28.10.2016 – Rozpoczynamy nowennę przed odpustem ku czci św. Leonarda w Garbowie

Litania do św. Leonarda

Kyrie eleison.
Chryste eleison. Kyrie eleison.
Chryste, usłysz nas.
Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże
Duchu Święty, Boże
Święta Trójco, jedyny Boże

Święty Leonardzie, wierny sługo Maryi, módl się za nami.
Święty Leonardzie, ubóstwa apostolskiego wzorze
Święty Leonardzie, ojcze ubogich
Święty Leonardzie, między ubogimi dobrowolnie najuboższy
Święty Leonardzie, przykładzie pokory

Święty Leonardzie, gardzący służbą króla doczesnego dla tym gorliwszej służby Królowi nad Królami
Święty Leonardzie, wielki miłośniku samotności i umartwienia
Święty Leonardzie, zbawienia dusz ludzkich jedynie pragnący
Święty Leonardzie, w pracach dla zbawienia bliźniego niestrudzony
Święty Leonardzie, gorliwy opiekunie więźniów
Święty Leonardzie, miedzy niewiernymi niestrudzony głosicielu Chrystusa
Święty Leonardzie, mężu Boży, słowem i przykładem do miłości Chrystusa zachęcający
Święty Leonardzie, któryś kraje swoje słowem Bożym napełnił
Święty Leonardzie, w nawałnościach pokus światowych mężna podporo
Święty Leonardzie, rodzących w boleściach skuteczny orędowniku
Święty Leonardzie, w życiu i po śmierci niezliczonymi cudami słynący
Święty Leonardzie, wiarą swą nad mocami piekielnymi panujący
Święty Leonardzie, we wszystkich chorobach tkliwy opiekunie
Święty Leonardzie, wiernych swoich czcicieli dobroczyńco i opiekunie
Święty Leonardzie, na ziemi naszej w Garbowie od wieków czczony
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
Módl się za nami Święty Leonardzie,
Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.
Módlmy się:   Wszechmogący wieczny Boże, któryś nam dał w życiu i czynach św. Leonarda wzór pokory i miłości bliźniego, racz wysłuchać nas niegodnych, aby sługa Twój na ziemi naszej od wieków czczony, nie wypuszczał ze swej opieki wiernego ludu polskiego.  Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Boże, któryś św. Leonardowi udzielił cudownej mocy wyzwalania więźniów z kajdan, za Jego pośrednictwem i przez Jego zasługi prosimy Cię, racz nas wybawić z więzów grzechów naszych i od niewoli szatańskiej zachowaj nas na wieki.  Przez Chrystusa, Pana naszego.  Amen.

 

Święty Leonard, pustelnik. (+ r. 559.)  – 6 listopada

          Był św. Leonard synem dworzanina frankońskiego z otoczenia króla Klodwika; św. Remigiusz biskup z Rheims, który był ochrzcił króla, przyjął i Leonarda przez odrodzenie duchowe z wody na łono Kościoła katolickiego; był mu też przez kilka lat mistrzem w naukach i cnotach. Wpływ biskupa takie w Leonardzie pozostawił ślady, że nie przyjął ofiarowanego mu przy dworze w dojrzalszym wieku stanowiska; utwierdzony w cnocie, zamyślał całe swe życie poświęcić służbie Bożej. Przyjąwszy więc święcenia kapłańskie z rąk Remigiusza, rozpoczął swą działalność na zbawienie dusz przez gorliwe spełnianie obowiązków kaznodziejskich. Nawoływania jego do pokuty i cnoty i wiary żywej nie małe przynosiły owoce, bo wzór życia pobożnego, jakim jaśniał Leonard, łatwiej pociągał tych, do których się zwracał niestrudzony kaznodzieja. Wielu więc też sprowadził na drogę cnoty; wytrwałość w dobrem wśród dawniejszych grzeszników przyczyniła się do podniesienia powagi Kościoła.
          Z obawy przed ponownem wezwaniem na dwór królewski postanowił Leonard, zupełnie od świata się usunąć. Udał się w okolice Orleanu, aby wstąpić do klasztoru w Micy, założonego r. 508 przez św. Euspicyusza. Tutaj złożył uroczyste śluby zakonne, aby dalej postępować w cnotach pod okiem świątobliwego opata Maksymina za przykładem takich współzakonników jak św. Letus (dnia 5. listopada) lub św. Awitus (dnia 17. czerwca).
Przejęty duchem samotności, opuścił Leonard po pewnym czasie klasztor w Micy; żyjąc pod Orleanem jako pustelnik, podjął na nowo pracę kaznodziejską w okolicy, przebiegał Gaskonją, aby nawracać tubylczych tam pogan. Poświęcenie się zupełnie dla bliźniego Bóg w Leonardzie nagrodził łaską cudów; uzdrawiał opętanych, wracał władzę słuchu i wzroku. W końcu sługa Boży osiadł w lesie Pauvain pod Limoges; zbudował sobie kapliczkę, na której miejscu wielki miał powstać klasztor. Rozgłos bowiem cnoty i umartwień, jakiemi jaśniał pustelnik, przyciągał coraz więcej do zacisza leśnego uczniów; dla nich to Leonard pobudował klasztor, nazwany St. Noblac. Że dzieło św. Leonarda miłem było Bogu, stwierdzić miał wkrótce następujący wypadek. Król Teodoryk z Austrazyi dowiedział się podczas polowania w lasach, w których św. Leonard przebywał, że królowa bardzo ciężkie przechodzi rozwiązanie, zagrażające tak życiu matki jak życiu dziecka. Pustelnik, podążający do pobliskiej wioski na wygłoszenie nauki, napotkał zasmuconego wiadomością króla, dowiedział się o grożącem nieszczęściu; ufny w pomoc Bożą udał się do pałacu, aby przy łożu królowy błagać Boga w gorących modłach o szczęśliwy przebieg połogu. Bóg wysłuchał gorącej prośby; królowa powiła zdrowego i czerstwego syna, a sama wyszła z niebezpieczeństwa życia. Król uradowany skuteczną przyczyną św. Leonarda, chciał go obsypać cennymi podarunkami; pustelnik ich nie przyjął, wskazując na potrzeby ubogich, które król mógłby darami swymi zaspokoić. Nie mógł się wszakże św. Leonard wymówić od darowizny lasu, w którym mieszkał, jako i wyposażenia do co dopiero założonego klasztoru. Było to około r. 520.
          Zgromadzeniem zakonnym kierował sam św. Leonard jako opat. Łączył w sobie konieczną surowość z niezbędną łagodnością; zakonnicy nie mogli posiadać lepszego przełożonego i przewodnika; świętość św. Leonarda Bóg ponownymi stwierdził cudami w czasie obowiązków jego opackich. Powiadają, że brakowi wody zapobiegł św. Leonard źródłem, które powstało tuż obok klasztoru na prośby do Boga zasyłane przez opata. Rozgłos cudów roznosił imię jego w dalekie nawet strony; obcy przybysze polecali się w swych potrzebach jego nadzwyczajnej przyczynie.
          Szczególniejszą troską otaczał św. Leonard więźniów i jeńców. Już na dworze Klodwika zajmował się nimi gorliwie, starał się im ulgę przynieść, aby tym łatwiej pozyskać ich dusze dla cnoty. Niejednemu przywrócił wpływem swym utraconą wolność. Jest stwierdzoną prawdą, że wielu nieszczęśliwych, którzy niesłusznie byli więzieni, za przyczyną św. Leonarda niespodziewanie uzyskali swą swobodę. Przyczyna ta i po śmierci św. opata nie mniej była skuteczną. Wielu z uwolnionych przynosiło więzy i kajdany do świętego, aby mu serdecznie podziękować za wstawiennictwo. Chętnie ich widział opat w swem ustroniu, bo miał sposobność do udzielania im napomnień, aby nie tylko dbali o wolność doczesną, ale i o wolność wieczną; aby więc się wystrzegali przewinień, które na zawsze mogą obciążyć duszę kajdanami przemocy złego ducha, bo z kaźni piekieł niema już wybawienia. Podobno działalność ta św. Leonarda była podstawą do przywilejów niektórych biskupów, mianowicie orleańskiego, że przy obejmowaniu stolic swych diecezjalnych mieli prawo uwalniać więźniów i jeńców; prawo to zwyczajowe nie napotykało pierwotnie na żaden opór u świeckich władców.
          Służył też św. Leonard najlepszą poradą wszystkim, którzy się do niego zgłaszali. Sam opuszczał od czasu do czasu swój klasztor, aby mieszkańców okolicy pobudzać przykładem i nauką do pobożności, cnotliwości i bogobojności. Dbał o chorych i nieszczęśliwych, niosąc im przede wszystkim pociechę duszy. Nigdy wszakże nie pozostawał dłuższy czas po za klasztorem; do niego wracał, skoro zadanie swe uważał za załatwione. Umarł pełen zasług dla niebios dnia 6. listopada r. 559. Jest patronem jeńców i więźniów, nadto niewiast bliskich rozwiązania; lud wiejski wzywa jego przyczyny w chorobach zwierząt domowych.

          Z cudów za przyczyną św. Leonarda wymieniają przede wszystkim uwolnienie z niewoli Martela z Bacqueville w 14. stuleciu. Podczas wojny dostał się w przemoc turecką; w ciemnym więzieniu oczekiwał swego losu. Niewolnik, który mu przynosił pożywienie, zawiadomił go, że na drugi dzień śmierć poniesie z ręki kata. Martel ofiarował się przyczynie św. Leonarda; całą noc spędził na gorącej modlitwie, ślubując, że wybuduje na cześć wielkiego pośrednika kaplicę, jeśli zostanie oswobodzony. Zmęczony czuwaniem zasnął głęboko. Kiedy się przebudził, spostrzegł, że znajduje się na brzegu lasu swego majątku; ręce i nogi obciążone były kajdanami. Z wdzięczności dopełnił jak najrychlej ślubu swego; lud zaś pamięć tego cudu czci doroczną procesyą.

Przesłanie św. Leonarda

          Wolę, mówił św. Leonard, służyć Bogu w niższym i pogardzanym stanie niż ziemskiemu mocarzowi w stanie zaszczytów i godności. Wolę być ostatnim w domu Pana niebieskiego niż przebywać na dworach i w otoczeniu książąt tego świata.
          Daj, królu niebieski, to, co mnie chcesz ofiarować, ubogim, wdowom, sierotom, nieszczęśliwym, abyś Sam został cząstką mego dziedzictwa po śmierci. Nie potrzebuję niczego do zaspokojenia potrzeb doczesnych. Gardzę wszelkimi dostatkami, bogactwami świata; pragnę tylko na samotności służyć jedynie Chrystusowi. To jest też przyczyną, dla której unikam obcowania z ludźmi; chcę przecież dniem i nocą służyć Jezusowi, aby zdobyć sobie dobra wiecznej szczęśliwości.

          Przypominam wam słowa królewskiego pieśniarza Dawida; pamiętajcie, że nie zdarzyło się nigdy, aby Bóg opuścił sprawiedliwego i skazał sługę Swego na zupełną nędzę. Strzeżcie się więc obrażać Boga, bo ci, którzy się Boga boją, nigdy nie zaznają rzeczywistego niedostatku. Bóg zaś żąda od was, abyście żyli wedle nauki Jezusowej w sprawiedliwości i świętości. Słusznie też mówi prorok, że większą wartość mają dla sprawiedliwego skromne zasoby niż dla grzesznika obfite bogactwa. Lepszy jest kęs chleba w spokoju wzięty do ust niż używanie dostatków wśród niezadowolenia i niepokoju.

Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top