Wielbłąd i ucho igielne [słowo na niedzielę]

Ile razy rozważam spotkanie Jezusa z bogatym młodzieńcem, tyle razy wspominam te wszystkie rozmowy, w których ludzie stawiali pytania, a w rzeczywistości wyczekiwali na aprobatę ich postawy. Pytanie: „Co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” prowokowało do sprawdzenia, co pytający dotychczas uczynił. A kiedy oświadczył, że przykazań dekalogu przestrzegał od swojej młodości, czekał jeno na pochwałę. Uzyskał ją w spojrzeniu Jezusa pełnym miłości. Nie spodziewał się jednak żadnych nowych wymagań. On miał już dobrze ustawione życie. Odkrył wartość dekalogu, na wierności przykazaniom budował przyszłość i cieszył się błogosławieństwem Boga na ziemi. Był bogaty. Wierność przykazaniom miała mu zapewnić zbawienie. Przyszedł do Jezusa tylko dlatego, by uzyskać pieczątkę pod własną koncepcją życia doczesnego i wiecznego. On już wszystko wiedział. On nie zamierzał nic zmieniać. Starotestamentalny ideał doskonałości religijnej doskonale harmonizował ze szczęściem doczesnym, które opiera się w dużej mierze na bogactwie.

Odpowiedź Jezusa była dla niego bardzo niemiłym zaskoczeniem. On jej nie szukał. Człowiek, który szuka, cieszy się, gdy znajdzie przewodnika znającego to, czego szuka. Młodzieniec nie szukał, był pewien, że jest na dobrej drodze wiodącej do królestwa Bożego. Czekał jeno na aprobatę.

Wielu ludzi jest podobnych do tego człowieka. Pytają, ale nie dlatego że interesuje ich prawda, lecz dlatego że potrzebują akceptacji ich koncepcji życia, ich rozwiązań, na które się zdecydowali. Gdy ktoś nie podzieli ich zdania, odchodzą smutni i mają często pretensje do pytanego, iż zburzył im pokój wewnętrzny.

Jezus, czysta Prawda, wiedział, kto przed Nim stoi. Podobał Mu się ten młodzieniec. Podobała się jego maksymalistyczna postawa. Stał przed Nim kandydat na apostoła — Jezus wezwał go do wejścia na drogę wiodącą do życia wiecznego. Do dekalogu dodał jednak jeden warunek. „Idź, sprzedaj wszystko, co masz i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!”. Innymi słowy, Jezus zażądał od niego wysłania wpierw do Domu Ojca swojego doczesnego bogactwa, a dopiero po tej wysyłce obiecuje i jemu możliwość dotarcia do nieba. Takiego rozwiązania młodzieniec się nie spodziewał i mimo że Mistrz spojrzał na niego z miłością, „odszedł od Niego zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości”.

Jezus wykorzystał to spotkanie dla pouczenia uczniów o wielkim niebezpieczeństwie ukrytym w materializmie. Młodzieniec nie zdecydował się na propozycję Jezusa. Wolał nie ryzykować wysyłania swych dóbr do nieba. Został na walizkach, strzegąc ich zawartości.

Chrystus demaskuje główną metodę działania zła. Ono oczarowuje ludzi bogactwem i każe im w pieniądzach złożyć swoją ufność. Czyni ich przez to niewolnikami. Obciążeni dobrami tego świata nie są w stanie wejść do królestwa Bożego. Jezus jak zawsze, tak i w tym wypadku operuje bardzo konkretnym obrazem: „Łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego”. Obraz był tak szokujący, że uczniowie postawili pytanie: „Któż więc może się zbawić?”. Ich rozumowanie było poprawne. Wielbłąd przez ucho igielne nie przejdzie. Po ludzku sądząc nikt nie ma szans zbawienia. Jezus jednak uspokaja: „U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe”.

Piotr chce mieć pewność, czy jego decyzja opuszczenia wszystkiego i pójścia za Chrystusem była mądrą decyzją. On zrealizował żądanie Jezusa, które tak zasmuciło młodzieńca. Mistrz go uspokaja. W ewangelicznym ubóstwie nie chodzi o to, by nic nie mieć, lecz o to, by być wolnym od dóbr doczesnych. Kto tę wolność posiądzie, już w tym życiu otrzyma „stokroć więcej”, a w przyszłym — życie wieczne.

Kto wie, czy wielu ubogich ludzi Trzeciego Świata nie uprzedzi chrześcijan w królestwie niebieskim. Niejeden wykąpany w wodzie chrztu stanie przed bramą Domu Ojca jak wielbłąd przed uchem igielnym i stwierdzi, że przekroczenie tej bramy jest dla niego niemożliwe. Jezus kończy to pouczenie znamiennym ostrzeżeniem: „Wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi”.

To w tym kontekście należałoby odczytać wszystkie wizyty papieskie w krajach Trzeciego Świata. Jan Paweł II pragnie, by ludzie odkryli wartość ubóstwa. Pamiętając o ewangelicznej igle wzywa bogatych, by wielbłądzie garby dóbr tego świata rozdali ubogim i mogli wejść do królestwa niebieskiego. Biednych natomiast zachęca, by odkryli zbawczy wymiar swego ubóstwa. Jest to jeden z głównych wątków jego papieskiego nauczania.

Ks. Edward Staniek

Źródło: mateusz.pl

Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Komentarze do: “Wielbłąd i ucho igielne [słowo na niedzielę]

  1. Robert do Anastazji

    Pani Anastazjo odpowiem Pani na zarzut mieszania Boga i polityki.

    Dla nas polityka to szlachetne zajęcie – troska o dobro wspólne i walka o prawdę i uczciwość w życiu społecznym i publicznym. To naturalne, że przyzywamy Boga, aby nam pomagał i dodawał sił w tym ludzkim zmaganiu.

    Dla was polityka to coś nieczystego – dbanie o własne interesy i utrzymywanie się w nieskończoność przy władzy. Dlatego uważacie, że Boga trzeba separować od waszej egoistycznie pojętej „polityki” i sądzicie, że jest czymś niewłaściwym łączenie szczerej modlitwy i religii z działalnością publiczną. Tu się głęboko różnimy.

    Owszem nie wolno wprowadzać polityki i partyjności na ambonę. Uważam to za niewłaściwe. Wychwalanie czy nadmierna obecność osób publicznych na ambonie jest czymś głęboko niewłaściwym. Kościół jest zastrzeżony do kultu i promowania dobra i prawdy bez ograniczeń.

    Jednak w drugą stonę to inaczj działa. Można a nawet należy wprowadzać Boga i religijność do życia publicznego i politycznego. Ludzie i środowiska głęboko religijne czerpiące siłę z modlitwy i życia razem z Bogiem, którzy chcą jednocześnie zajmować się sprawami publicznymi są skarbem każdej wspólnoty i narodu.
    To tyle.

    Pani Anastazjo, jak Pani porusza ważne tematy proszę to robić bez wyzwisk, to sobie porozmawiamy.

    Reply
  2. Nie chcemy PSL i w ogóle polityki na ambonie

    14 października 2018. Polityka na ambonie w obecności biskupa. Na tydzień przed wyborami proboszcz Szuba wychwala ludzi PSLu przy okazji bierzmowania i odpustu!! Parafia Garbów Cukrownia woj. lubelskie. To jest właśnie przykład niewłaściwego połączenia religii z polityką ze szkodą dla Kościoła. Skandal. Piszmy protesty do Kurii.

    Reply
  3. Przenieść proboszczów z PSL do miasta

    PSLowskich proboszczów powinno się przenosić do większych miast, gdzie PSL i lokalne układy nie wchodzą do kościoła w takim stopniu jak to się dzieje w gminach wiejskich.

    Reply
  4. Anna Garbów

    No jak to?? Przecież przy głosowaniu wychodzi która partia jest za życiem od poczęcia aż do naturalnej śmierci, która za wartościami ważnymi dla Kościoła, czy w takim przypadku wypada popierać PSL ??!!
    To księża za czym są w końcu??

    Reply
  5. Pp

    „Kościół jest zastrzeżony do kultu”… Właśnie dlatego dzisiaj przed mszą o 10.30 jakaś dziewczyna rozdawała ulotki jednego z kandydatów PiSu przed furtką pod kościołem. Nie wiem kogo, bo nie zbieram takich „dewocjonaliów”. Po zwróceniu jej uwagi, że to już trochę za wiele, stwierdziła, że przecież jest za ogrodzeniem… Litości.

    Reply
    • do Pp

      Bez przesady. Cóź złego w rozdawaniu ulotek. Przecież na ambonie nie rozdawała. Proboszcz z Cukrowni robił to dzisiaj na ambonie i wcale się z tym nie krył!!!! I to na dodatek „ulotki” słowne PSLu itp.
      Proszę swoje oburzenie skierować w tamtą stronę.

      Reply
      • Pp

        Podobno środowisko Pana Barszcza jest lepsze. Więc po co porównania do proboszcza z Cukrowni? Tak, nie powinien tego robić i jest to jeszcze bardziej obrzydliwe. Ale czy „dobra zmiana” powinna iść też w tą stronę? Tacy wszyscy krystaliczni i bogobojni, a ulotki pod kościołem są dobre, bo przecież za ogrodzeniem.

        Reply
  6. Do ks. Szuby ale też ks. Małyszka ku przestrodze

    „Nie będziesz przyjmował podarków, ponieważ podarki zaślepiają dobrze widzących i są zgubą spraw słusznych” Wj 23,8

    i może jeszcze to

    „Mędrzec słowami zdobywa sobie miłość,
    a uprzejmości głupich będą wzgardzone.
    Podarunek nierozumnego nie przyniesie ci pożytku,
    ma on bowiem wiele oczu, zamiast jednego;
    mało on daje, a wymawia wiele,
    otwiera swe usta jak herold,
    dzisiaj pożycza, a jutro żądać będzie zwrotu:
    obrzydły jest taki człowiek!” Mdr 20, 13-15

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top