80 lat temu w Ostrej Bramie

W dniach 26-28 kwietnia br. przypada 80. rocznica pierwszego publicznego uczczenia obrazu Jezusa Miłosiernego, które miało miejsce w Sanktuarium Matki Bożej Miłosierdzia w Ostrej Bramie, w Wilnie. Obchodzono wówczas uroczystości zakończenia Wielkiego Jubileuszu Odkupienia Świata, 1900-lecie od męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. W oknie galerii wystawiono duży obraz Jezusa Miłosiernego, namalowany przez Eugeniusza Kazimirowskiego Jak zaznaczył ks. Sopoćko – obraz wyglądał imponująco i zwracał uwagę wszystkich bardziej niż obraz Matki Boskiej. Ważniejsze jednak było to, co niewidzialne dla oka, a co mogła w mistycznych doświadczeniach przeżyć św. Siostra Faustyna. W swojej relacji z tych uroczystości zaznaczyła najpierw, że zostało spełnione życzenie Jezusa. W „Dzienniczku” napisała: Dziwnie się złożyło, jako Pan żądał, tak się stało, że pierwszą cześć, jaką obraz ten odebrał od tłumów, było to w pierwszą niedzielę po Wielkanocy (Dz. 89). Widziała też, jak żywy Jezus wyszedł z tego obrazu i szedł ponad miastem, a miasto to było założone siatką i sieciami. Kiedy Jezus przeszedł, przeciął wszystkie sieci, a w końcu zakreślił duży znak krzyża świętego i znikł (Dz. 416). W ostatnim dniu uroczystości, gdy kapłan udzielał błogosławieństwa Najświętszym Sakramencie, znów zobaczyła Jezusa w takiej postaci, jak na obrazie. Udzielił On błogosławieństwa i promienie te rozeszły się na cały świat. Dzisiaj obraz Jezusa Miłosiernego odbiera cześć w kościołach na całym świecie.

Najbardziej znany jest obraz pędzla Adolfa Hyły z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, który powstał po śmieci Siostry Faustyny, a pod kierunkiem jej spowiednika i krakowskiego kierownika duchowego o. Józefa Andrasza SJ. Zasłynął wieloma łaskami, a jego kopie i reprodukcje można spotkać wszędzie. Więcej w 94 numerze „Orędzia Miłosierdzia”, który jest do nabycia w Sanktuarium w Krakowie-Łagiewnikach.

Więcej na faustyna.pl

Podziel się artykułem na: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top