Bluźniercy trzęsą portkami

Skala strachu jaki ogarnął organizatorów bluźnierczego spektaklu „Golgota Picnic” po raz kolejny pokazuje, że presja ma sens. Pikiety, sześćdziesiąt tysięcy listów wysłanych do Poznania, wreszcie zapowiedzi zerwania spektaklu pokazują, że jeszcze katolicka Polska nie zginęła. Póki my żyjemy.

Katolicki opór przeciwko bluźnierstwom przestraszył organizatorów Malta Festival w Poznaniu. Okazało się, że skala naszego protestu przeraziła zarówno prezydenta Poznania jak i organizatorów „Golgota Picnic”. Co chwila wydają oświadczenia mające na celu zniechęcić wierzących w Chrystusa do walki przeciw obrazie Boga, próbują umywać ręce pokracznie wycofując się z poparcia dla spektaklu zaznaczając jednocześnie, że nic nie mogą zrobić, posuwają się nawet do… prób obrzydzania katolików arcybiskupowi Poznania! Co więcej, dla uzasadnienia swych haniebnych posunięć ośmielili się nawet wykorzystywać autorytet papieża Franciszka!

Sześćdziesiąt tysięcy protestów musiało wstrząsnąć organizatorami Malta Festival. W popłochu wydają oświadczenia, mające na celu zdyskredytowanie sprzeciwiających się bluźnieniu. Dyrektor Festiwalu Michał Merczyński kpił z katolików, sugerując że protestowali przeciwko sztuce, której nie widzieli. Czyżby dyrektor rzeczywiście nie wiedział, że zaprasza do Poznania reżysera ze spektaklem przeciw któremu walczyli również katolicy w Madrycie i Paryżu? Czy sądzi, że każdy spośród dziesiątek tysięcy podpisujących protest musiał być w teatrze, by protestować przeciwko czemuś, co już w tytule zawiera kpinę z Męki Pańskiej? Nasi Francuscy przyjaciele doskonale i dobitnie uświadomili nam, jakie bezeceństwa dzieją się na scenie gdy wystawiana jest „Golgota Picnic”.

Co ciekawe, ludzie skupieni wokół Malta Festival nie poczuli się zażenowani zbierając podpisy pod listem w obronie spektaklu. Wobec 60 tys. protestujących katolików postawiono około 150 „ludzi kultury”, stających po stronie Rodrigo Garcii. Zbierającym podpisy, m.in. od Jerzego Owsiaka czy Andrzeja Wajdy, nie przeszkadzało, że oni również pseudsztuki nie widzieli na oczy!

Po tym jak głos zabrał przewodniczący Komisji Episkopatu Polski, przypominając że spektakl „ukazuje Chrystusa jako degenerata, egoistę, odpowiedzialnego za całe zło na świecie”, oraz że „obfituje on w lubieżne sceny, a pod adresem Chrystusa padają liczne wulgaryzmy, a występujący nago aktorzy kpią z Męki Pańskiej” Merczyński znów zabrał głos. Tym razem zwrócił się do abp Gądeckiego, próbując skłócić metropolitę poznańskiego z protestującymi! Dyrektor Malta Festival – znając stanowisko Kościoła względem Bractwa Świętego Piusa X – w liście do arcybiskupa stwierdził, że większość protestujących na manifestacjach we Francji „to lefebryści”. Ciekawe w jaki sposób poznał, że świeccy biorący udział w pikietach i marszach przeciw „Golgota Picnic” to lefebryści właśnie. Po oczach? Po uszach? A może wyróżniają ich jakieś bruzdy? Tego Dyrektor nie wyjaśnił.

Co więcej, Merczyński próbuje w swą grę z bluźnierstwem wplątać papieża Franciszka. Cytując słowa Ojca świętego o „chrześcijańskim obowiązku refleksji nad rzeczywistością” wykorzystuje autorytet by usprawiedliwić to, co na scenie mówi się pod adresem Pana Jezusa. A nazywa się go tam psem, mesjaszem AIDS itp.

Dyrektor Malta Festival panicznie boi się protestów i protestujących. Stara się wykpić katolików i sprawić, byśmy uwierzyli w jego zapewnienia, że wystawienie sztuki 27 czerwca – w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa – jest terminem przypadkowym. Podobnie twierdzi prezydent poznania Ryszard Grobelny, choć ten przynajmniej uznał, że nie powinien oglądać spektaklu, gdyż godzi w wyznawane przezeń wartości. Zastrzega przy tym, że nie ma narzędzi, dzięki którym mógłby zakazać albo prezentacji spektaklu, albo organizacji protestów przeciw niemu, oraz nie jest upoważniony do „cenzury prewencyjnej”.

Jednocześnie prezydent Grobelny zrzucił odpowiedzialność za bezpieczeństwo miasta i mieszkańców nie tylko na organizatorów Malta Festival, ale i na protestujących. Czyżby prezydent nie wiedział, że może zakazać wystawienia spektaklu, jeśli istnieje prawdopodobieństwo wystąpienia niepokojów społecznych i niebezpieczeństwa dla mieszkańców? Czyż z tego powodu nie odwołuje się meczów piłkarskich? Czy nie dlatego władze Instytutu Historii PAN odwołały spotkanie z ks. prof. Bortkiewiczem, podczas którego duchowny miał mówić o gender? A więc można, Panie Prezydencie.

Szefowie Malta Festival dwoją się i troją by pokazać protestującym, że sprzeciw nie ma sensu. Wspomniany list z poparciem dla spektaklu to już typowa zagrywka pod lemingi – skoro Andrzej Wajda i Jerzy Owsiak popierają spektakl, jakże można się niemu sprzeciwiać! O skali desperacji i strachu po stronie organizatorów może świadczyć, że szukają już wsparcia za granicą! Opublikowano list zespołu Portishead, legendy trip-hopu, który właśnie na Malcie dał w 2011 r. swój pierwszy w Polsce koncert. Muzycy oczywiście obawiają się o „wolność słowa” w Polsce.

Nie wiem, do kogo kieruje oświadczenia i listy poparcia dyrektor Merczyński. Może do mediów, które mają znów zakpić z katolików. Ale protestujących to nie przestraszy – kpin i szyderstw wierzący w Chrystusa doświadczają od lat. I dlatego właśnie 27 czerwca przyjadą do Poznania. Skrzykują się w całej Polsce, wynajmują autokary. Tak rodzi się kontrrewolucja. Wasze listy, wasze oświadczenia i wasz strach jej nie powstrzymają. To ona zatrzyma was.

Krystian Kratiuk

Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top