Mąż sumienny i gorliwy • Ksiądz Aleksander Drozd [nasz rodak z Garbowa]

Ks. Aleksander Drozd (1907‒1989), salezjanin, urodził się i wychował w wielodzietnej rodzinie rolniczej, która w swoje dzieje ma bardzo mocno wpisane tradycje patriotyczne i aktywność religijną, a przez kapłaństwo ks. Aleksandra Ogórkiewicza zadomowił się w niej entuzjazm dla dzieł misyjnych i salezjańskich. Takie to dziedzictwo głównie stało się kamieniem węgielnym kapłańskiego i salezjańskiego powołania Aleksandra Drozda.

W Zgromadzeniu Salezjańskim zapamiętano go głównie jako proboszcza i budowniczego łódzkiego kościoła pod wezwaniem Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus. Z pewnością wpłynął na to długi okres posługi w tej parafii i atmosfera lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, raczej mocno nieprzychylna takim przedsięwzięciom. A przecież równie ważna i znacząca była jego kompetencja duchowa, którą przełożeni dostrzegając, powierzali mu ważne i odpowiedzialne funkcje. Do takich należą z pewnością obowiązki radcy inspektorialnego, dyrektorstwo (przełożeństwo) we wspólnotach zakonnych, odpowiedzialność za formację nowicjuszy i aspirantów . Swoją duchową sylwetkę wytrwale i cierpliwie formował umiłowaniem modlitwy, skrupulatnym przestrzeganiem reguł salezjańskiej duchowości czy bardzo realnym podejściem do obowiązku uświęcania się. W swojej specyficznej ascezie wymagania kierował przede wszystkim pod swoim adresem, dla innych zachowując wrażliwe i oddane serce.

Osobną kartę w życiorysie ks. Drozda zapisały czasy okupacji, przeżywane w Krakowie i okolicach. Nasz współbrat wypełnił je troską o młodzież, działalnością charytatywną, nawet z narażeniem własnego życia. W tym okresie był też świadkiem rozwoju duchowego młodego Karola Wojtyły – późniejszego papieża Jana Pawła II – i spowiednikiem Czcigodnego Sługi Bożego Jana Tyranowskiego.

ks. Antoni Gabrel

źródło: https://wydsal.pl/biografie-wspomnienia-i-swiadectwa/477-maz-sumienny-i-gorliwy-ksiadz-aleksander-drozd.html

Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top