Rzecznik (pozbawiania?) praw obywatelskich

Z lektury pisma rzecznika praw obywatelskich Ireny Lipowicz z 24 kwietnia br. w sprawie programu „Równościowe przedszkole”, skierowanego do ministra edukacji narodowej wyłania się przygnębiający obraz. Dominuje w nim wielopostaciowy cyborg ponadpaństwowo-biurokratyczny wyciągający swoje macki w stronę przedszkolaków. Składają się na niego UE i międzynarodowe trybunały, pakty, rady i komitety. Ten potwór szczuje jednocześnie dorosłych armią droidów (bo czyż nie można tak nazwać sztucznych formuł prawnych), które mocą przypisanych sobie zaklęć (konwencji, dyrektyw, rezolucji…) mają sparaliżować rodziców w ich rolach wychowawczych. Czy te porównania są uprawnione? Spróbujmy spojrzeć, jaka utopia popycha Irenę Lipowicz ku postulatowi upaństwawiania dzieci (wypożyczanych co prawda rodzicom „po szkole i w weekendy”)? Jaka ideologia daje jej odwagę „równania” przedszkolaków w Polsce rzekomo pełnej dyskryminacji? Jaką socjotechniką się posługuje?

Atak na misję rodziców

W utopii, która inspiruje panią rzecznik, człowiek nie jest osobą obdarzoną godnością (którą da się uzasadnić ostatecznie tylko relacją do Boga!) równą w fascynującej, dopełniającej się dwoistości płci. Nie jest podmiotem prawa jako realnych relacji między ludźmi, relacji niosących ze sobą zobowiązanie do czynienia dobra, ale przedmiotem abstrakcyjnych konwencji. Konkretny człowiek nie jest też zupełnością i całością pierwszą od wszelkich społeczności, ale ma właśnie ustąpić wobec dogmatu, że programowanie edukacji jest domeną państwa

Więcej…

Źródło: naszdziennik.pl

Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top