Dzieci Matki Bożej z Medjugorie

Każdy, kto chce odkryć w sobie dziecięctwo Maryi powinien się udać do Medjugorie.To spotkanie z naszą Mamusią jest wydarzeniem duchowym i nie może nie zostawić śladu w sercu. Jest jeden warunek. Trzeba się otworzyć i z całego serca prosić Maryję, aby wzięła nas pod swój płaszcz. Nawet najtwardsze serca kruszeją pod wpływem miłości jaka spływa na nie w tym niezwykłym miejscu. Pokój otrzymany tam nie jest tylko chwilowy. Potrzeba się nam wciąż modlić, by nie zgasł płomień rozpalony właśnie w Medjugorie. Nasza krótka pielgrzymka była splotem różnych „zbiegów okoliczności” i „dziwnych” spotkań z ludźmi, których Pan Bóg postawił na naszej drodze. Po ludzku, to co się wydarzyło ktoś nazwał by szaleństwem, ale Pan Bóg ma swój plan i swoją logikę właśnie w tym zakątku ziemi. To miejsce wybrała sobie Matka Boża, by móc rozmawiać ze swoimi apostołami, jak nazywa nas wszystkich, którzy do niej z wiarą przyjeżdżamy. Jeśli jest to ostatnie miejsce, w którym objawia się Matka Boża, to czas jest bardzo krótki. Wiele dusz idzie do piekła, jak mówi Maryja, bo nie chcą w pokorze uznać swojej winy i przyjąć miłosierdzia Bożego. Pan Bóg jest miłosierny, ale tylko dla tych, którzy wyznają, że są winni i proszą o przebaczenie. Mówi Maryja, że diabeł jest silny, nie należy więc go lekceważyć. Bronią przeciwko niemu jest pięć kamieni: modlitwa różańcowa, post, czytanie Pisma Świętego, sakrament Pokuty i Eucharystia. Ona okrywa nas swoim płaszczem ochronnym, ale my ten płaszcz tkamy naszą modlitwą. Musimy prosić, samo nie dzieje się nic. Trudno przekazać jest to, czego się tam doświadczyło, bo doświadczenie jest nieprzekazywalne. Stąd zachęcam każdego kto pragnie ożywić swoją wiarę i pogłębić relację z Matką Bożą, przez którą przyjdzie zwycięstwo, do nawiedzenia tego miejsca. Ale nie na chwilę, nie na jeden, dwa dni. Tam potrzeba czasu, nic nie może zrodzić się w pośpiechu, serce musi nasiąkać powoli tą miłością, żeby nie uleciała jak płochliwy ptak.

Monika

Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top