Wychować odważnych [słowo na niedzielę]

Burza na jeziorze musiała poważnie zagrażać płynącym łodzią rybakom z Galilei, skoro z trwogą budzą Mistrza i błagają o ratunek. Ocenili sytuację trzeźwo: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” Jezus najpierw ucisza szalejący żywioł: „Milcz, ucisz się! Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza.” Następnie ucisza wypełnionych lękiem uczniów: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” Mistrz ma do uczniów pretensje o słabość ich wiary. Ukazuje im też ścisły związek, jaki istnieje między mocą wiary i odwagą.

Chrystus jako doskonały pedagog stawia uczniów w sytuacjach trudnych. Obserwuje ich zachowanie i ukazuje im słabe jego strony. Dopiero w sytuacjach krytycznych poznaje się wartość ludzi. Jedni w obliczu zagrożenia zostają sparaliżowani strachem, inni mobilizują siły i zdają egzamin na bardzo dobry. W czasie burzy na jeziorze Genezaret uczniowie nie zaliczyli egzaminu ani z wiary, ani z odwagi.

Powiedzenie: „brak okazji, odwagi i ochoty to przyczyna niejednej cnoty” jest wciąż aktualne. Sytuacje trudne to okazje, w których człowiek może udoskonalić siebie. To zadania, które należy podjąć dla własnego dobra. Człowiek pokonując trudności wzrasta. Tę właśnie prawdę głęboko analizuje Józef Conrad w swoim dziele <MI>Lord Jim<D>. Bohater zawiódł w trudnej sytuacji i w jego sercu pozostaje gorycz do siebie samego. Nie spełnił zadania, tak jak winien je spełnić. Upływają lata, a on ciągle czeka na możliwość rehabilitacji, na taką okazję, w której udowodni sobie samemu, że jest człowiekiem odważnym.

W pracy pedagogicznej wychowywanie ludzi odważnych stanowi jedno z najtrudniejszych zadań. Podstawowa trudność polega na tym, że może to czynić jedynie odważny wychowawca, a takich nigdy na ziemi nie było zbyt wielu. Mądra odwaga to skarb wielkiej ceny, rzadko spotykany w ludzkich sercach. Wszyscy ludzie na świecie, bez względu na przekonania religijne czy poziom kultury, wysoko cenią mądrą odwagę. Odważny czyn stanowi wykładnik wielkości człowieka.

Druga trudność w wychowywaniu do odwagi polega na tym, że cnoty tej nie zdobywa się przez słuchanie uczonych wykładów. Jej trzeba się uczyć w konkretnych sytuacjach. Tych zaś w dzisiejszym wychowaniu nie tylko się nie stwarza, ale celowo unika. Jedynie niektóre dyscypliny sportu takie jak lotnictwo, żeglarstwo, alpinizm programowo wychowują do odwagi. Powszechne nauczanie zda się tej wartości w ogóle nie dostrzegać.

Czy jednak wychowanie do mądrej odwagi nie powinno być programowo ujęte jako istotny cel katechezy? Czy to przypadek, że Jezus ściśle połączył słabość wiary z tchórzostwem Apostołów? Czy uczeń Chrystusa może zrezygnować z bolesnej lekcji odwagi, jakiej udziela Mistrz w czasie burzy na jeziorze? O osiągnięciu dojrzałości ewangelicznej bez mądrej odwagi nie ma mowy. Wystarczy spojrzeć na wielkich patriotów, których Jan Paweł II stawia przed nami: bł. Rafał Kalinowski, św. Brat Albert, bł. Michał Kozal, św. Maksymilian Kolbe, bł. Urszula Ledóchowska. Czy oni wszyscy nie zdumiewają mądrą odwagą?

W głębokiej refleksji nad chrześcijańskim wychowaniem odwaga musi być dowartościowana. Bez odwagi nie ma ludzi wielkiego formatu.

Ks. Edward Staniek

Źródło: mateusz.pl

Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top