Testament Komorowskiego, czyli skorumpowana demokracja

Bronisław Komorowski, zanim przegrał, podłożył granat pod polską demokrację. Jeśli Polacy w referendum zagłosują za likwidacją finansowania partii z budżetu, sprawią prezent przyjaciołom Komorowskiego z WSI, którzy stworzyli biznes III RP. – Ten, kto zgłasza taki postulat, jest agentem złodziei. Pola do dalszej dyskusji nie widzę – mówi Andrzej Gwiazda, legendarny lider Solidarności z 1980 r.

Likwidacja subwencji państwowej oznaczałaby, że partie finansować będą wyłącznie osoby prywatne. Rzecz jasna, na miarę zasobności swojej kieszeni. Jest oczywiste, iż kilkudziesięciu biznesmenów z rodowodem w komunistycznych służbach specjalnych może dać swojej ukochanej partii więcej pieniędzy niż miliony zwykłych Polaków dyskryminowanych w III RP.

Oligarchowie i słupy, czyli jak u Janukowycza

W ustawie o partiach politycznych istnieje wprawdzie ograniczenie, zgodnie z którym wpłata jednej osoby „nie może przekraczać w jednym roku 15-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę”. W praktyce jednak łatwo to obejść – partię wesprzeć mogą osoby podstawione, czyli tzw. słupy.

– Przypomnę historię pewnego polityka, którego emeryci i studenci z Lublina wspierali wpłatami po kilkanaście tysięcy złotych – mówi dr hab. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Chodzi oczywiście o Janusza Palikota. Zdaniem Chwedoruka likwidacja finansowania partii z budżetu przybliży Polskę do standardów, które obowiązywały na Ukrainie, będących pozostałością po czasach Wiktora Janukowycza. – Tam wszystkie partie sponsorowane są przez oligarchów. Niekiedy wspierają oni partie o sprzecznych ze sobą programach. Bo liczy się tylko interes – mówi.

Jego zdaniem szczególnie uderzające jest to, że postulat Komorowskiego są skłonne poprzeć partie, które reklamują się jako proeuropejskie. – To szokujące, kiedy ludzie, którzy chwalą się, że całe życie walczyli o europejski model demokracji, nagle porzucają go w imię chwilowych, koniunkturalnych zysków – mówi Chwedoruk.

Przeciwnicy państwowych subwencji dla partii powołują się na przykład amerykański i brytyjski. Jak mówi Andrzej Gwiazda, nie ma to najmniejszego sensu, gdyż tamtejsza sytuacja nie przystaje zupełnie do naszej. – Niedawno dyskutowałem o tym z pewnym Amerykaninem. Tłumaczyłem mu: u was biznes zaczynał się, gdy każdy miał co najmniej jednego colta. U nas powstawał w czasach, gdy biznesmenami mogli zostać jedynie ludzie nieuczciwi. To oddawanie demokracji w ich ręce.

więcej

źródło: niezależna.pl

Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top