Viva Cristo Rey! – kilka słów refleksji po projekcji filmu Cristiada

24 listopada 2013 roku w restauracji Podolanka miała miejsce niezwykłe wydarzenie. Organizatorami przedsięwzięcia byli: Stowarzyszenie Wspólnota Garbowska, Towarzystwo Gimnastyczne Sokół we współpracy z Fundacją Niepodległości, zaś patronat medialny nad wydarzeniem sprawował portal NaszGarbow.pl.
Projekcja filmu Cristiada, w reżyserii Deana Wrighta, na podstawie scenariusza pióra Michaela Love, – bo o tym jakże pięknym wydarzeniu mowa, zgromadziła w restauracji Podolanka szerokie spektrum widzów. Widzów, którzy jeśli nawet szukali wcześniej informacji na temat filmu, to z całą pewnością zaskoczyło ich to co zobaczyli.
Cristiada to prawdziwa historia przedstawiająca okoliczności, wybuch i przebieg powszechnego powstania Cristeros – „Chrystusowców” w obronie wiary katolickiej. Powstanie miało miejsce w Meksyku w latach 2O ubiegłego wieku i było odpowiedzią na atak ówczesnych władz meksykańskich na wolność, wiarę i religię Meksykanów. Ówczesny rząd Meksyku zabronił odprawiania mszy świętych, a księży którzy nie dostosowali się do zakazu bezlitośnie mordował na oczach tłumu, ażeby ów tłum skutecznie zastraszyć, a tym samym zniechęcić do jakichkolwiek praktyk religijnych.
Cristiada to film który bez znieczulenia i zbędnego koloryzowania pokazuje okrucieństwo ówczesnego rządu. Dużo jest więc niewinnie przelanej krwi, morderstw, płaczu i jak mogłoby się wydawać bezsensownego cierpienia. Z drugiej strony Cristiada pokazuje oblicza cichych bohaterów, jak na przykład małego chłopca Jose, który walcząc po stronie Chrystusowców wykazuje hart ducha, ogromną odwagę, a nade wszystko miłość i wiarę w Boga, wiarę której nie wypiera się pomimo tego, że do końca ma taką możliwość (chrzestny chłopca jest miejscowym burmistrzem, jeśli Jose zaprze się Chrystusa ocali życie). Chłopiec umiera krzycząc ” viva Cristo Rey” .
Cristiada to też opowieść o nawróceniu ateisty, wielkiego generała i stratega (w tej roli Andy Garcia) Enrigue Gorostiety, który to, ani w Boga, ani tym bardziej Bogu nie wierzył, a zgodził się stanąć po stronie Chrystusowców przez wzgląd na obiecane mu przez przywódców powstania pieniądze. W bardzo krótkim czasie generał Gorostieta przekonał się o tym, że są rzeczy, ludzie i zdarzenia, których nie sposób kupić za żadne pieniądze. Jedną z takich rzeczy jest WIARA, WIARA W CHRYSTUSA….
Na przestrzeni wieków w różnych krajach zmieniało się wszystko, władze państwowe, ustrój polityczny, warunki ekonomiczne i gospodarcze. Tylko Kościół pomimo wielu ataków na instytucje kościelne, reform niewygodnych i często krzywdzących go, czy powstań i rozlewu, jak gdy to miało miejsce w przypadku Cristiady, jak stał, tak stoi, był, jest i będzie. Kościół, który o czym często dziś zapominamy nie jest tylko budynkiem, czy hierarchiczną instytucją, Kościół jest przede wszystkim wspólnotą ludzi wierzących w Chrystusa. Chrystusa, który ów Kościół swoją boską osobą uświęca i chroni, właśnie dlatego ów Kościół przetrwa wszystko niezależnie od tego, jak mocno i przez kogo będzie atakowany.
Gdybym nie wiedziała, że film Cristiada jest oparty na faktach myślałabym, że reżyser stworzył piękną katolicką baśń ku pokrzepieniu serc….
Wychodząc z projekcji i jeszcze długo po niej zadawałam sobie pytanie, ile ja mam w sobie odwagi, i czy byłabym gotowa umrzeć za Chrystusa? Przecież On umarł za mnie. Wciąż nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale jednego jestem pewna: Święty Paweł miał rację mówiąc „Gdy Bóg z nami, któż przeciwko nam” .
Viva Cristo Rey!!!…
Anita Kuchta
Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Top