Prawda zawiera w sobie wymagania absolutne. Domaga się ona wyjawienia, nosi w sobie dynamikę skierowaną ku objawieniu. „Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach” (Mt 10, 26-27). Prawda jest światłem, które domaga się postawienia na świeczniku. „Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu.” (Mt 5, 15). Prawda domaga się pełnego wyjawienia, nie znosi półprawdy, zatrzymania się w pół drogi.
Są oczywiście momenty, gdy jeszcze nie można wyjawić całej prawdy. Powstrzymuje nas od tego roztropność i miłość. Nie zawsze ludzie są zdolni przyjąć prawdę, nie zawsze mamy prawo ujawnić powierzoną nam prawdę, czasem możemy komuś zaszkodzić jej ujawnieniem. Podobnie postępował Chrystus wobec uczniów: „Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy.” (J 16, 12-13)
Istnieje więc problem stosownego momentu wyjawienia prawdy, lecz nie przekreśla to zasady, iż w końcu musi być wyjawiona.
ks. Franciszek Blachnicki
założyciel Ruchu Światło-Życie







