Misja: Medjugorie: Wywiad Naszego Dziennika z arcybiskupem Henrykiem Hoserem

Fala bluźnierczej antysztuki wdarła się na teren diecezji Księdza Arcybiskupa. Prowokacja wpisana była w scenariusz „Klątwy”?

– Z oświadczenia Teatru Powszechnego i aktorów wynika, że jest to akcja skierowana przeciw Kościołowi katolickiemu. Początkowo mówiono, że jest ona tylko wizją artystyczną. Dzisiaj wykonawcy przyznają wprost, że chodzi o piętnowanie Kościoła katolickiego. Spektakl jest niezwykle bluźnierczy, obrażający uczucia i przekonania wszystkich wierzących. Niech spróbują coś takiego zrobić w odniesieniu do religii żydowskiej albo muzułmańskiej…

Zło atakuje w odwecie za ewangelizację, którą prowadzi Ksiądz Arcybiskup. Za setki róż różańcowych, które wyrosły po całorocznym Jerychu, za rekolekcje Jezus na Stadionie.

– Nie przypisuję sobie żadnej szczególnej roli: pełnię tylko mą powinność – jak dawniej mawiano. Tak, to jest zupełnie niebywałe, jak wielkie powstało zaplecze modlitewne. W naszej diecezji, w stosunkowo krótkim czasie zaistniało 1900 kół różańcowych, wśród nich 1204 stanowe, 61 męskich, 563 rodzinne oraz 72 młodzieżowe i dziecięce. Nie tylko kapłani i wspólnoty zakonne, ale i wierni świeccy inicjują nowe ścieżki ewangelizacji, nabywają podmiotowość działania i oczekują wsparcia pasterzy. Nie będzie Kościoła tętniącego życiem bez mobilizacji wiernych świeckich i dostrzeżenia ich charyzmatów.

Jak odpowiadać na takie bluźnierstwa?

– Są dwa rodzaje reakcji. Trzeba wykorzystać wszystkie środki administracyjne, bo chodzi przecież o wartości i symbole o charakterze ogólnoludzkim; poniżane i dezawuowane. A z drugiej strony naszą reakcją nie będzie przecież agresja, tylko modlitwa, zadośćuczynienie w duchu Fatimy. Nie zapominajmy, że jest rok Fatimy, myślę, że zło sroży się również z tego powodu. Niewątpliwie jesteśmy świadkami inspiracji diabolicznej.

Czy instytucje państwa polskiego dostatecznie chronią uczucia religijne katolików?

– Z tym jest problem. Teatr Powszechny jest dotowany przez Prezydium Rady Warszawy, przez ratusz. Od nich będzie zależało, czy te pieniądze będą dalej przekazywane, są apele, żeby pani prezydent zabrała w tej sprawie głos.

Do tej pory milczy, a kto milczy, ten przyzwala.

– Uważam, że powinno się Teatrowi Powszechnemu cofnąć dotację. Dostaje rocznie ponad 8 milionów złotych, to jest bardzo dużo. Nazwa teatru sugeruje jego otwartość na różne wrażliwości i dobrze pojętą kulturę powszechną z jej kanonami ukształtowanymi przez pokolenia. Pornografia w teatrze tą kulturą nie jest. Ciągła transgresja, posthumanizm i postprawda wyrażają głębokość narastającej dekadencji, niejako współczesny Dekapol.

Z naszych podatków uderza się w to, co dla nas najdroższe.

– O to chodzi, przecież wszyscy katolicy, których jest większość w Polsce, płacą podatki. Z naszych pieniędzy jest opłacany ten teatr. Za nasze pieniądze są opluwane nasze największe świętości.

Agresja antykatolicka coraz bezczelniej zawłaszcza sferę publiczną.

– To dzieje się wszędzie, dlatego powinniśmy mówić wyraźnym, jasnym głosem. Tego oczekuje zagubione młode pokolenie. Ahistoryczna kultura, utrata zbiorowej świadomości pochodzenia kreuje również atrofię perspektywy i rozwoju prawdziwego humanizmu. Młodzież oczekuje konstrukcji, a nie destrukcji, wartości, a nie ich zaprzeczenia, szlachetności, a nie narzucanej podłości i programowanego chamstwa.

Kościół wezwał do zadośćuczynienia za bluźnierczy spektakl. Diecezja warszawsko-praska podjęła szczególne modlitwy?

– Ksiądz kanclerz wydał oświadczenie, dopisaliśmy się do komunikatu Konferencji Episkopatu Polski, w parafiach są organizowane nabożeństwa ekspiacyjne. Wierzymy w siłę modlitwy, która porusza góry; zwłaszcza modlitwa wspólnotowa, solidarna i ufna. Boga obrażamy w ludziach, zamazujemy Jego obraz w człowieku, sprowadzamy go do poziomu poniżej ludzkiej godności. Stąd więc konieczność solidarnej ekspiacji. Zaczynający się Wielki Post daje ku temu znakomitą okazję.

Jak po ciężkiej chorobie czuje się dziś Ksiądz Arcybiskup?

– Jestem w okresie rehabilitacji i odzyskiwania utraconych sił. Mam nadzieję, że będę zdolny do wykonania nałożonych mi zadań.

Skutki malarii się cofają?

– Na szczęście tak. Zostałem uratowany in extremis.

Zaskoczyła Księdza Arcybiskupa decyzja Ojca Świętego Franciszka o ustanowieniu specjalnym wysłannikiem do Medjugorie?

– Oczywiście, przecież ja już dochodzę do wieku emerytalnego, jeśli chodzi o moją diecezję, i nie przypuszczałem, że jeszcze zostanie mi powierzona tak trudna misja. Ale jeżeli Ojciec Święty się do mnie zwrócił z taką propozycją, to oczywiście nie mogłem odmówić. Znane jest powiedzenie, że Ojcu Świętemu się nie odmawia. Uważam, że jest to ważna misja, która Kościołowi jest potrzebna.

Na czym będzie polegać zadanie Księdza Arcybiskupa?

– Mam rozeznać strukturę działania duszpasterskiego w Medjugorie, potrzeby duchowe pielgrzymów. Najpierw będę chciał rozejrzeć się w problematyce, której do tej pory nie znałem. Nie ulega też wątpliwości, że muszę przygotować się od strony modlitewnej, a więc znaleźć sojuszników, którzy będą mnie podtrzymywali w tej misji. Chodzi więc o misję o wadze ogólnokościelnej, ale też o to, żeby liczni pielgrzymi doznawali jak największych korzyści duchowych z przyjazdu i pobytu w tym miejscu. Mam na myśli ewentualne usunięcie wszystkich przeszkód czy poprawienie stanu ich obsługi pastoralnej, jeśli jest taka konieczność czy możliwość.

Co roku ponad 2 miliony ludzi przybywa do Medjugorie.

– 2 miliony 300 tysięcy, a nawet 2,5 miliona, dlatego trzeba ten fakt przyjąć za istniejący. Jednocześnie Kościół będzie badał inny problem, to jest autentyczność objawień w tym miejscu.

Sprawą zajmowała się specjalna komisja watykańska. Kiedy poznamy wyniki jej prac?

– Komisja pod przewodnictwem ks. kard. Camillo Ruiniego zakończyła pracę w roku 2014 i przekazała wszystkie dokumenty i konkluzje Ojcu Świętemu Franciszkowi, który powierzył ów materiał Kongregacji Nauki Wiary. Ta właśnie dykasteria wyda orzeczenie i konkluzje wiążące w imieniu Ojca Świętego.

Misja Księdza Arcybiskupa przybliży nas do przełomu w sprawie Medjugorie?

– Nie chcę o tym mówić ani w jedną, ani drugą stronę, bo to jest bardzo trudny problem ze względu na to, że objawienia – prawdziwe czy rzekome – trwają do dziś, poszczególni tzw. widzący relacjonują codzienne komunikaty. Naliczono już 40 tys. tego typu wypowiedzi przypisywanych Matce Bożej. To jest ewenement, którego Kościół nie znał wcześniej.

To te powody wstrzymują ostateczne orzeczenie?

– Nie tylko. Nie znam materiału zebranego przez komisję papieską, przypuszczam, że jest on wielostronny, dotyczy też na pewno przekazywanych treści. Ważnym aspektem tego typu badań jest również ocena postawy widzących.

Medjugorie to lawina nawróceń, sanktuarium pulsujące żywą wiarą. To może być jedna z przesłanek, że Ojciec Święty chce uporządkować sprawy duszpasterskie w tym miejscu?

– To powinno być uporządkowane. Jest faktem, że napływa tam wielu pielgrzymów, rzeczywiście wielu się nawraca, spotykając się w Medjugorie z rzeczywistością duchową i sakralną, która często już w ich własnych zlaicyzowanych krajach zanikła.

Czym przyciąga ten fenomen na mapie pogrążającej się w „cichej apostazji” Europy?

– To np. adoracja Najświętszego Sakramentu, spowiedź indywidualna. W Medjugorie jest 50 konfesjonałów, gdzie spowiadają kapłani w różnych językach. Jest Droga Krzyżowa, która w krajach Europy Zachodniej przestała być praktykowana. No i chyba dobre też podanie Słowa Bożego i dobry poziom, z tego, co słyszę, Mszy św. i nabożeństw. To jest więc konkretny program, który sięga w głąb serca ludzkiego.

Jak długo potrwa misja Księdza Arcybiskupa?

– Tego nie wiem. Nie jest określona czasowo, mam do lipca złożyć raport z pierwszej wizyty.

Będzie kolejna?

– Może nie zakończyć się na pierwszej.

Rwanda, Benin i Togo – specjalnością Księdza Arcybiskupa stały się misje zlecane przez Stolicę Apostolską. Czy wyjazd do Medjugorie będzie najtrudniejszy z dotychczasowych?

– Nie mogę z góry powiedzieć, czy ta misja będzie najtrudniejsza, jest inna – w innym kontekście, w innych okolicznościach. Jaka się okaże, będę wiedział dopiero po powrocie z Medjugorie.

Papieska decyzja została ogłoszona w święto Matki Bożej z Lourdes. O czym mówi ta zbieżność?

– Przede wszystkim wydarzenia w Medjugorie dotyczą Matki Bożej. Drugi aspekt – Ojciec Święty niejako powierza tę sprawę i tę misję Matce Bożej, przecież Ona jest nawet tam, w Medjugorie, nazywana Gospoda, tzn. Pani. Jest to więc miejsce i pobożność związana z Jej misją zbawczą, dlatego Ojciec Święty wybrał święto maryjne, żeby ogłosić swoją decyzję.

Dzień wcześniej, w przesłaniu do chorych, powiedział Ksiądz Arcybiskup, że ma jeszcze coś do wykonania, skoro Pan Bóg przywrócił zdrowie.

– Na pewno, bo mogłem przecież nie przeżyć ciężkiej choroby, niewiele mi brakowało do zejścia z tego świata.

Cztery godziny. Czuł Ksiądz Arcybiskup siłę modlitwy?

– Oczywiście, byłem nawet zdumiony falą takiej solidarnej modlitwy podjętej w Polsce przez osoby indywidualne, wspólnoty, parafie, diecezje, ale również za granicą. Jeszcze dzisiaj dociera do mnie ta fala solidarnej modlitwy w postaci różnych świadectw z krajów, które znałem i gdzie pracowałem.

Jak wygląda nasza służba zdrowia z perspektywy pacjenta lekarza?

– Nie mam żadnego doświadczenia jako pacjent, bo to był mój pierwszy pobyt w szpitalu. Oczywiście pracowałem w służbie zdrowia szpitalnej w czasach PRL i te relikty, zwłaszcza w organizacji, jeszcze tu i ówdzie przetrwały. Ale muszę przyznać, że nasze ośrodki, przynajmniej te wiodące, są doskonale wyposażone w bardzo drogi sprzęt, jak choćby rezonans magnetyczny czy inne zaawansowane techniki, ale również są obsługiwane przez bardzo kompetentnych, na światowym poziomie lekarzy. Oczywiście głównym problemem służby zdrowia jest niedofinansowanie, drobne zmiany nie są w stanie zmienić sytuacji, gdy przede wszystkim brakuje pieniędzy.

Doświadczył Ksiądz Arcybiskup miłosierdzia współczesnych samarytan?

– To specjaliści z najwyższej półki, wysokiej klasy specjaliści, którzy ratowali mnie i kierowali leczeniem. Im też zawdzięczam życie.

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/177589,misja-medjugorie.html

Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top