Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie [słowo na niedzielę]

Dlatego szukają Jezusa, że jedli chleb bez ograniczeń. Wydaje się, że z kimś takim warto „trzymać”. Daje bez pieniędzy. Jezus nakarmił zgromadzonych, ponieważ byli głodni. Szukanie Jego nie powinno łączyć się z chlebem, który jedli, lecz z uwierzeniem w Niego. Tym, co jest podstawą relacji między Bogiem a człowiekiem jest wiara. Bóg nie chce, żebyśmy chodzili za Nim dlatego, że nie będziemy głodni, lecz dlatego, że ufamy Jemu.
Zaufanie otwiera na przyjęcie tego, co duchowe. Pozwala nam poznać Jezusa, wejść w rozumienie i smakowanie Jego słowa. Szukanie Boga powinno dotyczyć Jego samego, nie zaś tego, co możemy od Niego otrzymać. Potem św. Paweł bardzo powie: „Nie chcę bracia tego, co wasze, ale was samych”. Jezus pragnąc, aby ludzie uwierzyli w niego zmierza do chwili, w której oni zamieszkają w nim, a On w nich. Przez zaufanie zamieszkujemy w sobie. Brak zaufania prowadzi do nieustających pytań, kwestionowania wypowiedzi, podważania tego, co zostało wcześniej uznane za słuszne.
Pielęgnując w sobie nieufność, rozwijamy niepokój. Człowiek nie ufający to ktoś wypełniony „po brzegi” niepokojem. Słowo Pańskie jest pokojem, modlitwa zakłada pokój, podobnie i skuteczna współpraca z ludźmi może dokonywać się w atmosferze pokoju. Ludzie nieufni rozbijają życie wspólne. Jątrzą, węsząc w wielu przedsięwzięciach podstęp, zakłamanie, nieszczerość. Kto nie potrafi zaufać będzie sądził w myślach. Jego słowa bardzo często zawierają w sobie klimat oskarżeń.
Zaufanie sprawia, że jesteśmy jakby „we wnętrzu” drugiego. Nie sprawdzamy tego, co ktoś mówi pod kątem prawdziwości lub fałszu, szczerości lub nieszczerości, interesowności lub bezinteresowności. Zaufanie jest najkrótszą drogą do serca, zarówno Pana Boga, jak i człowieka. Bez zaufania możemy kwestionować nawet to, co wydaje się bez zarzutu. Wówczas relacja człowieka z Bogiem, jak i człowieka z człowiekiem koncentruje się na „udowadnianiu” prawdziwości tego, co mówię.
Jesteśmy kuszeni do nieufności. Podstawą jest zawiedzenie się na ludziach, ale i na Bogu. Ponieważ nie wysłuchał moich modlitw, więc nie jest godny mojego zaufania. W tym sprawdza się dzisiejsza diagnoza Jezusa wobec ludzi szukających Go, że szukają Go tylko dlatego, że „jedli chleb do sytości”. Również wtedy, kiedy sprawy nie układają się po mojej myśli, kiedy modlitwy są „nie wysłuchane”, ufamy Bogu. Wierzymy, że tak trzeba. On wie, co robi. Daje nam dobro większe, którego teraz nie potrafimy dostrzec, lecz „później będziemy wiedzieć”.
Tam, gdzie zaufanie, nie ma miejsca na udowadnianie drugiemu prawdziwości, słuszności tego, co mówię lub czynię. Nieufność nasza wynika z porażek życiowych, ran, jakie nam zadano w różnych sprawach. Im więcej zranień w uczuciach, tym większa nieufność. Nie przebaczając tym, którzy wobec nas zawinili, doprowadzamy do narastania nieufności, co prowadzi w konsekwencji do zamknięcia się w sobie. Nieufność sprowadza cierpienie. Można powiedzieć, że człowiek, który nie ufa, to tak, jakby nie kochał. Z miłością i przyjaźnią łączy się w sposób nierozdzielny zaufanie.
Zaufanie Jezusowi jest podstawą modlenia się. Chcę spotykać się i rozmawiać z Bogiem, któremu ufam. Otwartość i szczerość przed Nim leczy z nieufności. Trzeba przekroczyć próg oporu wewnętrznego na zaufanie. Wykrzyczeć i wypłakać to, co boli wobec osoby, która mnie ufa i darzy miłością. Komuś trzeba zaufać. Bez tego, życie staje się koszmarem nie do przejścia.

Ks. Józef Pierzchalski SAC

Źródło: przemiana. biblia.pl

Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

/** POPRAWNA PIERWSZA LINIA KODU FOOTER.PHP * The template for displaying footer. * * Contains secondary widget areas, footer content and the closing of the * #main and #page div elements. */
Top