Bóg nas wzywa, by żyć w prawdzie i w miłości. [słowo na niedzielę]

Bóg nas wzywa, by żyć w prawdzie i w miłości.

Takie wezwanie otrzymał pierwszy człowiek na ziemi i pod tym wezwaniem żyło tyle pokoleń, a prawda jest ta, żeśmy nie tylko nie odpowiedzieli na te wezwanie, ale postępowali wbrew wezwaniu, żeśmy grzeszyli.

Dzisiejszy człowiek, jeśli jest w prawdzie, odczuwa potrzebę jakiejś pomocy, by nadal tak żyć i by naprawić zło, które spowodował, nie żyjąc w prawdzie i w miłości.

Czujemy potrzebę jakiegoś Odkupiciela, jakiejś pomocy z góry, jakiegoś pośrednictwa między grzesznym człowiekiem a Bogiem. Odczuwamy potrzebę zbawiciela, danego ludzkości.

Zaraz na początku był u Boga plan zbawienia tej ludzkości, która upadnie.

Przypomnijmy sobie ten nasz najogólniejszy stosunek do Zbawiciela. Jeszcze raz wróćmy do fundamentów, a jedyny nasz fundament – to nadzieja nasza doczesna i wieczna, to oś życiowa, to Jezus Chrystus.

Jaki jest nasz stosunek do Jezusa?

Czy wszystko, co dotyczy Jezusa, jest nam bliskie?

Czy możemy sobie dać świadectwo prawdzie, że znamy życie Jezusa – to historyczne, tak jak ono jest podane nam w Ewangelii?

Czy codziennie gorliwie czytamy Ewangelię, Listy apostolskie i Dzieje apostolskie?

Ojciec św. nie przestaje napominać wiernych, by się zagłębiali w Ewangelii św., by oddychali nią, by ona nam się stała najbliższą i najdroższą, aby nam w krew weszła Ewangelia; ale wczytywać się i znać Ewangelię – to jeszcze nie jest wszystko.

Czy zdajemy sobie sprawę, jakim to było wielkim wydarzeniem było zejście na ziemię Syna Bożego, gdy wszedł w historię, gdy stał się Ciałem?

Czy Jego Wcielenie i śmierć na Krzyżu jest dla nas tym centralnym zdarzeniem w całej historii – od początku do końca? Czy jest ono jakimś środkowym punktem, ogniskiem? Te ręce wyciągnięte na Krzyżu, ogarniają całą przeszłość i przyszłość. Ogarniają wszystkich ludzi i do Serca pragną przytulić – tych, co byli, są i będą. To wydarzenie ogarnia wszystkie inne wydarzenia.

Zło ostatniej wojny, które nas przeraża, te Oświęcimie, tę całość dziejów ludzkich – to wszystko ogarnięte zostało tymi ramionami Syna Bożego.

Wszystkie ostrze złych uczynków, które kiedykolwiek mogły być popełnione, wziął w swoje Serce, aby nas obdarzyć wolnością. Za wszystkich, którzy w Niego wierzą i nie wierzą, wszystkich chce zjednoczyć z Ojcem Niebieskim.

„Jezus Chrystus, ten sam wczoraj i dzisiaj, ten sam i na wieki…” (Hebr. XIII, 8-9).

W listach Pawłowych często spotykamy powiedzenie: „W Jezusie Chrystusie…”.

Ewangelia św. Mateusza kończy się słowami: „A oto ja jestem z wami po wszystkie dni do skończenia świata”. Przez 20 wieków nie dość pamiętano na to zapewnienie Jezusa: „A oto ja jestem z wami…”. Nie dość się radowało chrześcijaństwo z tej obietnicy.

W pierwszych dziejach chrześcijańskich jest ta radość i to oczekiwanie, że Jezus przyjdzie znowu w chwale, jest ta żywa wiara, że On jest z nami, nie było tej pustki, że Go nie ma.

Potem, gdy przyszły czasy swobody, zaczęło się zwracać uwagę na różne sprawy zewnętrzne. Mówiło się o Kościele jako o tych, którzy rządzą w nim, prowadzą go – przeważa ta strona zewnętrzna. Do dnia dzisiejszego, mówiąc Kościół, widzimy to pojmowanie raczej hierarchii, administracji; mniej pamiętamy, że Jezus Chrystus jest z nami „po wszystkie dni aż do skończenia świata”.

U pierwszych chrześcijan w podziemiach była ta świadomość obecności Jezusa w Najświętszym Sakramencie.

Jaki jest nasz stosunek do Pana Jezusa, który jest z nami – zawsze i wszędzie „po wszystkie dni”? W wieloraki sposób Pan Jezus tę swoją obecność potwierdza i przedłuża: „Gdzie dwaj lub trzej zgromadzeni są w imię moje, tam ja jestem wśród nich” (Mat. XVII, 19). „Cokolwiek uczyniliście najmniejszemu spośród tych braci moich, mnieście uczynili” (Mat. XXV, 40).

Pan Jezus jest, czeka na nas, w tysiącznych sposobach jest z nami. Nie możemy nigdy czuć się sami. On jest w sposób sobie właściwy zawsze z nami. Inaczej jest Jezus w całej społeczności, inaczej w Najświętszym Sakramencie, inaczej w każdym innym Sakramencie, inaczej w człowieku świętym, inaczej w grzesznym, biednym, opuszczonym, chorym – w każdym jest inaczej.

Gdybyśmy mieszkali w jakiejś wioseczce, oddalonej od kościoła, nie bylibyśmy bez Jezusa, bo On jest obecny w każdym człowieku – choć w każdym inaczej.

Tę prawdę o obecności Jezusa z nami i w nas, szczególnie dziś musimy sobie przypomnieć.

Ludzie często mówią: ja Chrystusa kocham, chciałbym za Chrystusem iść, ale Kościół mnie razi, nie mogę go uznać.

Ludzie ci w Kościele widzą księży, papieża, a zapominają, że Kościół – to Jezus Chrystus z nami i wśród nas.

Kościół to nie potężna organizacja, nie w hierarchii jego siła. Wielkość Kościoła tkwi w Chrystusie Jezusie, który jest z nami – to jest tajemnica jego misji.

Kościół niesie Chrystusa w całą ludzkość czy ona ma cywilizację zachodnią, białą czy czarną. Kościół nie da się zmieścić w żadnej cywilizacji, w żadnej społeczności. Kościół – to Chrystus z nami.

Jezus powiedział: „A ja, gdy będę wywyższony nad ziemię, pociągnę wszystkich do siebie” (Jan XII, 32-33).

Nie wiemy, co Jezus miał na myśli przez „wszystkich” – czy nikogo nie zabraknie? Ale tak Jezus powiedział.

Bez Jezusa biskup jest taki sam człowiek jak każdy inny, a z Jezusem – jest pasterzem panującym nad Kościołem i owieczkami. Nieomylność Papieża – z Chrystusem, bo bez Chrystusa Duch Święty nie jest z nim. Wtedy dopiero jest wielki, gdy Duch Święty, gdy Chrystus jest z nim.

Chrystus jest z całą społecznością w Kościele, ale w każdym człowieku inaczej: „Jam jest krzew winny, a wy latorośle” (Jan XIV, 5). On Szczep winny, a my latorośle w Niego wszczepione, gałązeczki z Niego czerpiące soki.

„Kto pozostaje we mnie, a ja w nim, ten przynosi obfity plon; bo beze mnie nic uczynić nie możecie” (Jan XIV, 5).

O łasce tak prosto mówić można, mówiąc o Panu Jezusie w nas, a o nas w Nim. Soki, które czerpiemy z tego winnego Szczepu, to właśnie ta łaska, ta moc.

Każdy Sakrament, to znak widzialny, przez który Pan Jezus udziela nam łask swoich. Kapłan jest szafarzem tych łask, ale niczym byłby ten kapłan, gdyby nie był wszczepiony w tego Jedynego Kapłana – Chrystusa.

Jedynym Kapłanem jest Jezus Chrystus. On rozgrzewa, naucza, udziela łask sakramentalnych, a kapłani mają uczestnictwo szczególne, dopuszczenie do Kapłaństwa Chrystusowego z łaski Jezusa. Przez miłosierdzie Boże kapłan został dopuszczony do udziału w Kapłaństwie Jedynego Kapłana – Jezusa Chrystusa.

Cokolwiek otrzymujemy z łaski Bożej, to otrzymujemy od Jezusa Chrystusa, przez Jezusa Chrystusa – tego Jedynego Kapłana.

Tyle rzeczy widać, ale to wszystko jest mniej ważne. Jest Jeden, którego nie widać – On jest najważniejszy, o Niego trzeba się opierać i z Niego czerpać – to Ten, „który jest” – wczoraj, dziś i na wieki!

Ks. Jan Zieja.

„Wyszedł siewca, aby zasiać ziarno. Nauki i konferencje wygłoszone u SS. Urszulanek SJK w Pniewach”. Cz. III „Nauki rekolekcyjne [wygłoszone] od dnia 29.VII – do 3.VIII.1958 r.”. Maszynopis.

Grafika: http://www.parafiacisowa-kedzierzyn.pl/Archiwum2012

Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top