Jak to jest, że LOT, firma, która miała upaść, teraz tak rozpycha się na rynku? Dlaczego Platformie nic się nie opłacało?

Na ujawnionych przez nas w tygodniku „wSieci” stenogramach z afery Amber Gold pada stwierdzenie, że „LOT upadłby lada chwila”, gdyby nie koniec oszukańczego biznesu OLT Express. Nie da się ukryć, że tanie linie Marcin P. nie miały uzasadnienia biznesowego – tak to określa również gen. Krzysztof Bondaryk, ówczesny szef ABW w notatce, którą wysłał 24 maja 2012 roku m. in. premierowi Donaldowi Tuskowi i prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu.

CZYTAJ TAKŻE: „wSieci”: Agencja (nie)Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Tusk już w maju 2012 r. dostał od ABW informację o przestępczym charakterze biznesu Marcina P.

Już wtedy, niespełna da miesiące po starcie, było jasne, że OLT to sposób na wyprowadzenie kasy z piramidy finansowej Amber Gold i nieuczciwa konkurencja dla polskiego narodowego przewoźnika. LOT był wtedy na skraju bankructwa, ale władz jakoś to nie przerażało. Koalicja POPSL nie była przywiązana do narodowego majątku. Stocznie, banki, huty, linie lotnicze miały być w Polsce, ale niekoniecznie polskie. Donald Tusk pytał wprost, czy LOT należy ratować tylko dlatego, że to polskie linie?

Dlatego komicznie brzmią dzisiaj głosy polityków PO, którzy mówią, że to w ich czasach LOT został najbardziej gruntownie zmodernizowany (poseł Robert Kropiwnicki w „Forum” w TVP Info). Były minister infrastruktury (w latach 2007-2011) Cezary Grabarczyk również nie widzi problemu, bo „LOT przechodził wtedy chwilowe problemy” (tak powiedział w wywiadzie dla Super Ekspresu). Dzisiaj wiemy, że te „chwilowe” problemy doprowadziły LOT na skraj przepaści, a kierujący nią menadżerowie byli przygotowani na wykonanie śmiertelnego „kroku naprzód”. Latalibyśmy wtedy… Lufthansą.

Około 300 milionowa strata sprzed dwóch lat i 300 milionowy zysk w roku ubiegłym. Jak to jest, że Platformie nic się nie opłacało, a teraz to może być rentowny biznes, którego szefowie odważnie sięgają po jeszcze więcej? W ubiegłym roku LOT kupił estońskie linie lotnicze Nordica, od wczoraj wiemy, że polskie „dreamlinery” będą woziły pasażerów na liniach Budapeszt – Nowy Jork i Budapeszt – Chicago.

Co się stało w ciągu roku, że bankrut staje się liderem rynku? Minister Mateusz Morawiecki mówi delikatnie, że „były błędy w zarządzaniu”. Owszem, były. Siedem lat temu zlikwidowano np. niezwykle rentowne połączenie Kraków – Chicago. Jego znaczenie zrozumie nawet laik, wiemy bowiem, jak znaczącą cześć Polonii w USA stanowią mieszkańcy południowej Polski. Dopiero teraz to połączenie wraca, choć rynek został już zagospodarowany przez inne, niepolskie linie. Nie można jednak oddać tutaj pola bez walki. Wystarczy nie kraść, ale też nie można pozwalać się okradać.

więcej

źródło: wpolityce.pl

Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top