Wójt Firlej mnie oszukał. Jak to się wszystko zaczęło i co się dzieje obecnie?

W roku 2009, dzień przed Wigilią Bożego Narodzenia, zadzwoniłem do Urzędu Gminy i poprosiłem o połączenie z wójtem Kazimierzem Firlejem. Chciałem zapytać go o stan faktyczny procedur związanych z budową farm wiatrowych na terenie gminy Garbów. Mój telefon był zainspirowany wielkimi problemami, jakie miał mój znajomy w innej gminie, w której urzędnicy na wpółświadomie doprowadzali do budowy dużej farmy wiatrowej, która miała być ulokowana kilkaset metrów od sporej miejscowości.

Do telefonu zgłosił się pan wójt Firlej. Zapytałem go o farmy wiatrowe w naszej gminie. Wywiązała się około półgodzinna rozmowa, w której pan Firlej zdecydowanie powiedział: “w gminie Garbów nie ma miejsca na inwestycje wiatrowe, gdyż jest zbyt gęsta zabudowa”. Argumentował, że obszary wolne od siedlisk ludzkich są zbyt małe, aby zmieścić między nimi wiatraki. Zgodziłem się z nim. Nie byłem jednak do końca spokojny, ponieważ w czasie rozmowy porównywał hałas do wiatraków z hałasem od trasy warszawskiej i prowadził jakieś niejasne wywody o “koniecznym” postępie cywilizacyjnym, chcąc tym samym jakby bagatelizować uciążliwość i szkodliwość farm wiatrowych. Ogólnie jednak odżegnał się on jednoznacznie od realizowania tych inwestycji w gminie Garbów. “Zabudowa jest zbyt gęsta”. W porządku. Dziękując za rozmowę na wszelki wypadek ostrzegłem, że “jeżeli będzie się próbować farmy wiatrowe u nas stawiać, ja wszelkimi dostępnymi środkami będę ten projekt zwalczał”. Na tym się rozmowa skończyła.

Po raz drugi, bodajże rok czy dwa lata później, zapytałem wójta o farmy wiatrowe bezpośrednio, gdy byłem przypadkiem w budynku urzędu. Wpadłem na chwilkę do sekretariatu i zapytałem wtedy czy jakaś firma się przypadkiem nie ubiega o możliwość budowania wiatraków. Jak poprzednio wójt zapewnił mnie, że nie ma takiego niebezpieczeństwa i że nic się w sprawie farm wiatrowych nie dzieje. Czułem się względnie spokojny. Nie miałem wtedy konkretnego powodu nie ufać słowom wójta. Jeszcze go wtedy zupełnie nie znałem, a obiegowa wieść głosiła że to taki “poczciwina, dobry człowiek”. Cóż, jak poczciwina to pewnie nie będzie ludziom wrzucał wiatraków na głowę, bo rzeczywiście w gminie Garbów nie ma na to miejsca – tak pomyślałem.

Zaskakujące pogłoski, że wiatraki mają jednak w gminie być budowane

Pod koniec roku 2012 zacząłem tu i ówdzie słyszeć, że trwa ostra akcja oddolna realizowana przez inwestorów wiatrowych; niektórzy właściciele gruntów podpisali już nawet umowy. Postanowiłem zająć się bliżej tematem i poinformować o tej sprawie radnych gminy Garbów. Wtedy nie znałem jeszcze ani jednego radnego, ani też nikogo w Urzędzie Gminy Garbów. Zgromadziłem trochę materiałów i na pierwszej sesji po Świętach Bożego Narodzenia, 30 stycznia 2013 roku poszedłem na sesję Rady Gminy. Jeszcze przed rozpoczęciem obrad podszedłem do przewodniczącego Dudzika, z prośbą, abym mógł wystąpić na początku. Chciałem powiedzieć, co mam do powiedzenia i uciekać do pracy. Gdy pan Dudzik usłyszał, że chcę mówić o problemie farm wiatrowych od razu chciał mnie spławić, abym sobie poszedł. Gdy jednoznacznie odmówiłem powiedział, że mogę wystąpić na końcu. Zgodziłem się. Miało to dobre strony, gdyż zobaczyłem jak wyglądają obrady, a w przerwie zagadnąłem dwoje przypadkowych dość młodych radnych wprowadzając ich w temat. Od razu się zainteresowali i byli nastawieni życzliwie. Dobrze trafiłem.

Wielkie zdziwienie. Wójt publicznie lobbuje za wiatrakami

Doczekałem momentu swojego wystąpienia przed radnymi. Wiedząc o tym, że to właśnie radni mają moc decydowania o planie zagospodarowania przestrzennego moją wypowiedź kierowałem głównie do nich. Z początku moja wypowiedź nie była zakłócana. Mówiłem o uwarunkowaniach prawnych i zagrożeniach ekonomicznych, zagrożeniach dla budżetu gminy, utracie wartości gruntów należących do mieszkańców, zagrożeniach przyszłej kolonizacji, co jest bardzo złym kierunkiem dla gminy wiejsko-miejskiej, jaką z roku na rok będzie stawała się gmina Garbów. Zwróciłem również uwagę na zagrożenia dla zdrowia, dyskomfort mieszkańców oraz jednym zdaniem wspomniałem o naruszeniu rodzimego krajobrazu. Od pewnego momentu moja wypowiedź była zakłócana przez niegrzeczne wtrącenia przewodniczącego Dudzika i wiceprzewodniczącego Koputa. Niektóre  ich pseudo-argumenty były że tak powiem poniżej pasa (na przykład, że “chcę wracać do furmanek”) czyli poniżej cywilizowanego poziomu publicznej dyskusji na bądź co bądź oficjalnym forum, jakim jest rada gminy. Do dyskusji swoje kamyczki wrzucał raz po raz wójt Firlej zachowując podobny manipulatorski schemat “argumentacji”. Wtedy zacząłem rozumieć, że ci ludzie w gruncie rzeczy już podjęli wewnętrzne decyzje, a obecnie są jedynie na etapie lobbowania i urabiania radnych. Tak to oceniłem i oceniam do tej pory. Całość mojej wypowiedzi, wraz z burzliwymi potyczkami, trwała około 40 minut. Powiedziałem, co miałem powiedzieć i zostawiłem temat. W międzyczasie dowiedziałem się, że temat wiatraków był poruszany na sesji miesiąc wcześniej przez pana Gustawa Jędrejka, którego wtedy jeszcze nie znałem. Zobaczyłem też tekst wójta Firleja w finansowanym z budżetu gminy “Głosie Garbowa”, gdzie wyraża się on lekceważąco o osobach, które ostrzegają przez farmami wiatrowymi na naszym terenie.

Kolejne lobbowanie wójta Firleja za wiatrakami, jakiego byłem świadkiem, to była cała pro wiatrakowa zorganizowana akcja. Działo się to podczas spotkania na temat wiatraków z panią poseł Małgorzatą Sadurską w Podolance. Akurat siedziałem 3 metry od wójta Firleja i mogłem dobrze się przyjrzeć całemu mechanizmowi manipulacji. To było ohydne widowisko. Manipulacja za manipulacją. Pokazywanie jakichś powiatowych ofert dla inwestorów, które rzekomo przesądzają już sprawę wiatraków, posądzanie prelegentki o brak argumentów choć ta przez godzinę mówiła dokładnie o co chodzi. Towarzyszyły temu nagrane pytania kilku rozrzuconych po sali osób, które miały odgrywać zwolenników wiatraków. To wszystko stanowiło dla mnie wielkie zdziwienie. Oburzyłem się. Człowiek, osoba publiczna, która mi mówiła przez 30 minut, żeby się nie martwić, że “wiatraków nie będzie, bo nie ma na nie miejsca gdyż w gminie Garbów jest zbyt gęsta zabudowa” teraz, w mojej obecności, jawnie i publicznie lobbuje za tymi szkodliwymi na naszym terenie inwestycjami! Tym, co dodatkowo mnie wtedy otrzeźwiło to styl w jakim wójt to robił. Bezczelność i manipulacja, a pod koniec spotkania rzecz niesłychana. Zupełnie nie związany z tematem, bezczelny personalny atak na prowadzącego spotkanie, poczciwego Gustawa Jędrejka, którego w międzyczasie miałem okazję poznać. Po otrzymaniu dodatkowych informacji o publicznym wyzywaniu od “nawiedzonych osób” tych, którzy bronią ludzi przed zniszczeniem ich życia przez zbyt blisko zlokalizowane farmy wiatrowe pozbyłem się wszelkich złudzeń co do wójta Firleja i zacząłem uważnie przyglądać się sytuacji.

“Sfałszowanie” protokołu odnośnie wystąpienia na temat zagrożeń z tytułu inwestycji wiatrowych

Mówiąc o tych nieciekawych doświadczeniach z niektórymi gminnymi przedstawicielami administracji muszę powiedzieć o jeszcze jednym bardzo istotnym wydarzeniu, które miało bezpośredni wpływ na rejestrację tytułu prasowego i stworzenie serwisu informacyjnego “NaszGarbow.pl”.  Tym zdarzeniem, jeśli można tak powiedzieć, było sfałszowanie mojego wystąpienia w protokole z sesji z 30 stycznia 2013. Z mojej 40 minutowej wypowiedzi zostało kilka nieistotnych linijek, które zupełnie nie informowały o sprawach, jakie poruszyłem. To było już za wiele. Pomyślałem, że skoro mieszkaniec przychodzi na sesję i mówi o konkretnych rzeczach, to powinno to być w skrócie, ale uczciwie, odwzorowane. Niestety nie było. Stało się dla mnie jasne, że część osób decyzyjnych nie jest zainteresowana doskonaleniem ładu proceduralnego w pracy rady gminy. Zrozumiałem, że dalsze próby komunikacji poprzez radę i protokół są pozbawione na tym etapie sensu. I tak napiszą co zechcą, a w “Głosie Garbowa” wójt opowie swoją wersję-śpiewkę sprowadzając cały temat wiatraków do zagrożeń krajobrazu, pomijając starannie zagrożenia społeczne, gospodarcze czy zdrowotne. Jedyną skuteczną odpowiedzią na to panowanie gminnego matrixa informacyjnego mogłoby być tylko jedno – zbudowanie własnego, niezależnego od władzy kanału informacji i komunikacji, w którym można byłoby pokazywać jak naprawdę wygląda życie w gminie. I tak, 14 czerwca 2013  otworzyliśmy “NaszGarbow.pl”. Zaczęliśmy nagrywać sesje rady gminy i opisywać gminną rzeczywistość zmieniając strukturalnie sposób obiegu lokalnej informacji.

Bóg potrafi wywieść dobro ze zła

Gdy patrzę na to wszystko obecnie, z perspektywy lat, widzę, że czasem ze złych rzeczy może pośrednio powstać dobre dzieło, gdyż zło i krzywda wyrządzane przez ludzi władzy, budzą sumienie i każą działać dla dobra, aby to zło powstrzymać. Takim złem było telefoniczne kłamstwo czy dezinformacja wójta Firleja, którą, jak sądzę chciał zneutralizować nieświadomego niczego nowego wtedy mieszkańca gminy Garbów. Takim złem były wyzwiska i zagrywki poniżej pasa wójta Firleja na różnych spotkaniach, których byłem świadkiem, albo o których mówili mi inni. Takim złem było “sfałszowanie” protokołu z ważnej moim zdaniem wypowiedzi, którą próbowano zbyć i uznać za niebyłą. Takim złem było potem lekceważenie zagrożonych wiatrakami wsi, które prawie w całości były przeciwne wiatrakom. Lekceważenie polegało na tym, że z początku nawet nie odczytano tekstu protestu na sesji rady gminy. Stało się to dopiero na kolejnej sesji, gdy zażądała tego wprost radna Agnieszka Nalewajek. Lekceważenie i pogarda dla ludzi, zwłaszcza przez osoby publiczne, jest tym, co szczególnie mnie porusza. Okazało się, że takich wrażliwych osób jest więcej. Zaczęło się konsolidować środowisko ludzi podobnie myślących i podobnie czujących. Pamiętam, jak na wykładzie z ekonomii, na który uczęszczałem ponad 20 lat temu,  prof. Stefan Kurowski wypowiadał to stare przysłowie “Pan Bóg i wilkiem orze”. I tym razem też zaorał; a teraz my mamy cierpliwie zasiać i zebrać plon.

 Jak jest teraz. Kilka wyjaśnień wobec napaści na moją osobę

Po dziewięciu miesiącach prowadzenia serwisu doszliśmy do ponad 3 tysięcy unikalnych użytkowników miesięcznie, z tego ponad połowa powracających. To bardzo dobre wyniki jak na gminny serwis informacyjny. Osobiście doszedłem do tego, że za demaskowanie kłamstwa, przekazywanie informacji i mówienie prawdy o życiu samorządu jestem od jakiegoś czasu regularnie przez wójta Firleja zaczepiany i wyzywany na publicznych spotkaniach; dzieje się nawet pod moją nieobecność. Doszliśmy do tego, że wójt roztrząsa publicznie moje osobiste sprawy, podczas gdy ja nigdy nie zajmowałem się niczym, co nie byłoby związane z jego życiem publicznym. Oczywiście to, co robi wójt jest przekroczeniem granic dobrego smaku i wychowania. Nigdy nie posłużył się w rozmowie z nami merytoryczną argumentacją. To, co wypowiada to jest czysta manipulacja. Niektóre wypowiedzi wójta są wprost podłe. Próbuje mnie on poniżyć nazywając jak kiedyś dawne SB ludzi opozycji “awanturnikiem”, porównując mnie publicznie do Palikota, wygadując kłamstwa, że jestem “nieprzyzwoicie bogaty” i że “lubię się obnosić z bogactwem”, czego nikt, kto mnie zna nie potwierdzi, a ostatnio porównując mój gontem kryty dom w stylu dworku polskiego do rezydencji Janukowycza! Czy to zazdrość? Na pewno szaleństwo człowieka, któremu wydaje się, że jak jest wójtem od 12 lat to może każdego bezkarnie obrażać, kłamać, manipulować, wyzywać i forsować wbrew ludziom swoje rozwiązania. Zachowania werbalne wójta to szaleństwo człowieka, który uważa, że sam może nie przestrzegać prawa, jak choćby w przypadku  niepublikowania niewygodnych wyników kontroli czy wadliwego sprawowania nadzoru nad gminnymi drogami (co potwierdził NIK) i że nikt nie ma prawa go za to krytykować, ani nawet o tym wspominać! To jest dopiero żywy syndrom Janukowycza w sercu Garbowa. To jest namacalna arogancja władzy, której tak wiele osób w gminie przez lata doświadczyło.

Było dla mnie ciekawe, że na jednej z ostatnich sesji wójt zaczął się rozwodzić również nad tym, że on ma ekonomiczne wykształcenie i rzekomo twardo stąpa po ziemi, a ja jestem odrealnionym filozofem, który buja w obłokach. To, co wójt mówi jest wewnętrznie sprzeczne. Wójt powinien się zdecydować czy jestem odrealnionym filozofem czy też człowiekiem zdolnym ciężką pracą zarobić na wymyśloną przez niego rezydencję. Patrząc na to, co wygaduje wójt na sesjach, na przykład będąc zupełnie zaskoczonym na czerwcowej sesji w roku 2013 odnośnie zakupów wody od zewnętrznych spółek (“trzeba siąść i policzyć”), czy w sprawie przedłużania dzierżawy działki pod wieżą Polkomtela, mam wielkie wątpliwości co do jego ekonomicznych, ale też urzędniczych kompetencji.

Jeszcze jedno. Moje wykształcenie. Skoro ten temat został wywołany, a spodziewam się, że będzie maglowany przez wójta na każdym kolejnym spotkaniu, najbliższe to 8 marca – bardzo dobra okazja żeby zaatakować, uprzedzam to i opowiem o moich szkołach. Mam wykształcenie filozoficzne. Skończyłem KUL, wtedy jeden z najlepszych wydziałów w Polsce. Ten sam, na którym wykładał kiedyś prof. Karol Wojtyła i wielu innych wybitnych polskich profesorów. Prócz tego uczęszczałem na wybrane wykłady z ekonomii, socjologii, filologii klasycznej. Mam doświadczenie w pracy w biznesie od roku 1997, zarówno w tym korporacyjnym i międzynarodowym, jak też w prywatnej firmie, którą prowadzę od 15 lat współpracując z dobrze ponad 2000 tysiącami firm i instytucji w Polsce i za granicą. To kilka lat dłużej twardego stąpania po ziemi niż ma pan wójt Firlej, na swoim urzędniczym stanowisku. Biorąc pod uwagę, że pierwszą kadencję przeznaczył na naukę, a od drugiej podpiera się głównie swoim zastępcą, nie wiem, kto tu rzeczywiście zna się lepiej na zarządzaniu i gospodarzeniu. Mniejsza z tym. Nie pisałbym tego wszystkiego, gdyż niezręcznie jest mi to robić, gdyby pan Firlej, nie odróżniając zakresu życia publicznego od życia osobistego, nie zaczął mnie słownie (czy tylko?) publicznie prześladować, próbując jak mniemam w ten sposób tłumić krytykę prasową. Jak widzieliśmy na sesji, gdy niewybrednie opisywał moją skromną osobę, zaglądał co chwilę do czegoś jakby teczki operacyjnej z informacjami na mój temat. Pytanie, czy zbieranie tego typu prywatnych informacji, zwłaszcza w godzinach pracy w urzędzie, jest zgodne z prawem i bezpieczne?

Był jeszcze jeden temat. Płacenie podatków i zameldowanie. Otóż, choć nie muszę tego robić, informuję czytelników i przy okazji szanownego wójta, który zajmując się prywatnymi sprawami mieszkańca robi to nielegalnie, że prowadzę działalność na terenie Lublina i tam płacę podatki będąc zameldowanym w moim rodzinnym domu, który odziedziczyłem po moim kochanym Tatusiu. W domu tym prawie codziennie bywam.

Był jeszcze jeden zarzut wójta w stosunku do mojej osoby. Wójt publicznie zasugerował, że poruszam się w złym środowisku i stwierdził, że jestem źle wychowany. Nie wiem, co to miało znaczyć, pewnie tak jak wszystko inne było wykreowanym na poczekaniu wymysłem, aby mnie zdezawuować przed publicznością. Nie będę się tutaj z wójtem licytował na jakości towarzystw i oraz wychowania bo stawianie tego typu personalnych i niczym nie popartych “argumentów” w odpowiedzi na konkretną krytykę prasową jest żałosnym, niedozwolonym wybiegiem. Kto ma lepsze towarzystwo i jak staranne odebrał wychowanie… Niech kilka wyżej opisanych przykładów zachowań pana Firleja wystarczy za rozstrzygnięcie tej sprawy.

Mam nadzieję, że te moje wyjaśnienia zahamują złośliwość i zakres manipulacji na mój temat w przyszłości. Jeżeli pan wójt chciałby jeszcze coś na mój temat powiedzieć, to będę to na bieżąco wyjaśniał, co jest tyle niewdzięczne, co konieczne, aby nie tworzyć plotek i pomówień. Aha jeszcze jedno, bo słyszano to pod którymś sklepem. Nie mam basenu w mojej “rezydencji”. Ale o wymyślenie tej pogłoski nie posądzam pana wójta. Ja z pewnością nie zejdę do tego poziomu konfrontacji.

 Na koniec ku zastanowieniu

Przeszedłem drogę od tego, że zostałem w rozmowie telefonicznej, w ważnej wspólnotowej sprawie oszukany przez osobę publiczną, do doświadczenia publicznego regularnego wysłuchiwania wyzwisk i kłamstw na mój temat. Nie wiem co jeszcze usłyszę i czy za wyzwiskami pójdą dalsze czyny. Ostatnio nakryłem człowieka, który po siódmej rano fotografował z drogi mój dom. Zapisałem na wszelki wypadek numer rejestracyjny czarnego mercedesa. Gdy nadjechałem nerwowo schował aparat i wsiadł do samochodu. Pozdrawiam go tutaj jeśli czyta. To tylko miłośnik tradycyjnej polskiej architektury czy coś gorszego? Jak zobaczyliśmy na ostatniej konferencji Putina, kłamstwo i arogancja władzy nie mają granic. Poucza też o tym historia.

Wysłuchując wyzwisk i ingerencji przez wójta w sprawy prywatne moje czy innych osób z pewnością nie będę udawał, że nic się nie dzieje. To są działania niedozwolone. To jest właśnie patologia władzy. To, co mnie teraz spotyka ze strony wójta Firleja, spotykało wcześniej w różnych modulacjach inne osoby. Na to “szkalowanie, gdzie się da” skarżył się ostatnio publicznie również wicestarosta Wójcik. Taka słowna napaść może spotkać w przyszłości każdego, kto będzie mówił prawdę zgodnie ze swoim rozeznaniem. Musimy to sobie jasno i wyraźnie powiedzieć. Cały ten przedstawiony dorobek wyzwisk i manipulacji wójta w stosunku do ludzi jest naszą lokalną patologią, z którą jako społeczność musimy jakoś dać sobie radę.

Niech każdy osobiście wyobrazi sobie, że przekraczając rubikon lokalnej działalności wspólnotowej narażony jest on na tego typu bezprawne napaści ze strony osoby, która ma pełnić urząd zaufania publicznego. Niech każdy sobie wyobrazi, że na przykład broniąc ludności przed zwykłą przemocą lobbystów i wiatrakowych cwaniaków podrzucających nieświadomym rolnikom umowy, których dla swojego dobra nigdy nie powinni oni podpisywać, nazywany jest publicznie “nawiedzoną osobą” – jak to się przytrafiło, z ust wójta Firleja, Gustawowi Jędrejkowi, którego bardzo cenię, jako wspaniałego społecznika. Gdy w obronie pana Jędrejka stanęła odważnie Agnieszka Nalewajek, stwierdzając, że “Tak nie można mówić!”, pan wójt mógł liczyć na jak zwykle niezawodną asystę wiceprzewodniczącego Koputa, który przeciągle, z lekkim, cynicznym uśmieszkiem odpowiedział:  “A dlaczego pani Agnieszko… nie można nazywać nikogo nawiedzonym…?” Tak było proszę państwa. To się dzieje w naszej gminie na publicznych spotkaniach. I to jest właśnie żywa patologia. Nie lekceważmy tego problemu.

Jeżeli ktoś chciałby się podzielić jakimiś refleksjami na dowolny temat zapraszam do dyskusji. Kontakt bezpośredni ze mną można nawiązać za pomocą adresu e-mail info@naszgarbow.pl lub poprzez numer telefonu redakcyjnego: 695 324 999

Robert Fiutek

Wydawca “Naszego Garbowa”

Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Komentarze do: “Wójt Firlej mnie oszukał. Jak to się wszystko zaczęło i co się dzieje obecnie?

  1. Rafa84002

    Robercie, wytrwałości! Zło dobrem zwyciężaj, nie daj się sprowokować i upodlić do ich poziomu.

    Reply
  2. Robert

    Dzięki rafa. Sprowokować się nie dam, a wytrwałość pochodzi z Góry. Spokojnie pracujemy dalej.

    Reply
  3. dociekliwy

    Czym się różni obecny system sprawowania władzy w Garbowie od demokracji w Korei Północnej, bo ja jakoś nie dostrzegam wielkich różnic?
    I tu i tam jeśli kłaniasz się Najjaśniejszemu, jesteś kimś, a jak mu się sprzeciwisz, to jakbyś wyrok na siebie podpisał.

    Reply
  4. Robert

    Jeżeli chodzi o traktowanie oponentów i rozumienie wolności słowa czy prawa do krytyki prasowej pewne analogie z pewnością istnieją.

    Reply
  5. Bors

    Robercie Fiutku, pan człowiekiem jest dziwnym.
    Pan Firlej natomiast człowiekiem jest przewidywalnym i normalnym.
    I stąd różnica w tym, kogo ludzie popierają.

    Reply
    • Robert

      Cóż takiego dziwnego jest Borsie w domaganiu się poszanowania godności ludzkiej?
      To, że mamy do czynienia z przewidywalnością wójta to się zgodzę… Na każdym spotkaniu to samo.
      Ale z tym, że ludzie popierają wyzywanie i patologię to zupełnie nie mogę się zgodzić. Przyzwoici z pewnością się od niego odwrócą.
      Bo czyż ktokolwiek przyzwoity może bronić takich praktyk komunikacji urzędnika z ludźmi? Żadną miarą!

      Reply
      • Bors

        Przewidywalny w sensie zrównoważony, o stałych poglądach i z racjonalnym rozumowaniem.
        (….)

        Reply
        • redakcja

          W tym sensie Putin też jest gościem o stałych poglądach i z racjonalnym rozumowaniem.

          Gdy się pojawiają wyzwiska i lżenie innych to nie jest to już zrównoważone. A to oglądamy w wykonaniu wójta. Podobnie jak w twoim komentarzu, którego część wycięliśny, gdyż był obraźliwy.

          Reply
    • swój

      Zgadzam się w stu procentach z autorem tego artykułu. Sposób funkcjonowania wójta i jego otoczenia pozostawia wiele do życzenia. Jeśli chodzi o przewidywalność wójta to rzeczywiście czego po nim można się spodziewać wie każdy co próbował cokolwiek załatwić w gminie

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top