur. Żywił gorące nabożeństwo do Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Tu szukał pociechy we wszystkich swych smutkach i troskach. A tej pociechy bardzo potrzebował, gdyż kilka lat po swoich święceniach, stracił wzrok. Nigdy już nie oglądał światła dziennego, ni piękna przyrody, ani drogich sobie osób. To twardy krzyż. Ksiądz Segur znosił to z wielką cierpliwością. Jedno tylko bolało go bardzo, że nie mógł tak często jak dawniej odwiedzać Pana Jezusa w kościele. Ksiądz Segur został zawieziony do Rzymu i przyjęty na audiencji przez Piusa IX. Ojciec święty udzielił mu pozwolenia przechowywania Najświętszego Sakramentu w jego prywatnej kaplicy domowej. Na pociechę. To co było dla niego najistotniejsze, przebywać blisko Jezusa, ksiądz Segur uprosił u papieża.

Król Francji Ludwik IX będąc w niewoli w czasie wyprawy krzyżowej u sułtana tureckiego, musiał przystać na twarde warunki. Oddał zdobytą Damiettę. Przystał na opuszczenie Palestyny przez swoje wojska. W ten sposób mógł wrócić do ojczyzny. Sułtan chciał ponadto otrzymać hostię konsekrowaną, bo król żywił wielką cześć do Najświętszego Sakramentu. Sułtan powiedział sobie. To będzie najlepsze zapewnienie zobowiązań. Żądania sułtana nie spełniono, ale to świadczy jak wielkie nabożeństwo król miał do Eucharystii.

Kiedy nam będzie ciężko, nie rezygnujmy z walki, bo to byłaby klęska i zaprzepaszczenie wszystkiego, ale idąc za przykładem świętego Piotra pokornie wyznajmy: „Panie, do kogoż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” (J 6, 68).

O. Letus Szpucha OFM

Kazania na różne okazje

 

Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Top