Dziennik gminny. Refleksje lokalne. Od 20 października 2018… /fragmenty/

Już w czasie kampanii wyborczej 2018 pomyślałem sobie, że warto byłoby pisać mniej więcej systematycznie autorski pamiętnik w formie krótkich dziennikowych zapisków i refleksji dotyczących bieżących i przeszłych wydarzeń z życia lokalnego. Pierwszym dostępnym momentem, aby to uczynić jest dzisiejsza sobota ciszy wyborczej przed niedzielą 21 października 2018. Spróbujmy zatem.

20 października 2018 Sobota

Kampania skończona. Czekamy. Jak miła jest cisza po tylu dniach zgiełku. Nikt nie dzwoni, nic nie trzeba planować. Odpoczywam jak inni. Nie boję się o wynik bo wiem, że nie musimy za wszelką cenę wygrać. W jakimś sensie już wygraliśmy.

21 października 2018 Niedziela

Kolejny dzień spokoju. Różne myśli o ludziach, o uczciwości, o zrozumieniu, o racjach, słusznościach i możliwościach przekazu prawdy. Także myśli o odwadze stanięcia po stronie prawdy i o tchórzostwie interesowności. Wracają stare refleksje.

….

Wieczorem.

Czekamy na wyniki z kolejnych okręgów wyborczych. Ciekawe, że nikt z nas tak naprawdę nie kocha władzy. Cieszymy się, że wyszliśmy do ludzi z nowymi ideami. W pewnej chwili widać, że zwycięstwo się nie dokonało. Nie ma entuzjazmu, ale też nikt nie rozpacza. Od początku pracowaliśmy na jak najlepszy wynik wiedząc, że czasy i miejsca należą do Boga. Wynik nie jest zły. Po prostu będzie tak jak było ale wiele osób przejrzało.

22 października 2018

Poranek. Już wszystko mniej więcej wiadomo. Zabrakło 780 głosów. To dużo i mało. Przez głowę przelatują różne myśli. Wciąż wychodzi zmęczenie. Gdyby przekonać jeszcze 390 osób, to byłoby po równo. Trzysta dziewięćdziesiąt osób na dziewięć tysięcy. Niewiele? Trudno powiedzieć. Ogólnie wynik ponad 40%. Nie ma tragedii. Duży wzrost elektoratu od 2014 roku. Pracujemy dalej. Wszystko w ręku Boga.

23 października 2018

Wracają myśli z kampanii. Tadeusz całkiem spokojny. Zadowolony z dobrego wyniku. Mimo braku 50% czujemy przebudzenie. Dotknęliśmy żywego serca społeczności. Poczęło się coś nowego.

24 października 2018

Spotkanie powyborcze. Pozytywne myślenie. Wiemy, że chcemy pracować dalej. Po prostu wiemy, że racja jest po naszej stronie. Padają luźne refleksje o tym i o tamtym. W większości myślimy podobnie. Gdzieś w tle temat szaleństwa wójta Firleja i jego obraźliwych wpisów kampanijnych, które złamały wszelkie zasady przyzwoitości i dobrego smaku. Dla nas takie zachowanie to niewiarygodny kosmos. Spotkanie z moralnymi troglodytami przebranymi w sukienki i garnitury. Jakaś inna cywilizacja, inne pokolenie? Może inna glina… I pytanie kim są ludzie, którzy to widzą i tolerują takie wybryki czy nawet chwalą? Powraca temat młodego wikarego. Jest tak krótko tutaj a już wszczepili mu nienawiść do naszego środowiska i w konsekwencji blisko połowy parafii. Niesamowite i bolesne. Kapłan. Szatan jest silny mówi Maryja w Medjugorje. …Ale większość chyba jednak nic o tym nie wie bo przecież niemożliwe… tłumaczymy sobie w myślach. Nie wiemy jak jest… Wiemy, że Bóg dopuszcza różne rzeczy. Jego ścieżki nie są naszymi ścieżkami. Zostawiamy mu czasy i miejsca.

25 października 2018

Plan dalszej pracy. Wciąż nowe pomysły. Refleksje biblijne o upadku duchowym synagogi… Może to było i jest w tym wszystkim najgorsze. Boże dodaj sił. Przecież nie można ludzi z tym zostawić. Są bezradni, pomieszani, naiwni, zastraszeni. Ci, którzy powinni bronić prawdy zamykają Królestwo… sami nie wchodzą i nie pozwalają wejść innym…ślepi przewodnicy ślepych… (Mt 23, 1nn) Pozostaje modlitwa. Czy coś jeszcze?

26 października 2018

Wystartowała od początku hucpa. Przecinanie wstęg, pokazówki. Wyćwiczone uśmiechy. Przemowy. Biedny człowiek w centrum, który żyje złudzeniem, że znowu zwyciężył. A przecież przegrał i przegrywa dalej. Przegrywa to, co najważniejsze, przegrywa Wszystko. Żeby przejrzał, ocal go Panie, „żeby się nawrócili” jak powiedziała Marianna Popiełuszko o funkcjonariuszach śmierci, którzy zabili jej syna. Gdzie są strażnicy świątyni, żeby mu o tym powiedzieć? Kneblują usta tym, którzy ostrzegają… Nie wiedzą, co czynią. Panie przebacz im.

27 października 2018

Słowa szczerze wypowiadanej prawdy zawsze elektryzują umysły. Dla człowieka, o tyle o ile chce żyć rozumnie i w sposób wolny, prawda jest ciekawa. Zawsze są chętni do słuchania ale pojawiają się też inni… chętni do kneblowania. Duch niewłaściwej kontroli umysłów widzi, że narusza się jego terytorium… Generuje wrzask fałszywego oburzenia…

Poprzednia sobota i niedziela wyborcza. Od rana w komentarzach pojawiają się treści, które nie nadają się do publikacji. Żadnych argumentów. Czysta nienawiść. Zastanawiam co to za ludzie? Kim są w sercu? „Wystarczy mówić prawdę, by być znienawidzonym” mówi Pan Jezus do sł. b. Marii Valtorty. To są odwieczne mechanizmy zmagania z tym, który jest Kłamstwem i Przemocą i chce zagnieżdżać się w ludzkich sercach. I robi to, jeżeli mu ludzie na to pozwalają.

Wieczorem

„Wszystkich, którzy chcą żyć zbożnie w Chrystusie Jezusie, spotkają prześladowania” (2 Tm 3, 12).
„…może oprzytomnieją, i wyrwą się z sideł diabła, przez którego żywcem zostali schwytani i zdani na wolę tamtego. (2 Tm 2, 26)

Jutro niedziela, najpiękniejszy dzień tygodnia.

28 października 2018

Muzyka niedzielnej ciszy…

(…)

29 października 2018

Czytam dzisiaj nowelizację ustawy o samorządzie. Ustawodawca robi, co może. W wielu gminach walka jest zupełnie beznadziejna i trwa to np. 25 lat. Wszyscy są świadomi tego, że ludzie są za słabi, żeby dać sobie radę z władzami, które sami wybierają. Dramatyczny paradoks. Władza w ciągu lat alienuje się i zaczyna głuchnąć stopniowo lekceważąc nawet podstawowe zasady samorządu takie jak jawność finansów czy równe traktowanie wszystkich środowisk. Dochodzi do tego, że przy milczącej aprobacie radnych, wójt potrafi publicznie wyzywać mieszkańców. W ten właśnie sposób zostaje stopniowo „zalegalizowana” patologia. Stan ten funkcjonując latami już nikogo nie wzrusza. Resztę załatwia polityka strachu w postaci kija i marchewki. Robię, co chcę i nikt nie nawet prawa tego oceniać. Czyli w praktyce obowiązuje koncepcja prywatnego folwarku.

(…)

Zmiany w ustawie poszły w kierunku tego, o czym mówimy od lat. Jest na przykład obowiązek filmowania sesji rady gminy z urzędu albo imienne głosowania radnych. Ma znaczenie w przypadku tematów kontrowersyjnych. Znowu okazuje się, że zdrowy rozsądek, który nas od lat prowadzi, zostaje potwierdzony oficjalnie. Szkoda, że trwa to tak długo.

30 października 2018

Jak sprawić, aby ludzie zaczęli otwarcie rozmawiać? Rozmawiać realnie. Rozmawiać naprawę. Jak pokonać budowane latami bariery komunikacyjne. Układ chce, aby o ważnych sprawach wszyscy milczeli. Ważne rozmowy są zagrożeniem bo prędzej czy później prowadzą do ważnych wniosków. To niebezpieczne. Układ jest za zewnętrzną cepeliadą i kolorowanką. Kiczowaty obrazek nie stanowi zagrożenia. To można robić. Nie ma w nim prawie żadnego przekazu – prócz tego, co powielane przez lata – zamarła skamielina kultury, myśl uwikłana w wiązanki cyklicznych emocji, tląca się jeszcze ale jakby już bez życia, bez zrozumienia, bez jakiejkolwiek świadomie wytyczonej przyszłości. Czy to w ogóle można uzdrowić? Nie wiem. Może trzeba uprawiać nowe pole, blisko ale „gdzieś obok” zasiewając nowe ziarna…

31 października 2018

Po opublikowaniu zapisu wideo z sesji rady gminy wraca dyskusja o nierównym traktowaniu środowisk przez osobę, która obecnie pełni urząd wójta. Problem w tym, że trwa to latami i choć budzi to u wielu ludzi wewnętrzny sprzeciw, to chcąc nie chcąc przeszli oni nad tym przejawem lokalnej patologii do porządku dziennego. Dramat „zalegalizowania” bezprawia przez przyzwolenie lub zobojętnienie na zło jest tym, co powoduje społeczne zniechęcenie i co tak naprawdę przez długie lata sprawia, że dana społeczność nie rozwija się tak, jakby mogła się rozwijać. Wójt, który śmie wyzywać i obrażać publicznie lokalnych liderów i społeczników, którzy gromadzą wokół siebie ponad 40% wyborców jest czynnikiem niszczącym społeczność, którą jako wójt ma obowiązek budować. Trzeba jasno sobie to powiedzieć i powtarzać to do skutku. Nie ma zgody na to, aby urzędnik takiego czy innego stopnia posługując się mową nienawiści, pozwalał sobie na wyzywanie mieszkańców czy na łamanie prawa przez unikanie kontroli społecznej nad swoimi działaniami. Nie ma na to zgody i być nie może.

(…)

Większość ludzi oczywiście jeszcze o tym nie wie a część tych, którzy wiedzą, samemu żyjąc w symbiozie z układem, nie są zainteresowani mówieniem o tym. Pozostaje cierpliwie rozmawiać, przekonywać, informować…

1 listopada 2018

Co robić oprócz usilnej i wytrwałej modlitwy?

Rozmawiać.

Wyjaśniać.

Przekonywać.

Wszyscy Święci i Święte Pańskie módlcie się za nami.

2 listopada 2018, Łódź

Wielu wierzy, a może udaje, że wierzy, że można zbudować jedność bez prawdy i pokój bez sprawiedliwości. To iluzje, którymi od wieków tyrani i wszelkiej maści oszuści społeczni, którym udało się zdobyć władzę nad jakąś społecznością, próbują karmić tych, którymi chcą rządzić do końca świata… Głaszczą fałszywie dobrotliwą dłonią swoich zwolenników, z którymi w takiej czy innej mierze dzielą władzę lub przynajmniej zyski z niej płynące. W imię tych iluzji każą tłumowi, który latami hodują, nienawidzić i gardzić tymi, których mimo usilnej propagandy, nie opuścił zdrowy rozsądek i którzy te kłamstwa niegodziwej władzy uczciwie demaskują.

Satrapowie zawsze próbują budować swoje miasta umarłych. My cierpliwie budujmy nasze miasta żywych.

3 listopada 2018, Łódź

Każdy człowiek z natury miłuje wolność. Dlatego prawie każdy wzdryga się przed tyranią i duchem przemocy. Nienawidzi się tyranii ale jako chrześcijanie miłujemy ludzi – nawet gdy są oni tyranami. Osądzamy uczynki tyrana, ale nie sądzimy jego samego jako człowieka, pozostawiając ten osąd Bogu.

Przychodzi do głowy ważne pytanie. Kto bardziej kocha bliźniego w tyranie? Ten, który mówi mu szczerą prawdę i ostrzega go przed samozniszczeniem moralnym i duchowym czy też ten, który z wygody lub dla zysku milczy lub nawet chwali i przyklaskuje tyranowi wpędzając go tym samym w całkowite zaślepienie?

4 listopada 2018, Łódź

(…)

5 listopada 2018

Listopad. Miesiąc szczególnej wspólnoty Kościołów walczącego, cierpiącego i triumfującego. Jutro w Garbowie odpust ku czci św. Leonarda. Czy ktoś się jeszcze z wiarą modli do Patrona parafii? A przecież kiedyś słynął ten święty z cudów w całej Europie!

(…)

Święty Leonardzie, pomóż nam budować miasto żyjących…

6 listopada 2018

Dobro nieustannie wylewa się z Boga. Czy je przyjmujemy i pomnażamy?

7 listopada 2018

Trud przekonywania o prawdzie. Przypomina mi się Jan Paweł II. Przez cały pontyfikat oprócz cierpienia i miłości, która się z Niego wylewała, przemierzał świat przekonując każdy zakątek ziemi o prawdzie. Największy z rodu Polaków żył w naszych czasach! Czy to nie niesamowite? Tak, to niesamowite. Niesamowite jest też to, jak niewiele w nas z Jego słów zostało… I pytanie. Czy da się odwrócić tendencję? Czy da się sprawić, aby Kościół znowu zaczął ożywać i wzrastać zamiast obumierać i zanikać? Czy nasi kapłani widzą ten problem? Czy ich serca się tym przejmują tak, jak przejmowało się stanem Kościoła przepełnione miłością serce Papieża Polaka?

10 listopada 2018

W Bogucinie na tablicy koło Lewiatana (sic!) ktoś z uporem niszczy każdy plakat, jaki powiesimy. Wczoraj dowiedziałem się że w czasach komuny działało tu prężnie ORMO. Ciekawe jest jak historia potrafi więzić niektórych ludzi. Mimo lat, u wielu międzypokoleniowa dynamika zła nie ustaje. Dlatego tym większa powinna być dynamika i kreatywność dobra. Choć potężne i gęste są mroki, to jednak ciemność jest bezsilna wobec światła i wobec Nieskończonej Kreatywności, która nie ustaje w ratowaniu każdego człowieka. Jednak ostatecznie decyduje ludzka wola. „Kładę przed tobą dobro i zło, życie i śmierć. Wybieraj!”

(…) Jeżeli ktoś, kto szkodził Ojczyźnie i bliźnim chce jeszcze przed 100. rocznicą odzyskania niepodległości odciąć się od przeszłości, to ma ostatnią godzinę. Wystarczy wyrzec się całego błota i zwrócić się ze szczerością do Światła i starać się wytrwać w wierności dobremu wyborowi. Bóg pomaga każdemu, który pragnie do Niego się zbliżyć.

11 listopada 2018

100. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Wczoraj, chcąc czymś konkretnym uczcić ten symboliczny moment historii naszej Ojczyzny, usunęliśmy z jednego z przystanków, gdzieś między Garbowem a Wolą Przybysławską, ohydne znaki satanistyczne. Po raz pierwszy te znaki zobaczyłem kilka tygodni temu. Podobno były tam od lat. Dziwne, że nikt wcześniej nie zareagował. Człowiek, który do nas podszedł w czasie pracy, powiedział, że jacyś pracownicy z urzędu gminy remontowali coś przy przystanku, ale nic z tym nie zrobili. Zresztą rzeczywiście trzeba było się solidnie napracować, aby to usunąć. Ktoś, kto to kiedyś namalował, użył jakiejś solidnej czarnej farby, którą trzeba było zdzierać razem z tynkiem. To, że takie coś może latami „zdobić” publiczny obiekt pokazuje gdzie tak naprawdę jesteśmy jako społeczność i jako „chrześcijanie”. Przyzwyczailiśmy się do obojętności na zło w przestrzeni publicznej. W gablocie kościelnej w Garbowie wisi informacja-ostrzeżenie o znakach demonicznych. A przecież to, co było namalowane na tym przystanku było jeszcze gorsze niż to, co pokazane jest w tej gablocie. Był to jednoznaczny i rzeczywisty stempel szatana w tym miejscu.

Przy tej okazji przypomina mi się, jak kilka lat temu, ktoś na drzewach i przystankach rozlepiał dziwaczny list-przesłanie, który ewidentnie zawierał treści satanistyczne, a który miał oczerniać osoby z naszego środowiska. To był jasny znak rezonansu duchowego ze strony kogoś, kto najwidoczniej, świadomie lub nie, dał się uwieść złemu.

(…)

W 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości warto zadać sobie pytanie jak jest z naszą wewnętrzną niepodległością? Czy rzeczywiście jesteśmy moralnie wolni? Czy jesteśmy wolni od zniewoleń duchowych? Czy jesteśmy wolni w swoim dążeniu do prawdy? Mamy teoretyczną wolność zewnętrzną ale wielu wciąż jest skrępowanych niezrozumiałym strachem i samemu sobie nakłada kajdany myślenia i działania. Co ciekawe, w przypadku gminy Garbów, dotyczy to zarówno starszych jak i młodszego pokolenia. To dziwne, bo młodzi mają tak często odwagę robić tak wiele śmiałych głupich rzeczy a poddają się strachowi, gdy przyjdzie dać choćby niewielkie świadectwo czemuś szlachetnemu. Polska jest niepodległa! Tak, ale nasuwa się wymagające pytanie: na ile jest realnie niepodległy ten kawałek Polski, w którym jest nasza parafia i nasz samorząd? Czym jest współcześnie niepodległość – ta osobista i ta wspólnotowa?

(…)

Cała Polska dzisiaj celebruje święto. Dobrze, że tak się dzieje, choć osobiście nie jestem mocny w celebracjach i zewnętrznych świętowaniach. Zbyt często stają się one wielką zasłoną dla mniejszych i większych oszustów społecznych, którzy funkcjonują w życiu publicznym. Wiadomo, że łatwo zrobić zewnętrzną pompę i obnosić się z symbolami… To dobrze, że wiesza się biało czerwone flagi, ale biało-czerwona na naszych budynkach powinna być zewnętrznym przejawem prawdziwej niepodległości i rzeczywistego patriotyzmu. Kto stara się dojrzale i uczciwie myśleć i nie stracił jeszcze zdrowego rozsądku wie, że nie unikniemy pytań o to czym jest patriotyzm i miłość do Polski dzisiaj w tym miejscu, w którym żyjemy i mieszkamy? Osobiście, kiedy patrzę na niektórych ludzi, którzy pełnią lokalne funkcje publiczne, gdy poruszają się w ich cyklicznych „przemarszach z emblematami narodowymi”, to czuję jak płacze we mnie Polska… Czy można zbudować niepodległość na zakłamaniu? Czy można stworzyć powszechną i uczciwą wspólnotę lokalną na blokowaniu całymi latami jawności życia publicznego? Czy można z czystym sumieniem udawać patriotę defilującego z symbolami narodowymi a jednocześnie bezczelnie i wielokrotnie łamać prawo bez nawet jednego słowa „przepraszam”? Nie łudźmy się. Nie jest to możliwe. Kto się dopuszcza tych publicznych przewinień, ten nie buduje ale niszczy. A kto to rozumie, w kim bije jeszcze prawdziwie wolne polskie serce i kto nosi w sobie choćby kawałek sumienia, ten ma obowiązek przypominania o tym innym; zwłaszcza w 100. rocznicę odrodzenia się naszej Niepodległej.

(…)

Wracają mi ciągle dzisiaj słowa Jana Pawła II z 3 czerwca 1991. Niech słowa te będą dla nas wszystkich przestrogą i napomnieniem.

„Może dlatego mówię tak, jak mówię ponieważ to jest moja matka, ta ziemia! To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! I zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć! Łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować. Zbyt długo niszczono! Trzeba intensywnie odbudowywać! Nie można dalej lekkomyślnie niszczyć!”

 

13 listopada 2018

Kilka dni temu na naszym portalu napisaliśmy o niszczeniu w Bogucinie plakatów z podziękowaniami dla wyborców pana Tadeusza Barszcza. Chyba pomogło bo na razie naprawiony plakat nie został zniszczony. Wcześniej nie wisiał dłużej niż 24 godziny. O tajemnicy ludzkich mroków! Ale też należy powiedzieć. O tajemnicy ludzkiego serca, które kieruje się do Światła.

15 listopada 2018

Ciągle powraca refleksja dotycząca tworzenia się wspólnoty uczciwości, która buduje to, co w ludziach najlepsze, co pozwala  rozwijać wewnętrzną wolność a niweluje czy przynajmniej marginalizuje to, co złe i zniewalające.

16 listopada 2018

Tworzenie uczciwej wspólnoty, która jest rzeczywiście a nie tylko pozornie chrześcijańska, to wypowiadane codziennie, świadomie i szczerze „Ojcze nasz…”. W tym momencie, w którym uznajemy sercem i umysłem, że mamy jednego Ojca w niebie, stajemy się członkami tej samej wspólnoty. W świecie jest wiele różnych wspólnot i stronnictw, które wynikają ze złożoności rzeczywistości. Ale przecież wiemy, że ostatecznie pozostaną tylko dwie wspólnoty, które będą trwać wiecznie – wspólnota miłości i radości przy Ojcu w Niebie i ta druga, gdzie będzie tylko „płacz i zgrzytanie zębów” pośród powszechnej nienawiści.

17 listopada 2018

Najbardziej martwi mnie sytuacja osób zasadniczo dobrych, którzy dali się oszukać przez  wciągnięcie ich w machinę lokalnego gangu, który przypudrowany, okraszony zewnętrzną celebrą i wzmacniany od lat złudnym błogosławieństwem funkcjonuje udając normalność a nawet dobroć i poczciwość.  A prawda jest taka, że to ściana kłamstwa i obłudy, której nikt, kto raz to ujrzy i zrozumie, nie może ze spokojnym sumieniem zaakceptować. Problem w tym, że wielu zasadniczo dobrych i zasadniczo przyzwoitych ludzi tego nie widzi. Tak jest wygodniej i układniej? Z pewnością, przynajmniej do pewnego momentu  – dopóki sumienie nie ukłuje na tyle boleśnie, że trudno będzie już dłużej udawać, że się tego nie zauważa. A co w tym wszystkim najbardziej perfidne i szatańskie? Właśnie to „złudne błogosławieństwo”, które tak naprawdę jest bolesnym naigrywaniem się z Boga pośrodku świąt i uroczystości…

Przychodzi mi tu na myśl Izajasz. To ostrzeżenie dla nas wszystkich.  Mówi do nas Bóg:

Gdy przychodzicie, by stanąć przede Mną,
kto tego żądał od was, żebyście wydeptywali me dziedzińce?
Przestańcie składania czczych ofiar! Obrzydłe Mi jest wznoszenie dymu;
święta nowiu, szabaty, zwoływanie świętych zebrań…
Nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości.

Nienawidzę całą duszą waszych świąt nowiu i obchodów;
stały Mi się ciężarem; sprzykrzyło Mi się je znosić!
Gdy wyciągniecie ręce, odwrócę od was me oczy.
Choćbyście nawet mnożyli modlitwy, Ja nie wysłucham.
Ręce wasze pełne są krwi. Obmyjcie się, czyści bądźcie!
Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu!
Przestańcie czynić zło!

(Iz 1, 12-16)

18 listopada 2018

Bóg jest jedynym źródłem życia. Reszta to tylko ludzka niedola.

19 listopada 2018

Komisarz wyborczy zwołał na ten tydzień pierwszą sesję nowej Rady Gminy Garbów. Jest kilku nowych radnych. Czy uda się ruszyć z miejsca? Rada, która zakończyła właśnie swoją kadencję to była porażka; praktycznie wzorcowy przykład bierności i braku podmiotowości radnych; o kompetencjach nie mówiąc. Jakby na dowód tego pod koniec kadencji dwoje radnych zrezygnowało ze swojego mandatu. Zasiadanie w takim iluzorycznym ciele rzeczywiście nie miało dalszego sensu. Pozostaje czekać na nowy skład i jego realną aktywność kierowaną głosem mieszkańców, a nie innymi głosami. Pomyślałem, że może warto podchodzić z kamerą i mikrofonem do poszczególnych i pytać dlaczego głosowali w danej sprawie tak a nie inaczej. Jak inaczej zachęcić ich do świadomego uczestnictwa i podejmowania zadań radnych?

21 listopada 2018

Dzisiaj w Garbowie odbyła się inauguracyjna sesja nowej rady gminy. Na „dzień dobry”, uroczyście, jakby w celowej kpinie z przeżywanej ostatnio 100. rocznicy odrodzenia się Polski, władze gminy pokazują swoje lekceważenie do prawa, do nowo wybranej rady gminy a w konsekwencji do wszystkich poza sobą. Co to są za ludzie? Kilka dni temu robili „przemarsz z emblematami narodowymi” a dzisiaj pokazują ile to tak naprawdę było warte. Obłuda, pozory i uroczyste pustosłowie – w tym są mistrzami. Zastanawiam się czy to zwykła nieudolność czy złośliwa próba pokazania, że „nic nam nie zrobicie”. Będziemy sobie łamać prawo bo tak chcemy. My tu rządzimy i będziemy was lekceważyć…

(…)

Zobaczymy jak to będzie. Czas płynie. Każdy z nas przecież dobrze wie, że jest wyższa Władza, która ma swój często cichy ale jednak nieubłagany głos. Głosem tym jest sumienie. Można oczywiście próbować je zakrzyczeć. Można je całkiem zniszczyć i zakłamać. Niejednemu udaje się to przez całe lata. Jednak, każdy wie, że na końcu i tak trzeba będzie jakoś przed nim stanąć, trzeba będzie stanąć w prawdzie, trzeba będzie się ze wszystkiego rozliczyć. Czekamy zatem.

22 listopada 2018

Znowu ten smak zmagania o podstawowe zasady. Ciężar, którego nie można zostawić. Albo będziemy walczyć, albo czeka na nas odwieczna równia pochyła. Dotyczy to zarówno życia osobistego jak i tego wspólnotowego. To ostatnie, gdy porzuca się walkę o poszanowanie zasad, gdy zaprzestaje się karczowania nadużyć i patologii, stopniowo zarasta układami zależności, które prowadzą do blokad rozwojowych, prześladowań i czysto instrumentalnego tratowania wszystkich, którzy nie chcą współpracować z wirusem. Niekontrolowany układ rozwija się na kształt mafii, która buduje stopniowo swoją podmiotowość i żywotność kosztem podmiotowości reszty społeczności. Gdyby przestać reagować, skończyłoby się to całkowitym unicestwieniem ducha wspólnoty. Pozostałyby tylko ludzkie monady bezładnie poruszające się lub całkowicie bierne – wegetujące bez związku i wspólnego celu.

(…)

Miałem dzisiaj ciekawą rozmowę z nieciekawym człowiekiem. Okazuje się, że jest to możliwe. Dlaczego rozmowa była ciekawa? Ze względu na bezpośrednie spotkanie dwóch przeciwnych dialektyk. Dialektyka poszukiwania prawdziwych odpowiedzi z dialektyką unikania odpowiedzi albo udzielania odpowiedzi pozornych lub wręcz fałszywych. Takie spotkanie z reguły samo w sobie jest czymś interesującym – oczywiście tylko technicznie i  przez niezbyt długą chwilę. A dlaczego człowiek był nieciekawy? Bo jedynie prawda i miłość są ciekawe – gdy idą w parze. Reszta jest przewidywalnym pozorem, grą płaskich interesów,  nieludzką maskaradą bez duszy i serca.

23 listopada 2018

Zobaczyłem dzisiaj kilka fragmentów z pierwszej sesji rady gminy nowej kadencji. To jest horror. Na piętnastu radnych na razie dwóch pokazało swoją zdrową podmiotowość. Na nagraniu widać jak na dłoni, że układ wie, że jest układem i panicznie się boi. Boi się wszelkiego świeżego powietrza, wszelkiego zdrowego, autonomicznego myślenia. Każda myśl i inicjatywa, która pochodzi spoza zamkniętego i mniej lub bardziej szczelnego akwarium jest postrzegana jako śmiertelne zagrożenie. To typowe dla wszelkich form dyktatury. Wiedzą, że to, co zbudowali na zewnątrz, to tylko fasada. Dobrze umocniona i przez lata podparta grubymi słupami, ale to tylko fasada. Kto odważy się powiedzieć sprawdzam, ten zawsze zobaczy, że z drugiej strony nie ma nic poza żałosnymi rusztowaniami interesów i i interesików, za które zapłacić trzeba własną duszą… i ciałem – nieustannym udawaniem, zdrowiem, przedwcześnie siwiejącymi włosami – ostatecznie Wszystkim. Nie opłaca się.

24 listopada 2018

Jutro niedziela. Najpiękniejszy dzień tygodnia. Już zaczyna być słychać ciszę odpoczynku i czuć ciepło światła.

25 listopada 2018

Dzisiaj uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata. Byliśmy w Lublinie na umacniającym wiarę spotkaniu z Lechem Dokowiczem. Razem z Maciejem Bodasińskim w ramach „Różańca do granic” potrafili zgromadzić na granicach Polski ponad 1,2 miliona osób. Dzięki spotkaniu sporo inspiracji i duchowej energii. Wydarzenie organizowała tamtejsza Akcja Katolicka działająca przy parafii św. Krzyża. Jakżeż inny to świat. Niesamowite otwarcie tamtejszego proboszcza na inicjatywę świeckich. Od 2014, właśnie dzięki determinacji osób świeckich, trwa tam nieustająca Adoracja Najświętszego Sakramentu – dzień i noc.

(…)

W naszym garbowskim kościele o spotkaniu z Lechem Dokowiczem cisza – jak zresztą o innych wydarzeniach tego typu – mimo, że są ogłaszane na stronie internetowej Kurii Lubelskiej i są nie lada okazją do ożywienia ducha. Dziwna ta bierność. Nie rozumiem tego. Trudno się z tym pogodzić. A przecież statystyki pokazują, że kościół w Polsce stopniowo obumiera i grozi nam to, co stało się już w Europie Zachodniej. W niedzielnych Mszach Świętych uczestniczy już tylko około 30 paru procent, a u nas chyba jeszcze mniej. Do Komunii przystępuje około 16%. Jeżeli chodzi o młodych, jest całkowita tragedia. Szacuje się, że po bierzmowaniu do kościoła chodzi tylko 2 do 5 procent. To alarm, który informuje, że za 10-15-20 lat Kościół może się uszczuplić o kolejne 20-30 procent. Na co więc czekają? Potrzeba jest całkowita odnowa. Nie można liczyć na to, że robiąc ciągle to samo, uzyska się inne rezultaty. Kościół ma być misyjny również na terenie parafii. Bezczynność jest grzechem zaniedbania. Przychodzi na myśl Zachariasz (11, 4-5): Pan tak do mnie powiedział: «Paś owce przeznaczone na zabicie, które kupcy zabijają bezkarnie, a handlarze mówią: „Wzbogaciłem się, niech będą dzięki Panu”, a pasterze nie mają dla nich litości…

(…)

Dzisiaj też dzień Akcji Katolickiej… Byłem na kilku spotkaniach u nas jakiś czas temu. Niestety w garbowskiej parafii nie jest to organizacja dla wszystkich. Zwyczajnie mnie wyproszono. Dominacja środowiska lokalnej władzy powoduje, że aktywni katolicy nie mają czego tam szukać. Patologicznemu układowi nie wystarcza już przestrzeń świecka. Zawłaszczają też instytucje kościelne.  Najbardziej bolesne jest to, że kapłanom zbytnio to nie przeszkadza. „Błogosławienie” patologii staje się rzeczywistością.  Zazębienie z układem najwidoczniej jest bardziej realne niż zasady. Dramat.

26 listopada 2018

Poniedziałek. Nowy tydzień pracy i zmagania. Chleba naszego powszedniego daj nam Ojcze na każdy dzień.

27 listopada 2018

Dzisiaj kolejne ciekawe spotkanie z ks. Sławomirem Kostrzewą. Przyjechał aż z Poznania i tego samego dnia wracał. Tylko miłość daje siłę do takiego poświęcenia. Gorliwość o dom Twój pożera mnie. Nie można stać bezczynnie, gdy chcą deprawować już czteroletnie dzieci. To się dzieje. Jesteśmy garstką, która się tym przejmuje i w ogóle interesuje. Papież Benedykt XVI powiedział, że Kościół będzie Kościołem małych, żywych wspólnot. Poza nimi będzie ciemność. To się już staje na naszych oczach.

28 listopada 2018

Pan Jezus powiedział do Piłata, że każdy, kto jest z prawdy, słucha Jego głosu. Ciekawe, wręcz przedziwne sformułowanie: „być z prawdy”. Co to znaczy? Prawdą jest Bóg-Miłość, Prawdą jest Bóg-Miłosierdzie, Prawdą jest Bóg-Sprawiedliwość, Prawdą jest Bóg-Wszechmoc, Prawdą jest Bóg-Litość itd… „Być z prawdy” to tak jakby być w swej istocie z Boga, mieć zachowaną cząstkę Boga w sobie i pozwalać tej Bożej cząstce kierować naszym życiem. Ta Boża cząstka jest w nas prawdą i tym wszystkim, czym jest sam Bóg. Ta cząstka skłania nas  do słuchania Go. Nawet Piłat miał w sobie tę cząstkę i ona w nim świadczyła o prawdzie. Rozmawiał ze Skazańcem bo ta cząstka Boga, która w nim jeszcze pozostawała żywa, spontanicznie szukała Prawdy. Dlatego po rozmowie wyszedł do Żydów i dał świadectwo Prawdzie. Piłat-poganin, za którym stał cały Rzym, który jako człowiek nie musiał się niczego lękać, dał chwilowe świadectwo Prawdzie wobec całej ówczesnej Jerozolimy. To było już wiele. Niestety jego wola była za słaba, aby w tym świadectwie wytrwać. Ostatecznie uległ presji kłamstwa i interesu i zezwolił na śmierć Niewinnego. Potem stało się to, co się stało.

29 listopada 2018

Dzisiejsze czytanie. „Podniosą na was ręce i będą was prześladować….z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność składania świadectwa. /…/ …dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie mógł się oprzeć…wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele…” (Łk 21) Pan Jezus mówi o sytuacji świadków Prawdy na tym świecie. Nie pozostawił tym, którzy są chcą być chrześcijanami złudzeń o możliwości budowania zgody pomiędzy prawdą z kłamstwem, o pogodzeniu Jego Ducha w nas z duchem tego świata. Przedziwne to i zaskakująco trwałe w historii ludzkości jako całości i w historii małych społeczności. Podział na tych, którzy są lub próbują przynajmniej intencjonalnie być w prawdzie i tych, którzy chcą tych, którzy świadczą o prawdzie wlec przed takie czy inne ludzkie trybunały. I na koniec Pan mówi: „przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie”. Tak, ocalimy życie w zjednoczeniu z Życiem na wieczność. Niech tak się stanie.

30 listopada 2018

Dzisiaj ogłoszono kolejną sesję rady gminy. Na razie widać, że jest dwóch realnych radnych. Dwóch na piętnastu. Czy to jest prawda o ludzkości? Może objawi się ktoś jeszcze. W końcu front spotkania dobra ze złem jest w każdym człowieku. Każdy walczy za siebie i o siebie. Układ zawsze jest tylko względnym monolitem, jak wszystko na tej ziemi. Zobaczymy.

1 grudnia 2018

/…/

2 grudnia 2018

Niedziela. To zawsze najpiękniejszy dzień tygodnia.

3 grudnia 2018

W komentarzach w naszej internetowej „gazecie” pojawiły się wpisy dotyczące zatrudniania w lokalnym samorządzie. Jakakolwiek niesprawiedliwość, czy choćby jej cień, zwłaszcza w wymiarze publicznym, uderza we wspólnotę i ją rozbija. Zadzwoniłem do osoby w gminie najlepiej zorientowanej w tych sprawach. Zadałem bardzo spokojnie najzwyczajniejsze w świecie pytania i spotkałem się z opryskliwością – żeby nie powiedzieć więcej. Nie  potrafiła nawet ukryć swojej nienawiści. W pewnym momencie „rozmowy” zapytałem ją dlaczego tak niegrzecznie odpowiada. Odpowiedziała niegrzecznym tonem, że odpowiada grzecznie. Zapytałem, czy mogę w takim razie opublikować nagranie z rozmowy. Odpowiedziała, że nie i rzuciła słuchawką… Wiem, że nie jestem jedynym, który doświadczył tej „grzeczności”. Ci ludzie chyba już inaczej nie potrafią. Na każdym kroku okazują nerwowość i napięcie. Najwyraźniej uważają, że urząd to ich prywatna własność. Nastąpiło swoiste uwłaszczenie mentalne na tym, co publiczne. Przez lata sprawowania władzy dokonało się w nich coś bardzo złego z czego będą musieli wychodzić latami w drodze dusz – będą musieli, jeżeli nie chcą ostatecznie przegrać Tam. Oby Bóg dał im na to czas.

/…/

„Władzy raz zdobytej, nie oddamy nigdy” powiedział Gomułka w roku 1945 na posiedzeniu Rządu Tymczasowego w Moskwie. Wydaje się, że w wielu gminach w Polsce to zdanie nadal panuje w urzędniczych duszach.

4 grudnia 2018

Kolejne spotkania i rozmowy. Nowe trudne refleksje. Jedyne oparcie jest w Bogu i Jego Matce. Reszta to tylko światowy festiwal złudzeń, które kiedyś się rozwieją i ujawnią swoją „nic-nie-wartość”.

Ludzie… /…/

5 grudnia 2018

Jutro kolejna sesja rady gminy i zapewne kolejne starcie kłamstwa i przemocy układu z prawdą zdrowego rozsądku podpartą siłą wewnętrznej godności. Oby tej siły nigdy nie brakło. Jakże biedny jest człowiek.

6 grudnia 2018

Poszedłem dzisiaj z kamerą i mikrofonem na sesję rady gminy. Pytałem radnych czy poprą wniosek o przeprowadzenie szkoleń dla rady gminy, która na razie jest jak jeżyk we mgle. Wszyscy musimy zobaczyć samych siebie i jakby się na nowo w sobie policzyć. Ciekawe doświadczenie. Generalnie, spotkanie w cztery oczy pomaga zobaczyć człowieka, czasem biednego, zagubionego, zastraszonego, ale człowieka. Były też sprawy bolesne. Przynajmniej w trzech przypadkach zobaczyłem oczy zamglone od nienawiści; ale nie czuję do nich żadnej urazy – żeby przejrzeli. Tylko to się liczy.

Jezu, błogosławię tych wszystkich, którzy zabijają Cię w sobie i chcieliby też zabić bliźniego, który próbuje mówić im prawdę, której nie chcą przyjąć, błogosławię ich z mocą w imię Maryi. Amen.

7 grudnia 2018

Forum charyzmatyczne w Lublinie. To chyba jedna z pierwszych tego typu imprez w  Diecezji Lubelskiej. Po woli postępuje odnowa lokalnego Kościoła. Przyjechali uznani prelegenci z różnych stron Polski. Ks. Józef Witko, Ks. Sławomir Płusa, ks. Rafał Jarosiewicz – ten, który organizuje Jezus na stadionie z udziałem ojca Bashobory.   Bardzo dobrze. Izolacja jest czymś, co powoduje powolny regres i obumieranie wspólnot. W czasie jednej z konferencji padły słowa z Ewangelii, które szczególnie do mnie trafiły: daję wam moc stąpania po wężach i skorpionach i po wszelkiej mocy nieprzyjaciela,  nic wam nie zaszkodzi.(Łk 10,19).

8 grudnia 2018

Drugi dzień forum. Na koniec Msza Święta w hali Targów Lublin.2000 osób.

9 grudnia 2018

Sporo komentarzy pod pytaniami do radnych. Chyba po prostu wszyscy musimy zobaczyć jacy jesteśmy i jak to wszystko działa.

10 grudnia 2018

Zło nas nienawidzi. Gdy widzi, że nie może nas zdobyć, to chce chociaż powstrzymać działania dla Dobra. Ciągła walka odbywa się w duszy człowieka. Walko o siebie i o innych.

11 grudnia 2018

Dzisiaj po raz kolejny wróciłem do „Opowieści pielgrzyma”. Wspaniała książka o modlitwie nieustannej.ka

12 grudnia 2018

Szpitalne spotkania adwentowe. Nie pojmuję jak ludzie mogą cierpieć bez Boga, Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę, gdy przyjdzie?

13 grudnia 2018

Zrozumiałem dlaczego O. Pio nazwał szpital w San Glovanni Rotondo „Domem ulgi w cierpieniu”.

14 grudnia 2018

Kolejny długi dzień szpitalnych spotkań adwentowych. Różnorodność ludzi i ich postaw. Tu i ówdzie pojawia się małe światełko żywej wiary.

15 grudnia 2018

Spotkanie z przypadkowym współczesnym profesorem. Łatwość werbalnej komunikacji i wymiany myśli, ale przy tym, z pozoru przynajmniej, duża odległość duchowa. Myśli o tajemnicy dotarcia do głębi ludzkiego serca. To też tajemnica, wielka tajemnica Adwentu.

16 grudnia 2018

Rocznica pacyfikacji w kopalni „Wujek”. Uzbrojeni żelazem i kłamstwem bracia podnieśli rękę na bezbronnych. Ci, którzy pozwolili uczynić się organami Złego zabijają tych, którzy ofiarnie stanęli w poprzek planów zarządców księcia tego świata. Od wieków powtarza się to kainowo ablowe misterium, Dzieje się na wszelkich poziomach życia społeczności. W Garbowie też mamy tych współczesnych Kainów. Krew Ablów woła z ziemi do Boga.

/…/

Wiara ma moc osądzenia kultury – jak napisał Jan Paweł II w jednej ze swoich encyklik. Świadectwo Kościoła w wyrazie Jego misyjnego Ducha przekraczało zastany obyczaj i przenikało każdą kulturę. Duch Święty nie jest zamknięty w żadnych skamieniałych wzorcach ludzkich zachowań. To ludzie próbują Go ciągle więzić. Przełamałem to. Skróciłem dystans i złożyłem profesorowi świadectwo. Zachował formalny dystans i milczenie, ale widziałem, że słuchał chętnie. Nie wiem, na ile zrozumiał, ale dostrzegł, że dzieje się coś niecodziennego. Wiem też, że jego serce odebrało sygnał z Góry.

17 grudnia 2018

Cierpienie wokół, cierpienie wewnątrz. Dzień milczenia i wysiłku pozostawania w środku razem z Nim.

/…/

Z profesorem milczymy wiedząc, że wczoraj zaszło coś, co przekroczyło nudną kulturowo towarzyską rutynę. Bóg działa.

18 grudnia 2018

Oczekiwanie, cierpienie, walka wewnętrzna. Profesor wychodzi do domu. Pojawiają się wokół nowe postacie. Jak bardzo potrzeba świadectwa wiary. Świat umiera bez Boga.

19 grudnia 2018

Dom. Dar. Schronienie. Miejsce życia rodziny i dialogu z innymi. Miejsce walki i wytchnienia. Przestrzeń doczesna spotkania z Nim – niekonieczna ale człowiekowi potrzebna. Boga-tynia. Bogu-cin.

20 grudnia 2018

Wracają lokalne wątki. Trochę to wypycham. Nie ma jeszcze sił. Syczące kłamstwo układu tu i ówdzie pokazuje swoje starodawne oblicze tego, którego skazano na pełzanie w prochu. „Ten, który jest w nas, jest większy od tego, który jest w świecie.”

21 grudnia 2018

Na wiejskim serwisie internetowym lokalnego stowarzyszenia wpis o Bożym Narodzeniu na wesoło. Mój Boże, jakżeż inna to wrażliwość, jakże obca kultura. Ciekawe czy to lokalny standard czy tylko wybryk jednego człowieka ze złamanym kręgosłupem moralnym, który po prostu nie widzi… Ale czy nikt, z tych którzy go otaczają, nie ma śmiałości, żeby mu powiedzieć?

22 grudnia 2018

Jutro koniec Adwentu. Mamy być gotowi na przyjęcie Tego, który ma się dla nas narodzić.

24 grudnia 2018

Jaka jest różnica czy odległość między uszanowaniem zewnętrznego kształtu tradycji święta a bałwochwalstwem, w stosunku do tego, co stanowi jego materialny wyraz? Gdy zanika „dusza świąt”, którą jest tchnienie Boga w nas, wtedy nie ma już żadnej różnicy.

25 grudnia 2018

Jak wiele domów jest dzisiaj miejscem Bożego Narodzenia, a ile miejscem uśmiercania Boga? Jeden Bóg to wie.

26 grudnia 2018

Drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia jest jednocześnie dniem pierwszego męczennika chrześcijaństwa. Czy to nie przedziwne?

27 grudnia 2018

Ciąg dalszy spotkań szpitalnych. Ileż cierpienia i bezradności. Ilu spośród tych ochrzczonych ma świadomość współcierpienia razem z Najświętszym Sercem Jezusa i Niepokalanym Sercem Maryi? Nie wiem.

28 grudnia 2018

Z Bogiem człowiek pokonuje te przełęcze, których sam nigdy nie byłby w stanie przejść. Dziękuję.

29 grudnia 2018

Powolny powrót. A może to wejście na nową drogę. Nie wiem. On wie.

30 grudnia 2018

„…przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego…” (Dz 14,22) Tego królestwa, które ma się stawać w nas już tutaj i tego przyszłego, które na nas czeka. To to samo królestwo w dwóch różnych czasach i wymiarach naszej osobistej historii.

Obok kolejny spotkany człowiek. Lokalne jest to, czego możemy tak czy inaczej dotknąć. Kościół w wymiarze mistycznym działa powszechnie, bez ograniczeń czasu i miejsca. Jednak w wymiarze doczesnym jest zawsze takim czy innym działaniem Ducha przez spotkanie drugiego człowieka tu i teraz.

31 grudnia 2018

Powrót do domu. Koniec jednego roku i początek nowego. Czy Bóg „przywiązany” jest do ziemskich dat? Pewnie nie za bardzo, ale czasem wygląda jakby chciał, je po swojemu przeniknąć.

1 stycznia 2019

Jakże bezradny jest człowiek w większości spraw. „Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia” (Mt 6, 27). Im szybciej to się dobrze zrozumie, tym lepiej. Reszta to biedne ludzkie złudzenia i pogoń za wiatrem.

2 stycznia 2019

Wraca rzeczywistość. Tak zwane normalne życie. Co to jest? Może te snopy złudzeń, które świat tak skrupulatnie próbuje wiązać i magazynować myśląc, że pisze tylko historię doczesności. A przecież cokolwiek robimy zapisywane jest też w wiecznych zeszytach. Na końcu zewnętrzne kształty całkowicie znikną i zostanie jedynie znaczenie duchowe każdej, sekundy, minuty, godziny…

3 stycznia 2019

Powolny powrót do sił uświadamia konieczność Bożej kroplówki, której tak często nie dostrzegamy pośród biednych doczesnych triumfów. „Beze Mnie nic uczynić nie możecie.” (J 15, 5)

4 stycznia 2019

Kolejne nowe słabe kroki. Na ile i w jaki sposób mają być nowe po tym nowym doświadczeniu? Nie wiem. Pytam i czekam. W sercu pragnienie dobra i życia dla wszystkich – „szczególnie dla tych, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia”. To musi być z Góry. Człowiek sam z siebie tego nie ma. „Ja jestem krzewem winnym, wy latoroślami…”.

/…/

5 stycznia 2019

Powracają refleksje nad naturą ludowej twórczości i przyczynami jej kulturowej jałowości. Dlaczego cała ta „twórczość”, mimo jej sezonowej dekoracyjnej użyteczności, zatrzymuje się, tak często (prawie zawsze?), przed progiem powszechnej kultury i dalej nie wstępuje? Dlaczego sama zadowala się powielaniem czy uzmiennianiem w corocznych cyklach zewnętrznych form, które od lat nic nie dodają do istoty rzeczy? Mimo gromadzenia materialnych artefaktów, które są nieświadomymi skutkami procesu tworzenia, nie następuje kumulacja czy wzbogacenie kulturowe w postaci nowych idei, inspiracji, pogłębienia refleksji, nowych linii twórczości… Mówiąc górnolotnie, ani w samych twórcach, ani w odbiorcach, nie dochodzi do kulturowego rozwoju prawdy, dobra i piękna. Jest jedynie zdolność do wytworzenia określonego przedmiotu. Najwyraźniej „koncepcja twórcza” w stylu „nasz wieniec najładniejszy”, mimo rzeczywistego kunsztu i zwinności rękodzieła,  nie wystarcza do tego, aby nastąpił rzeczywisty kulturowy wzrost. Tak naprawdę, nic nie ma znaczenia, gdy zmieniają się jedynie, i to w pewnym tylko zakresie, zewnętrzne formy, które zamiast być oznaką życia myśli, przykrywają jakby jej zapomnianą skamielinę, której nikt nawet nie próbuje już dzisiaj ożywiać.

/…/

Ciekawe, że na tle tego typu skamieniałej twórczości, wypowiedziane w prostocie serca, choćby przez małe dziecko, jedno zdanie szczerej, otwartej prawdy, która spontanicznie bardziej liczy się z rzeczywistością niż z wygodnym przyzwyczajeniem wieków, jawi się jako świeży powiew a czasami nawet jako mały, ale realny początek mentalnej przemiany lokalnego mikroświata. Wszak dzieci, zanim nie zostaną zatrute i zepsute przez fałszywy i zakłamany obyczaj dorosłych, spontanicznie rozumieją, choć oczywiście nie potrafią tego tak wyrazić, że wyzucie się z prawdy i zasadniczego szacunku do słuszności pozbawiają umysł i serce człowieka perspektyw twórczego rozwoju.

6 stycznia 2019

Tak naprawdę to jedyne, co człowiek posiada, to wolna wola. Gdy jest dobra, jest błogosławieństwem prowadzącym do Góry, gdy jest zła staje się największym zagrożeniem dla jej posiadacza bo ostatecznie prowadzi do dołu rozpaczy bez końca.

Trzej królowie, którzy oddali cześć Dzieciątku Jezus musieli mieć dobrą wolę. Pod zapewne delikatnym wewnętrznym natchnieniem, które łatwo byłoby przeoczyć, każdy z nich podjął decyzję o szlachetnej podróży ku Nieznanemu Dobru, którego Moc przeczuwał, ale którego przecież dogłębnie nie znał. Niepojęta tajemnica ludzkiego serca, zdolnego w wolności wybierać i podążać za tym, co wybrało – mimo słabości i przeszkód.

A co z Herodem? Ten, mimo przebiegłości jako władca, jako człowiek zawsze jest ślepcem – zainteresowany tylko jednym:  za wszelką cenę, bez względu na koszty moralne i godność innych ludzi, chce utrzymać się przy władzy. Spotyka „trzech króli” i od razu próbuje ich oszukać: „Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon…” – jest po złej stronie i nawet nie rozważa innego kursu wobec Narodzenia Mesjasza – zgodnie ze swoim wyborem jest stracony jako człowiek na zawsze. Iluż mamy takich mniejszych i większych Herodów wokół nas również współcześnie? Wydaje się, że jest ich więcej niż królów, którzy potrafią oddać szczery pokłon Bogu. Na szczęście jest pomoc z Góry, ten sam Bóg, któremu królowie oddali cześć, cudownie ustrzegł ich przed zasadzką Heroda – „A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny”. Tak to było w Ewangelii. U nas rzeczywistość jest inna. Zdarza się, że zamiast Bogu, pokłon oddaje się Herodowi i jego dworowi, a w zamieszaniu święta, nawet go kiedyś ponownie ukoronowano…

7 stycznia 2019

Wygląda na to, że tak naprawdę chrześcijaństwo jest czymś innym niż to się najczęściej sądzi i naucza. Gdy zaczyna się na poważnie czytać Ewangelie, pisma świętych Kościoła czy treści Maryjnych Objawień prywatnych takich jak te w Fatimie, Lourdes, Medjugorje i z wielu innych miejsc, gdy człowiek pochyli się nad lekturami ”bezpośrednio z Góry” takimi jak Dzienniczek siostry Faustyny i dziesiątkami innych, którymi Kościół pozwala się żywić, to staje się jasne, że Bóg oczekuje od nas ciągłego starania o realną i skuteczną przemianę naszego życia i na tej drodze oferuje nam pełną pomoc. Staje się oczywiste, że to staranie musi być szczególnie wewnętrznie bardzo aktywne i że to duchowe „zajęcie” jest czymś najważniejszym, co mamy w naszym życiu do zrobienia. Reszta jest ewentualnym dodatkiem lub owocem.

8 stycznia 2019

Ciekawe, że najczęściej jest tak, że źli są bardziej przemyślni i aktywni w złu, niż dobrzy w dobru. Każdego roku w okresie poświątecznym, w czasie kolędowania, dochodzą do nas głosy na temat różnych działań, nacisków, obmów, wieści o tym, co ktoś komuś lub o kimś powiedział, co miało wywrzeć taki a nie inny skutek wzmacniania lokalnego systemu władzy i interesów. Ludzie, którzy budują jedynie królestwo doczesne nie troszcząc się w praktyce o nic innego, korzystają z każdej okazji komunikacyjnej, aby wzmacniać mury budowanego od lat układu wpływów i przemocy społecznej. W rzeczywistości ich pracę można porównać do beznadziejnego z punktu widzenia całości życia człowieka (i tego co nastąpi po nim) wysiłku biblijnych budowniczych wieży Babel. Jak kiedyś tamci, nasi lokalni „murarze” budują, bardzo skrupulatnie, swoje osobiste miasto umarłych, które skazane jest na duchową i moralną porażkę, garbowskie miasto umarłych w którym przecież nigdy nie zaznają prawdziwego pokoju serca. Czy o tym teraz myślą? Jeżeli nie, to czy kiedyś to do nich dotrze – zanim będzie za późno? Tylko Bóg to wie.

9 stycznia 2019

Jutro u nas, jak to się mówi, ksiądz chodzi po kolędzie. Piękna i pożyteczna tradycja, jeżeli rzeczywiście jest czasem dawania wiernym kapłańskiego serca i podnoszenia ich w wierze. Przynajmniej tych, którzy tego chcą.

/…/

10 stycznia 2019

Niesamowita jest tajemnica prześladowania prawdy działająca wewnątrz ziemskiej struktury Kościoła. Gdy czyta się biografie świętych, takich jak ks. Dolindo Ruotolo i setek innych, wszyscy oni byli tak czy inaczej prześladowani przez Kościół ziemski, którego przecież byli i są nadal największym bogactwem. Bóg dopuszcza takie prześladowcze działanie szatana w moralnie złych lub po prostu błędnych czynach ludzi Kościoła. Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami. Albo to  Wykluczą was z synagogi, a nawet nadchodzi godzina, gdy każdy, kto by was zabił, będzie mniemał, że pełni służbę na rzecz Boga. Tajemnica.

11 stycznia 2019

Próbowałem dzisiaj dowiedzieć się w tutejszym urzędzie, kiedy jest dyżur przewodniczącego rady gminy. Prozaiczna sprawa. Telefon odebrała pani w sekretariacie i usłyszawszy, jakiej poszukuję informacji powiedziała, że połączy mnie z sekretarzem gminy – brzmi poważnie – ale w lokalnej rzeczywistości to chodząca urzędowa katastrofa. Odebrał telefon od razu zdenerwowanym głosem, choć przecież nie wiedział, kto dzwoni i w jakiej sprawie. Przedstawiłem się jako redaktor naszgarbow.pl i powiedziałem, że rozmowa jest nagrywana – redakcje standardowo nagrywają wszystkie oficjalne rozmowy, żeby potem ktoś nie powiedział, że redaktor powiedział coś, czego nie powiedział… Sekretarz coś tam jęknął i od razu rzucił słuchawką. Ponowiłem próbę. Znowu pani w sekretariacie, połączenie z sekretarzem i od razu, zanim zadałem pytanie, jakieś jęknięcie i rzucenie słuchawką… Mój Boże, przecież taki człowiek nigdy nie powinien znaleźć pracy w żadnym urzędzie. Podlegając jakiemukolwiek normalnemu przełożonemu, czy to w urzędzie czy w firmie prywatnej od razu zostałby wyrzucony z pracy. A tutaj jest prawą ręką wójta, która to ręka zresztą działa bardzo słabo (a może dla wójta bardzo dobrze) bo zaniedbania jeżeli chodzi o publikację niewygodnych dla wójta dokumentów z kontroli czy pomijanie w protokołach z sesji wystąpień radnych opozycji to tutaj chleb powszedni. Trzeba sobie zdać sprawę z tego, że w dużej mierze i niestety to jest właśnie prawdziwa Polska lokalna – jakże jest inna od tej, która jawi się niezorientowanym na kolorowych zdjęciach z dożynek i tym podobnych okolicznościowych spotkań. Zakłamanie ludzi lokalnego układu jest wręcz nieprawdopodobne. Groteska obłudy to lokalny chleb powszedni. Oznaki wstydu i zażenowania samym sobą, jeżeli w ogóle kiedyś się pojawiły, dawno utopiono w upojeniu od lat pędzonym bimbrem śmiesznej lokalnej wszechmocy. I to wszystko, en bloc, na bieżąco błogosławione poświęconą szczepionką przeciw prawdzie i przeciw głosowi sumienia. Może właśnie w tym jest tajemnica trwałości i jądro zbiorowej winy i zaślepienia.  Jakże beznadziejnie głęboko zagubieniu są ci ludzie? Czy jest na to wszystko jakaś rada?

12 stycznia 2019

Mniej więcej 6 lat temu, w styczniu 2013 roku, po raz pierwszy zetknąłem się z lokalnym światkiem rozdanych ról. To ciekawe doświadczenie człowieka, który przyjechał z pobliskiego miasta na polską wieś, żeby się tutaj osiedlić. Wiadomo jak słyszymy w piosence „chcę wyjechać na wieś” czy „wsi spokojna wsi wesoła….” W tamtym czasie nikogo, poza paroma sąsiadami, z żoną nie znaliśmy. Pamiętam, że zaniepokoiły nas wtedy krążące wieści o możliwości powstania na terenie gminy, w której parę lat wcześniej zbudowaliśmy dom, farm wiatrowych. Podobno ludzie już popodpisywali umowy z inwestorem wiatrowym choć nikt otwarcie o tym nie mówił. Wcześniej nie interesowałem się tematem. Gdy się zainteresowałem, okazało się, że przygotowania trwają już od kilku lat, a w przestrzeni publicznej są już prowadzone działania zmierzające w kierunku mające na celu urobienia lokalnej społeczności tak, aby wszystko poszło gładko i bez większego szumu. Problem dotyczył również mojej wsi mimo, że miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego wydawał się wykluczać na terenie całej gminy możliwość budowy 150-200 metrowych budowli. Skoro jednak podpisują umowy i prowadzą akcję „informacyjną”, to widać procedura ma już wyznaczoną swoją ścieżkę… Zdecydowałem, że pójdę na sesję rady gminy i przedstawię temat z punktu widzenia mieszkańca i obywatela. W tamtym czasie nie wiedziałem nawet kto jest przewodniczącym garbowskiej rady gminy i kim są radni. Nie znałem nikogo. Po pierwszych wstrętach, które uczynił mi przewodniczący, gdy dowiedział się w jakiej sprawie chcę zabrać głos, w końcu powiedział, że na końcu sesji będę mógł się wypowiedzieć. Spokojnie czekałem przyglądając się przebiegowi sesji. W końcu przyszła moja kolej. Zacząłem wypowiadać swoje argumenty i wymieniać wielorakie powszechnie znane zagrożenia związane ze zbyt bliską lokalizacją farm wiatrowych. Mniej więcej po 20 minutach zaczęły się pierwsze utrudnienia w kontynuowaniu wypowiedzi – ale nie pozwoliłem sobie odebrać głosu i mimo narastającego szumu brnąłem dalej ze swoim stanowiskiem „zaniepokojonego mieszkańca”, aż do końca. Widząc reakcje tego i owego w lot pojąłem, że temat zasadniczo jest już sprzedany i że nikt nie ma tu zamiaru dyskutować nad dopuszczalnością i zasadnością budowania farm wiatrowych, a tym bardziej nad tym czy mieszkańcom zagrożonych miejscowości to się podoba czy nie. Późniejsze informacje i zachowania, nazwijmy to „samorządowców” – rzeczywiście sami się chcieli rządzić – tylko to potwierdziły. Od młodych lat byłem wyczulony na wszelkich oszustów społecznych, którzy mówią coś pod publiczkę, a robią to, co im przynosi korzyść. Tutaj zobaczyłem, wtedy jeszcze sesje rady gminy nie były nagrywane, że oni nawet nie kryją swoich intencji. Całkiem bezczelnie, rzekłbym siermiężnie z właściwym sobie nieopanowanym prymitywizmem, forsują, coś co najwyraźniej już sobie wcześniej postanowili. Tak wtedy, podczas tej historycznej dla mnie sesji rady gminy, mi się to jawiło. Potem dowiedzieliśmy się o innych sprawach między innymi o tym, że syn przewodniczącego miał już podpisaną umowę z firmą wiatrową…

Dwa miesiące później, gdy zobaczyłem sfałszowany protokół z sesji rady gminy, w którym moje całe kilkudziesięciominutowe spotkanie z radnymi zostało zamknięte w dwóch zdaniach pomijających sedno argumentacji, zrozumiałem z całą jasnością, że właśnie spotkałem się bezpośrednio z czymś, co zwie się lokalnym układem. Wróciłem do firmy i tego samego dnia zleciłem informatykowi przygotowanie infrastruktury dla lokalnego portalu prasowego. Trzy miesiące później zaczęliśmy nasze gminne zmagania „prasowe” o polską duszę na danym nam przez Boga kawałku naszej Ojczyzny. Dzięki aktywności całego środowiska farmy wiatrowe nigdy w gminie Garbów nie powstały. Świadomość społeczna i obywatelska powoli, ale równomiernie wzrasta i na pewno jesteśmy w zupełnie innym miejscu niż 6 lat temu. Każdy, kto duchem lub ciałem wspiera tego typu działania „bierze udział w dobrych zawodach”. Czy możemy być bezczynni wobec społecznej krzywdy, jakiej układy dopuszczają się na naszej kochanej Polsce? Nie, nie możemy. To oczywiste.

13 stycznia 2019

Dzisiaj był parafialny opłatek. Od lat zastanawia mnie dlaczego na to spotkanie zapraszane są tylko niektóre grupy parafialne, a inne całkowicie się pomija. Jakie kryterium czy innymi słowy jaka „teologia” tnie parafialną rzeczywistość dzieląc ją na tych pierwszych, zaproszonych na ucztę i tych ostatnich, dla których zaproszenia nie są przewidziane. Nie wiem. Jedną z możliwych zastosowanych zasad jaka przychodzi mi do głowy jest ta, która dzieli wspólnoty parafialne  na te, które służą bardziej rękami i sprawami materialnymi oraz te, które zasadniczo służą modlitwą – te ostatnie nie załapują się na wspólny opłatek. Na przykład nasza wspólnota modlitewna, która od kilku lat, prawie każdego tygodnia spotyka się żeby modlić się za Ojczyznę, parafię oraz kapłanów nie otrzymała zaproszenia… Nie żebym koniecznie i za wszelką cenę chciał zasiadać do tego stołu… jednak tyle się w Kościele mówi o niewykluczaniu nikogo, o równym traktowaniu, no i przed wszystkim o powtarzanym i odmienianym przez wszystkie przypadki, budowaniu jedności! Słowa, słowa, słowa. Trzeba z nimi bardzo uważać bo te największe, gdy nie są wprowadzane w życie, szybko się zużywają i zaczynają brzmieć z milionów ambon jak cymbał brzmiący, a nie jak słowo Boże, które ma być żywe i skuteczne. Dlatego, jeżeli się mówi o jedności, to trzeba i robić i budować prawdziwą jedność opartą na prawdzie i szacunku do wszystkich, a nie tylko dla wybranych. Inaczej wygłaszane „święte” słowa i malowane „pobożne” obrazy będą tylko imitacją Ewangelii i szkaradną imitacją obrazu Boga Żywego, która nie ma z Nim nic wspólnego.

14 stycznia 2019

Kolejny tydzień pracy… Człowiek bez Boga nie jest w stanie sam nieść ciężarów życia. Często się zastanawiam nad tym jak radzą sobie z utrapieniem codzienności ludzie, którzy się nie modlą albo w ogóle nie wierzą w Obecność. Komu to wszystko codziennie oddają.

Przypomina mi się taka krótka rozmowa z panią, która mieszka w mojej kolonii, a którą podwoziłem kiedyś do sklepu. Weszła do samochodu, skierowała na mnie wyraziste spojrzenie i stwierdziła z lekkim tylko znakiem zapytania na końcu: ciężkie życie Panie!? Ciężkie – odpowiedziałem z nutką refleksji w głosie. Ale musowo przeżyć do samej śmierci! – dodała z przekonaniem. Uśmiechnąłem się i pokiwałem głową na znak przyjęcia uzgodnionej tezy dotyczącej wspólnej wszystkim ludziom trudów egzystencji. To była błyskawiczna i piękna w swojej prostocie wymiana myśli. Gdy obie strony uznają sercem prawdę w jakiejś sprawie, nie potrzeba wielu słów.

15 stycznia 2019

Jaka jest tajemnica wyzwolenia w ludziach aktywności ku dobru, ku prawdzie, ku szukaniu słuszności i dobra wspólnego, a nie tylko własnego interesu jak to często tutaj obserwuję. Tak wielu nauczyło się perfekcyjnie myśleć jedno, mówić drugie a robić trzecie. Nieszczerość i brak otwartej, uczciwej dysputy o sprawach społecznych to swoisty wstydliwy znak firmowy niektórych środowisk lokalnych. W przekazie kwitnie imitacja komunikacji. Mówi się i pisze nie tak jak jest, ale to „co trzeba” napisać. Kategoria prawdy jest traktowana tak samo jak za komuny – czyli prawdą nie jest to, co jest ale to, co przynosi doraźną korzyść… Ogromna praca do wykonania dla Kościoła. Wbrew samozadowoleniu wielu, Polska, jako teoretycznie najbardziej katolicki kraj na świecie, również jest terenem misyjnym. Wszak tam, gdzie w umysłach i sercach panuje dobrowolnie ugruntowane kłamstwo, nawet gdy wkłada ono maski pokoju i łagodności, z pewnością nie ma Boga. Nie łudźmy się.

[Robert]

CDN…

Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Komentarze do: “Dziennik gminny. Refleksje lokalne. Od 20 października 2018… /fragmenty/

  1. Książkę

    Warto napisać o tym wszystkim, czyta się lekko i przyjemnie, choć temat wręcz odwrotnie. Ciężki, trudny i smutny, choć światło jasności dotknęło sporo społeczeństwa. Układy, układziki i wszelkiego rodzaju korzyści – zwyciężyły. Ale czy oby?!

    Reply
  2. Monika

    Zatem szczęść Boże o tak późnej porze. Miło mi z Księdzem rozmawiać. Pan Bóg wielkie rzeczy czyni cały czas w naszym życiu. Chwała niech będzie Jemu za wszystko!

    Reply
  3. obserwator

    Redakcja podstawia fałszywe komentarze.ta strona to jeden wielki fałsz.Zebralismy sie w kilka osób by pisac te dobre i zle komentarze na rozne tematy. Publikowane u wszystkich osób byly tylko te szkalujące.Strona to wielki fałsz i obłuda ale to po chrześcijańsku,tak nakazuje kośćół.

    Reply
    • redakcja

      Nie publikujemy komentarzy, które zawierają wyzwiska. Jeżeli chcą się Państwo wyżyć w ten posób, to proszę iść tam, gdzie to jest mile widziane. Tutaj tego nie będzie. Merytorycznie proszę albo chociaż pozytywnie…

      Reply
      • obserwator

        Redakcja chyba sama nie wierzy w to co pisze.
        Własnie te złe sie pojawiały zawsze,dobre nigdy.Więc proszę sie nie ośmieszać

        Reply
        • redakcja

          Jest różnica między krytyką merytoryczną a obrażaniem. Czas kampanii ma swoje prawa. Musimy bronić się przed kłamliwymi wrzutkami, które funkcjonują od lat i na które wiele razy odpowiadano. Po prostu rozmawiajmy o konkretach. Na to zawsze jesteśmy otwarci. Bez obrażania i wyzwisk.

          Reply
  4. Anna Garbów

    Jak widać nikt się nie podszywa, ksiądz potwierdził swoją tożsamość. Również i ja czekam na dalszą część Dziennika.

    Reply
  5. do obserwatora

    „Zebraliśmy się w kilka osób, żeby pisać te dobre i złe komentarze”
    Chyba każdy widzi o co chodzi tym ludziom. Na pewno nie o prawdę i merytoryczną wymianę myśli, tylko o to, żeby sobie poodbijać piłkę. Smutne i powinno skłonić do refleksji……Prawda jest jedna, nie kilka. Ktoś jest po stronie prawdy, albo po stronie kłamstwa. Pytanie: czy to. co redakcja głosi od lat na temat jawności życia publicznego, nagrywania sesji (co było przyjęte z oburzeniem całego urzędu gminy) i nazywania innych patologii nie staje się na naszych oczach rzeczywistością? Teraz już nikt się nie będzie dziwił i rzucał obelgami, jak sami siebie będą musieli filmować i publikować na stronie gminy? To tylko taki jeden przykładzik, jak się oburzali, że ktoś śmie wejść z kamerą do prywatnego folwarku. Pamiętacie to 5 lat temu? Proszę redakcję w wolnej chwili o rozwinięcie tematu.

    Reply
  6. Paprotka

    Uwaga językowa. Proszę nie pisać 26 październik, tylko października. Nie ma w roku tylu październików. Dbajmy o nasz język.

    Reply
  7. Monika

    modlić się a wierzyć w cuda to dwie różne rzeczy, myślę, że ludzie modlą się, ale w większości bez wiary w cuda:(
    ja byłam świadkiem kilkuset uzdrowień fizycznych w ten weekend, ludzie rzucali kule i chodzili, odzyskiwali słuch i wzrok, obejrzyjcie, poniżej link:
    Święty Leonardzie módl się o odnowienie naszej parafii, o ożywienie charyzmatów kościoła, o powstanie z grobu niewiary!
    https://www.youtube.com/watch?v=2msvagWjscI

    Reply
  8. Czytelnik

    Nie wiem czy jest możliwe budowanie takiej wspólnoty. Ostatnio usłyszałam, że jeśli ktoś mówi i robi źle to nie ma co tego brać do siebie, tylko nie wiem co udawać, że sie nie słyszy, nie rozumie. Jestem w szoku do dziś, jeśli jest takie podejście to nie można mówić o zmianach.

    Reply
  9. O co chodzi?

    Szczerze mówiąc ja też nie rozumiem o co chodzi Czytelnikowi, myślę i myślę i nie wiem…..
    Jeśli ktoś mówi i robi źle, to niech się lepiej nawróci, zanim będzie za późno. Proszę Czytelniku o wyjaśnienie o co chodzi?

    Reply
  10. Czytelnik

    Chodziło mi o sytuację kiedy osoba postępująca niewłaściwie uważa że robi dobrze a inni którzy widzą że jest źle że względu na wlasne korzyści nie reagują i jeszcze innych namawiają żeby nie reagować np. ktoś poniża drugą osobę a ta ma nie brać tego do siebie tylko uznać że to taka luźna uwaga. Nie wiem czy teraz jasno sie wyraziłam.

    Reply
  11. Księża

    Dopóki kościół będzie przyklaskiwał takiej władzy dopóty będzie jej sumieniem i mają z głowy swoje własne.
    Ale co z sumieniem tych księży?

    Reply
    • Lektura dla księży,

      dla wszystkich wiernych, dla każdego: ks. Piotr Glas, „Dzisiaj trzeba wybrać”. Właśnie czytam. Polecam.

      Reply
  12. Niestety,

    wiele takich nieludzkich maskarad bez duszy i serca chodzi po świecie. Mądrość polega na rozróżnianiu a dobra wola na skierowaniu na rozpoznane dobro, które jest dobrem prawdziwym. Człowiek bezduszny może porzucić swoją niegodziwość i iść ku dobru, ale im bardziej zabrnął w bagno, tym trudniejszy jest powrót. Powoli staje się coraz mniej zdolny do samodzielnego powrotu, potrzebuje pomocy z zewnątrz. Tragedia zaczyna się wtedy, gdy zmanierowane otoczenie wysyła zbyt wiele niewłaściwych sygnałów, które nieszczęśnika wręcz cementują na jego szerokiej i pozornie bardzo wygodnej drodze. Nawet dobrzy i uczciwi ludzie w swej mniej lub bardziej zawinionej niewiedzy wspierają zło, które pomylili z dobrem.

    Reply
  13. Pawo

    Najgorsze jest to, że ludzie tego nie widzą Droga redakcjo, nie chcą widzieć, radni też.
    A dlaczego? Bo to jest władza, a przed władzą trzeba chylić czoła i się uśmiechać, bo mogą dużo zrobić dla mnie, albo co nie daj Panie Boże dużo mi zabrać. Czysty interesik. A władza to wie i pociąga za sznurki, znany od lat mechanizm, który działa wszędzie: kij i marchewka, mówiąc po naszemu. Może sobie kto chce rzucać słuchawką i odsyłać petenta z kwitkiem, bo został demokratycznie wybrany przez tych, którzy się uśmiechają. Jak sami zostaną tak potraktowani, to wtedy zaczynają samodzielnie myśleć.

    Reply
  14. Dziennik czytam codziennie

    Pytanie jest, co sprawia, że Ci ludzie są tak zawzięci? Wszystko to za sprawą pychy, za którą stoi wiadomo kto…
    Na takim poziomie to się odbywało latami i mieli poczucie nietykalności, nienaruszalności. Jest to straszne, jak są ludzie pozamykani. I choćby Anioł z nieba przyszedł i powiedział im, że coś jest nie tak, to wyrzucą go na zbity pyszczek i połamią mu skrzydła. Myślę, że to dobry pomysł z tym mikrofonem, gdyby tak co sesję pójść, to ciekawe czy przez 5 lat będą uciekać?

    Reply
  15. Brawo!!

    Jestem pod wrażeniem Pana spokoju i opanowania, kto ma spokój w sercu ten i na zewnątrz to okazuje. Piękne jest to, że zarówno wójt, wice’wójtowa i radni zadeklarowali pracę dla dobra społeczeństwa, zajmują zaszczytne miejsca i w gminie i w kościele, no i dobrze, nikogo by to nie wyraziło gdy za tym wszystkim szło to co deklarują, gdyby każdy mieszkaniec był tak samo traktowany, tak samo ważny. Puste słowa, deklaracje choć najpiękniejsze jak nie są poparte przykładem to rażą. Dlatego wolę pojechać do sąsiedniej parafii na mszę, choć kościółek skromniejszy i drewniany.

    Reply
  16. Przeczytajcie artykulik i zobaczcie ulotkę

    To tak jakby u nas:)
    http://nowagazeta.pl/2014/08/ps-14701-walcza-z-wladza-ulotkami/

    Reply
  17. Podświadomienia

    Piękne, bardzo głębokie!
    Czekam cierpliwie na kolejny fragment.
    Uświadamia mnie to wszystko jak człowiek jest marny swoją marnością…

    Reply
  18. GG..

    to najlepsze miejsce na publikację „Dziennika”, talent ogromny widać, czyta się lekko i przyjemnie, do tego ten dobór słów! Ukłon ogromny! Już czekam na cdn…

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top