Dziecko w rodzinie [słowo na niedzielę]

Niewielkie grono doświadczonych psychologów i pedagogów rozmawia na temat testu ułatwiającego rozpoznanie szlachetnych warstw ludzkiego serca nieodzownie potrzebnych do założenia rodziny. Propozycji jest sporo. Stopniowo jedna wysuwa się na pierwszy plan. Pani psycholog z dwudziestopięcioletnim stażem tłumaczy, że najłatwiej rozszyfrować „grubość” szlachetnej warstwy w sercu człowieka badając jego odniesienie do dziecka. Dla niej jest to test niezawodny. On mówi o najboleśniejszych czynach człowieka, o wielkich jego dramatach. Dziecko to najcenniejszy skarb. Promieniuje on pięknem, delikatnością, wrażliwością, dobrocią i niewinnością. Skarb bezbronny, bez opakowania. Ten, kto potrafi pochylić się nad tym skarbem ze świadomością jego kruchości i wielkości, dowodzi, że w jego sercu jest warstwa żyznej, dobrej gleby, która może wydać piękne owoce. Kto tego nie potrafi, kto przechodzi obojętnie obok dziecka lub je krzywdzi, nie powinien się decydować na zakładanie rodziny, bo unieszczęśliwi siebie, współmałżonka, a zwłaszcza własne dziecko. Tyle z dyskusji pedagogów.

Faktycznie o szczęściu w rodzinie decyduje mądre i pełne miłości odniesienie do dziecka. Małżonkowie winni być urodzajną glebą, z której dziecko wyrasta. Ich serca mają stworzyć warunki potrzebne do duchowego rozwoju swego potomstwa. Dziś niewielu rodziców zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności za swoje duchowe podejście do dziecka. Tłumaczą się, przytaczając setki argumentów, ale fakty przemawiają przeciw nim. Oto dwie siostry, z których każda prowadzi swoją rodzinę. Dzieci ich rodzą się prawie równolegle, w tych samych miesiącach, wędrują w szkole z klasy do klasy na tym samym poziomie.

Starsza wraz z mężem pracuje. Kocha swe dzieci, a równocześnie stwarza dla nich setki sytuacji stresowych w ciągu roku. Dzieci nie mają bezpiecznego domu. W jednym tygodniu same wstają, robią śniadanie, wychodzą do szkoły, a wracając przygotowują obiad, bo mama jeszcze nie wróciła. W drugim tygodniu przychodząc ze szkoły, zastają na stole kartkę, co mają zrobić. Czekają na powrót mamy do dwudziestej trzeciej i często zasypiają bez spotkania z nią. Rosną, dobrze się uczą, ale ich system nerwowy jest słaby. Brak też spokojnego odniesienia do matki, ona bowiem jest ciągle zmęczona i zagoniona.

Druga matka została w domu z racji poważnych kłopotów ze zdrowiem. Jej mąż nie zarabiał więcej niż mąż pierwszej. Żyli skromnie, ale ona stworzyła dom. Dzieci od mamy wychodzą do szkoły i do mamy wracają ze szkoły. One nie wiedzą, co to jest pusty dom. Są pełne spokoju i równowagi ducha. Wychowane w normalnie funkcjonującym domu zdobywają dojrzałość, której może im pozazdrościć wielu.

Ktoś powie, że trudna sytuacja zmusza do wypracowania samodzielności i odpowiedzialności. Jest w tym sporo prawdy, ale życie poza domem stwarza wystarczająco wiele sytuacji trudnych, by dziecko zdobyło samodzielność. Inaczej wygląda opanowywanie sztuki wspinaczki pod okiem doświadczonego alpinisty z asekuracyjną ręką, a inaczej bez tego ubezpieczenia. Mądrzy rodzice potrafią stworzyć w swoim sercu glebę, w której może wzrastać dziecko i gwarantują mu bezpieczne wejście na trudne ścieżki życia.

Refleksji nad dobrem dziecka nie da się wyrwać z rodzinnego domu. To tak jakby ktoś chciał mówić o drzewie wyrwanym z ziemi. Ono dotąd jest żywym drzewem, dopóki tkwi w ziemi. Kościół, chcąc zwrócić uwagę na ten organiczny związek refleksji nad tajemnicą dziecka i nad tajemnicą bogactwa rodziny, bezpośrednio po uroczystości Bożego Narodzenia obchodzi uroczystość Świętej Rodziny. Nawet tajemnica dzieciństwa Syna Bożego może być właściwie przyjęta jedynie wraz z rodzinną glebą, na której Jezus wzrastał.

Dziś często się mówi o dobru dziecka. Czy nie należałoby zastanowić się znacznie częściej nad dobrem rodziny, nad ową urodzajną warstwą serca, która jest naturalnym środowiskiem przyjmującym i wychowującym dziecko? Jeśli to środowisko będzie moralnie zdrowe i dojrzałe do odpowiedzialności, dziecko, które w nim wyrośnie, będzie szczęśliwym człowiekiem.

Ks. Edward Staniek

Źródło: mateusz.pl

Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top