Mieszkańcy Dąbrówki Polskiej i Bań Mazurskich domagają się od Gminy odszkodowania za postawienie wiatraków

Mieszkańcy Dąbrówki Polskiej i Bań Mazurskich złożyli do Urzędu Gminy w Baniach Mazurskich wnioski o odszkodowania z tytułu utraty wartości nieruchomości — chodzi o elektrownie wiatrowe przewidziane w planie zagospodarowania.

W październiku 2009 r. samorząd gminy Banie Mazurskie (stanowisko wójta piastował Jan Sobuta) uchwalił miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, zgodnie z którym w rejonie miejscowości Banie Mazurskie, Dąbrówka Polska, Niczuły, Grodzisko miałoby stanąć kilkanaście elektrowni wiatrowych.

Cała masa skutków ubocznych

W pierwszej połowie stycznia 2015 roku grupa mieszkańców Dąbrówki Polskiej i Bań Mazurskich złożyła do Urzędu Gminy w Baniach Mazurskich wnioski o odszkodowania z tytułu utraty wartości nieruchomości. Mieszkańcy o odszkodowania wystąpili na podstawie art. 36 Ustawy z dnia 27 marca 2003 roku o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym — prawo gwarantuje zwrot różnicy wartości nieruchomości w przypadku, jeśli zmiana planu zagospodarowania przestrzennego powoduje stratę z tytułu utraty wartości nieruchomości.
— To nie tylko straty finansowe. Obecność farmy wiatrowej w odległości mniejszej niż 3 kilometry ma negatywny wpływ na zdrowie fizyczne i psychiczne człowieka. Coraz częściej się o tym mówi, niestety, lobby energetyczne blokuje badania i dostęp do tego typu informacji. Wiatraki to cała masa skutków ubocznych, proszę zerknąć na stronę stopwiatrakom. eu. Ludzie mieszkający w pobliżu wiatraków powinni mieć zapewnioną opiekę medyczną. Wiatraki mają negatywny wpływ na rozwój płodu. Powodują zaburzenia. Ludzie mieszkający w pobliżu powinni być systematycznie monitorowani pod względem zdrowotnym na koszt firmy i gminy, która wybudowała i wydała zezwolenie na budowę tak chorobotwórczego urządzenia. W Dubeninkach nie powstał jeszcze plan zagospodarowania przestrzennego, więc mam nadzieję, że obecny samorząd uwzględni nasze spostrzeżenia, pójdzie po rozum do głowy i nie zgodzi się na budowę farmy wiatrowej — mówi Dariusz Morsztyn, właściciel firmy „Dariusz Morsztyn — Biegnący Wilk”, prowadzącej popularne gospodarstwo turystyczne „Republika Ściborska”, hodowca psów zaprzęgowych.

Szkoda hipotetyczna, nie rzeczywista

Mieszkańcy oszacowali straty materialne. Wartość nieruchomości, która jest punktem wyjścia do roszczeń, już przekracza 3 mln złotych. Przypomnijmy, że budżet gminy Banie Mazurskie to niespełna 12 mln zł, a konieczność wypłaty tak wysokiego odszkodowania może mieć katastrofalne skutki.
— Do Urzędu Gminy wpłynęło 9 wniosków z żądaniem odszkodowania za poniesioną rzeczywistą szkodę, spowodowaną lokalizacją elektrowni wiatrowej w odległości mniejszej niż 3 kilometry — mówi Łukasz Kuliś, wójt gminy Banie Mazurskie. — My jako gmina bierzemy udział w „walce” o wiatraki — i z wiatrakami. Z jednej strony staram się zrozumieć naszych mieszkańców, jeżeli dotyka ich krzywda, natomiast z drugiej strony, według mnie, nie możemy o niej mówić w tym przypadku. Wygląda na to, że ta szkoda jest… hipotetyczna — a nie rzeczywista! Żaden wiatrak z tego Parku Elektrowni Wiatrowej jeszcze nie został postawiony. Obecnie nie możemy mówić o realnym spadku wartości gruntów, ani też skarżyć się na uciążliwości wynikające z sąsiedztwa turbin wiatrowych. Żądania odszkodowań są przedwczesne. Muszę zaznaczyć, że nie mam pełnej wiedzy prawnej w tej materii, dlatego noszę się z zamiarem przekazania tej sprawy kancelarii prawnej. Ta zbada dokumentację pod względem prawnym i wyda stosowną opinię. Zdaję sobie sprawę, że aby podjąć odpowiedzialną decyzję, muszę mieć pełną wiedzę w tym temacie. I podkreślam: nie jestem ani przeciwnikiem, ani zwolennikiem elektrowni wiatrowych.

Wywiesili na tablicy ogłoszeń — i tyle

— Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego nazwany „Park Elektrowni Wiatrowych — zespół Banie Mazurskie, zespół Dąbrówka Polska” o powierzchni około 1000 ha, został sfinansowany przez prywatną spółkę cywilną „Dipol” z Pruszcza Gdańskiego. Pytanie: ile za opracowanie powyższa firma zapłaciła i komu przekazała pieniądze? — zastanawiają się Jan Werchowicz i Beata Nazarowicz-Metlerska, właściciele działek, którzy złożyli wnioski. — Plan został wprowadzony praktycznie bez żadnych konsultacji. Przegłosowano, wywieszono na tablicy ogłoszeń — i tyle. Jak się okazuje, w Polsce akty prawa miejscowego najzwyczajniej w świecie są kupowane, bo jak można nazwać fakt 100-procentowego finansowania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego przez inwestora — prywatną firmę? Należy dodać, że finansowanie sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego przez podmiot inny, niż wymieniony w przepisie art. 21 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, stanowi działanie nielegalne! Sfinansowanie w całości przez cywilną spółkę planu zagospodarowania budzi u mieszkańców gminy wątpliwości co do legalności tej sytuacji, obawy przed działaniami o charakterze korupcyjnym, co m.in. nie tak dawno w swoim raporcie podała Najwyższa Izba Kontroli. Przy legalizowaniu wspomnianego planu dochodziło na terenie gminy do składania propozycji korupcyjnych. Wyjątkowo aktywnie byli w to zaangażowani miejscowi urzędnicy — mówią właściciele.

Plan dla firmy byłego radnego?

Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top